czwartek, 26 marca 2015

Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej

Bank Gospodarstwa Krajowego, który utworzył Fundusz Mieszkań na Wynajem chce w ten sposób ułatwić dostęp do lokali mieszkalnych m.in. w Poznaniu. Pierwsze mieszkania w naszym mieście udostępniono w styczniu. Wkrótce pojawi się 75 kolejnych. Chętni już mogą się zgłaszać. Ceny zaczynają się od 800 złotych miesięcznie za kawalerkę.
Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej
fot. jakusiebie.pl
W styczniu informowaliśmy o pierwszych 49 mieszkaniach w ramach programu Mieszkań na Wynajem, które udostępniono w Poznaniu. Znajdują się w budynku przy ulicy Saperskiej. W tym tygodniu ogłoszono, że po 4 maja dostępnych będzie 75 kolejnych lokali mieszkalnych. - Oferta zawiera 26 mieszkań 1-pokojowych, 42 mieszkania 2-pokojowe oraz 7 mieszkań 3-pokojowych, o metrażach od 23,6 m2 do 56,4 m2. Wszystkie lokale będą wykończone pod klucz, z kuchniami wyposażonymi w zabudowę i sprzęt AGD oraz z w pełni urządzonymi łazienkami, wyposażonymi także w pralki - informuje Bank Gospodarstwa Krajowego, inicjator programu.

Chęć najmu mieszkania z puli nowych 75 lokali można już zgłaszać przez internet TUTAJ- Pierwsza tura mieszkań w Poznaniu cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem, dlatego jesteśmy przekonani, że teraz będzie podobnie. Fundusz Mieszkań na Wynajem daje możliwość podpisania długoterminowej umowy najmu ze stabilnym partnerem, gwarancję niezmienności wysokości czynszu w trakcie trwania umowy i możliwość zameldowania się w wynajmowanym mieszkaniu, co bardzo uatrakcyjnia naszą ofertę – mówi Ryszard Słowiński, prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.

Ile kosztuje wynajęcie mieszkania w ramach programu? Wszystko zależy od jego metrażu, a także długości trwania umowy. Najmniej, około 800 złotych miesięcznie, zapłacimy za kawalerkę, jeśli zdecydujemy się ją wynajmować przez 2-4 lata. To samo mieszkanie będzie kosztować 930 zł miesięcznie, jeśli umowa będzie podpisana na maksymalnie 23 miesiące. Najwięcej, 2020 złotych miesięcznie, zapłacimy za mieszkanie 3-pokojowe, jeśli będziemy w nim chcieli mieszkać maksymalnie 23 miesiące. W przypadku dłuższego terminu wynajmowania - opłata będzie wynosić 1740 złotych miesięcznie.

Artykuł ze strony http://epoznan.pl/news-news-56588-Kolejne_mieszkania_z_funduszu_Mieszkan_na_Wynajem_dostepne_przy_Saperskiej

środa, 25 marca 2015

Kolejne mieszkania na wynajem 25.03.2015

od 25 od godziny 12:00 kolejne 75 mieszkań na wynajem pojawi się w Poznaniu  pamiętajcie trzeba się spieszyć z wynajem obowiązuje zasada że kto pierwszy ten lepszy. przy pierwszych mieszkaniach wystawionych na wynajem do najtańszych lokali zgłosiło się nawet po ponad 50 osób. a tu tekst umieszczony na stronie funduszu mieszkań na wynajem :
"Szanowni Państwo,
W najbliższą środę, 25 marca, po godzinie 12:00 na stronie www.jakusiebie.pl opublikujemy oferty najmu mieszkań znajdujących się w drugiej klatce schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu. Będzie to 75 mieszkań dostępnych po 4 maja 2015  roku.
Od momentu opublikowania oferty będą mogli Państwo zgłaszać chęć najmu konkretnego mieszkania za pośrednictwem formularza dostępnego przy każdej ofercie lub telefonicznie,  kontaktując się z Centrum Obsługi Klienta pod numerem telefonu: 801 800 388 lub +48 22 468 84 60 (dla użytkowników wykonujących połączenie z telefonu komórkowego lub z zagranicy).
Przypominamy także, że zgodnie z zasadami oferowania mieszkań na wynajem jedna osoba może zgłosić zainteresowanie najmem tylko jednego mieszkania.
Zachęcamy także do zapoznania się z dostępnymi ofertami najmu mieszkań z pierwszej klatki schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu." 

środa, 18 marca 2015

Odegrajmy się na Putinie

Budynek przy ul. Sobieskiego 100 na Mokotowie – Od kilku lat opuszczony budynek należący do Rosji
Zacznijmy grać w jego grę i pokażmy że porządny z nas przeciwnik.
http://demotywatory.pl/4472643/Budynek-przy-ul-Sobieskiego-100-na-Mokotowie

niedziela, 15 marca 2015

Wynajem mieszkań nadal opłacalny


Marek Wielgo






Średnia roczna rentowność z wynajmu mieszkań oscyluje obecnie w granicach od 3,5 proc. w Poznaniu do 5,1 proc. w Gdańsku. I to przy założeniu 10,5-miesięcznego okresu najmu w ciągu roku oraz uwzględnieniu opłat dla administracji i podatku

Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego
Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego (Materiały prasowe BGK)
Tak wynika z danych serwisu Domiporta.pl oraz firmy Home Broker, które biorą pod uwagę średnie ofertowe stawki czynszu (obniżone o 5 proc.) oraz medianę cen transakcyjnych mieszkań w poszczególnych miastach.

Autorzy raportu podkreślają, że przeciętna oczekiwana rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem w największych miastach jest najwyższa od jesieni 2012 r. Prawdopodobnie tym należy tłumaczyć, że znaczny odsetek nabywców mieszkań to inwestorzy, którzy wolą zarabiać na ich wynajmie niż trzymać oszczędności w funduszach inwestycyjnych lub na lokatach bankowych.

Każdy przypadek inny

- Nawet 3,53 proc. rentowności z wynajmu jest stawką nie do osiągnięcia na bankowej lokacie dla klientów chcących zdeponować więcej niż 5-10 tys. zł - twierdzi Marcin Krasoń z Home Brokera. I dodaje, że w promocyjnych ofertach można wprawdzie coś znaleźć, ale zawsze jest tam ograniczenie dotyczące maksymalnej kwoty lokaty. - Osoby mające do zainwestowania np. 100 tys. zł na rocznej lokacie zarobią dziś maksymalnie nieco ponad 2,5 proc. w ujęciu netto. Podobne stawki oferują obligacje skarbu państwa - tłumaczy analityk Home Brokera.

Pamiętajmy jednak, że w rzeczywistości każde mieszkanie wymaga osobnej analizy dotyczącej opłacalności wynajmu. Jeśli komuś uda się je kupić po okazyjnej cenie (np. na licytacji komorniczej), rentowność może być nawet wyższa. Poza tym najlepiej, jeśli mieszkanie nie wymaga gruntownego remontu i w krótkim czasie można je wystawić na rynek. Biznesplan musi też uwzględnić sposób finansowania tego typu inwestycji. Faktem jest, że inwestującymi w mieszkania na wynajem są na ogół ludzie, którzy nie sięgają po kredyt.

Czy to bezpieczna inwestycja?

Trzeba się liczyć z ryzykiem. Kradzież wyposażenia czy dewastacja to nie jest najgorsze, co się może przytrafić wynajmującemu. Prawdziwe nieszczęście jest wtedy, gdy najemca przestaje płacić czynsz i nie zamierza opuścić lokalu. Konieczna jest wówczas eksmisja, co może się ciągnąć latami. Można się jednak przed tym ryzykiem zabezpieczyć, korzystając z formuły najmu okazjonalnego.

- Najemca deklaruje przed notariuszem, że w razie problemów podda się egzekucji i opuści mieszkanie. Aby całość miała sens, należy jeszcze wskazać lokal, do którego nierzetelny najemca się przeniesie, a jego właściciel musi wyrazić na to pisemną zgodę - wyjaśnia Maciej Górka z serwisu Domiporta.pl. - Koszt spisania takiej umowy to ok. 200 zł, a daje ona dużo wyższy poziom bezpieczeństwa niż tradycyjna umowa najmu - zaznacza.

Ponadto trzeba uwzględnić fakt, że w przyszłości rentowność wynajmu może się zmienić zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść. W dodatku ten rodzaj aktywów - w przeciwieństwie do lokaty bankowej - jest mało płynny. Innymi słowy, odzyskanie gotówki zainwestowanej w nieruchomość poprzez jej sprzedaż może zająć - w zależności od sytuacji na rynku - tygodnie, jeśli nie miesiące. Lokal może też stracić na wartości w krótkim i średnim terminie. Ponadto z punktu widzenia inwestorów lokujących swój kapitał w mieszkania na wynajem sytuacja nie jest dobra, jeśli rentowność jest wyższa od oprocentowania kredytów hipotecznych. A tak jest obecnie. Chodzi o to, że lokatorzy mogą wtedy zrezygnować z najmu na rzecz kupna własnego mieszkania.

Najemców będzie przybywać?

Z drugiej strony, choć kredyty są obecnie rekordowo tanie - najczęściej 3,5-4 proc. w skali roku - to w praktyce ich dostępność jest mocno ograniczona z powodu wymogu posiadania co najmniej 10-procentowego wkładu własnego. W tej sytuacji na zakup mieszkania nie będą mogły sobie pozwolić osoby, które nie mają co najmniej kilkunastu tysięcy złotych oszczędności. Nie każdemu zaś uda się zebrać taką kwotę, równocześnie najmując mieszkanie. Wprawdzie młodzi mogą ubiegać się o dopłatę od państwa w ramach programu "Mieszkanie dla młodych", która zastępuje wkład własny. Sęk jednak w tym, że nowe mieszkania, które spełniają cenowe kryterium tego programu, są najczęściej zlokalizowane na obrzeżach aglomeracji.

Zdaniem Marcina Krasonia inwestorów raczej nie powinno zbytnio niepokoić wejście na rynek firmowanego przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego Funduszu Mieszkań na Wynajem. Ma on przez kilka najbliższych lat kupować mieszkania w największych miastach i wynajmować je w cenach niższych niż rynkowe. - Owszem, może to w pewnych rejonach dużych miast doprowadzić do lekkiej obniżki czynszów, ale z drugiej strony działanie funduszu powinno wprowadzić na rynek wyższe standardy działania i zwiększyć zainteresowanie nim - uważa Marcin Krasoń. - Na tle innych krajów Unii Europejskiej, w Polsce nadal bardzo mało osób mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. W sumie korzyści będzie więc więcej niż strat - uspokaja analityk. f 

Rentowność najmu mieszkań


Źródło: ceny transakcyjne Home Broker i Open Finance ze stycznia 2015 r.; oferty najmu z serwisu Domiporta.pl ze stycznia 2015 r. obniżone o 5 proc.

wtorek, 3 marca 2015

Rząd proponuje zmiany w programie "Mieszkanie dla młodych"

Marek Wielgo

 Drukuj
Sejm

Za kredyt z dopłatą od państwa będzie można kupić także mieszkanie zbudowane przez spółdzielnię. Ci, którzy mają co najmniej troje dzieci, dostaną większą dopłatę. Ponadto dzięki niej będą mogli poprawić swoje warunki mieszkaniowe
To najważniejsze poprawki do ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, które rząd postanowił we wtorek skierować do Sejmu. Przypomnijmy, że to na podstawie tej ustawy działa od przeszło roku program "Mieszkanie dla młodych", który - według rządu - jest jednym z pięciu filarów polityki prorodzinnej. Tymczasem zarządzający tym programem Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał, że wśród blisko 16 tys. kredytobiorców, którym bank przyznał dopłatę w ubiegłym roku, jest tylko ok. 1,1 tys. rodzin z dwójką dzieci i 160 - z co najmniej trojgiem.

Rząd uznał, że takie rodziny chętniej kupią nowe mieszkania, gdy będą mogły liczyć na większy zastrzyk gotówki - małżeństwa i osoby z dwójką dzieci miałyby otrzymać dopłatę w wysokości 20 proc. ceny mieszkania, a posiadanie większej liczby potomstwa byłoby premiowane 30-proc. dopłatą.

Dodajmy, że obecnie w obu przypadkach wynosi ona 15 proc. Jest jeszcze dodatkowa pięcioprocentowa dopłata, ale jest ona adresowana do rodzin, w których w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania przyjdzie na świat trzecie bądź kolejne dziecko.

Większa powierzchnia

To nie wszystko. W przyjętym wczoraj projekcie noweli rząd zaproponował dodatkowo zwiększenie z 50 do 65 m kw. powierzchni mieszkania, od której liczona byłaby dopłata dla osób i rodzin wychowujących co najmniej troje dzieci. Ponadto przestanie w tym przypadku obowiązywać warunek "pierwszego mieszkania", co oznacza, że dzięki budżetowej dopłacie rodziny wielodzietne będą mogły zamienić swoje mieszkanie na większe. Przy czym jego powierzchnia w dalszym ciągu nie będzie mogła przekroczyć 85 m kw., a domu - 110 m kw. (dla pozostałych norma metrażowa jest o 10 m kw. mniejsza). Tylko rodziny i osoby z co najmniej trojgiem potomstwa nie będą też musiały spełnić kryterium wieku (nieukończony 35. rok życia; w przypadku małżeństw - przynajmniej przez jednego z małżonków).

Co te zmiany dałyby takim rodzinom w praktyce? Kupując w Warszawie nowe 85-metrowe mieszkanie, spełniające kryterium cenowe programu, taka rodzina dostaje obecnie od państwa niespełna 44,9 tys. zł. Jeśli nowe zasady zaczną obowiązywać, dopłata wzrosłaby w tym przypadku do ponad 116,7 tys. zł. Wielodzietna rodzina zyskałaby więc ok. 71,8 tys. zł.

Rządowe "tak" dla spółdzielni

Rząd nie zaakceptował propozycji Narodowego Banku Polskiego (NBP), by z dopłaty mogli skorzystać także kupujący używane mieszkania. W NBP zwracają uwagę, że ustawa w obecnym kształcie, mimo społecznie brzmiącej nazwy, de facto wspiera rynek deweloperski. I że jeśli rządowi tak bardzo zależy na realizacji celów społecznych, powinien objąć dopłatami także rynek wtórny, na którym mieszkania są zwykle tańsze.

Jednak rząd zgodził się tylko na to, aby z dopłat mogli korzystać także kupujący mieszkania od spółdzielni oraz powstałe w wyniku przebudowy czy adaptacji. Dodajmy, że spółdzielnie często oferują mieszkania taniej od deweloperów. Dlaczego więc do tej pory nie obejmował ich rządowy program? Sęk w tym, że członkowi wpłacającemu wkład budowlany do spółdzielni nie gwarantuje ona ceny. Znana jest ona wówczas, gdy spółdzielnia rozliczy koszt budowy, na co ma sześć miesięcy od zakończenia inwestycji. Tymczasem BGK, który zatwierdza dopłaty, musi mieć pewność, że zmieści się ona w ustawowym limicie.

Rząd zdecydował też wczoraj o skierowaniu do Sejmu projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomości, która zobowiąże Główny Urząd Statystyczny (GUS) do publikowania kwartalnych wskaźników zmian cen nieruchomości, w tym mieszkań. Takie wskaźniki miałyby być ogłaszane odrębnie dla każdego województwa.


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17512206,Rzad_proponuje_zmiany_w_programie__Mieszkanie_dla.html#ixzz3TL8PIj2e