poniedziałek, 29 grudnia 2014

Oszczędzanie i temat energii elektrycznej

 Czy zastanawiacie się przy zakupie jakichkolwiek urządzeń zasilanych energią elektryczną czy warto jest inwestować w urządzenia z wyższą klasą energooszczędności? (np: Lodówki, pralki, zmywarki itd.) Odpowiedź może nie wydaje się tak oczywista bo może zakup jest dużo droższy itd ale kupując już nową lodówkę o klasie a++ (można taką nabyć już za około 1500 zł) zużyje ona rocznie energię za około 110 złotych. Przy lodówce klasy B będzie to około 250 złotych rocznie. Czy zatem warto dla 140 złotych rocznie? Jeśli jednak ktoś z was używa starej lodówki sprzed kilkunastu lat lub jeszcze starszej to może ona zużywać prąd za 400 - 500 zł rocznie i w takim wypadku warto wymienić sprzęt nawet jeśli jest sprawny. Tą samą zasadę stosujmy przy zmywarce, pralce itd. Kolejnym tematem są żarówki zwłaszcza najnowsze w technologii LED. Osobiście uważam że warto nawet biorąc pod uwagę ich cenę od 15 do 35 zł za sztukę choć widziałem i sporo droższe. W Domku  którym Mieszkałem  po wymianie wszystkich tradycyjnych żarówek na LED rachunki za energię spadły z o około 60 zł miesięcznie . Mamy zatem oszczędność na poziomie 720 złotych rocznie . Żarówek jest 26 a koszt ich zakupu wyniósł 750 złotych (były w różnych cenach w zależności od mocy od 3W do 9W (Wcześniej standardowe 40W i 60W). Dodam że rok działają i żadna się nie przepaliła

sobota, 27 grudnia 2014

Dlaczego w Polasce Wybierają zadłużenie na Całe Życie a nie Najem



Polacy rzadko wynajmują mieszkanie. Ponad 80 proc. osób mieszka na swoim, podczas gdy w Niemczech co drugi obywatel. Rząd chce to zmienić.



Aż 71 proc. obywateli krajów Unii Europejskiej mieszka w mieszkaniu, którego są właścicielami - wynika z danych Eurostatu przeanalizowanych przez Home Broker. Największy odsetek osób na swoim jest w Rumunii (97 proc.) oraz na Litwie, Węgrzech, Słowacji i w Chorwacji - około 90 proc.

Jednak po drugiej stronie zestawienia są Niemcy i Austria, gdzie we własnym lokalu mieszka 50-60 proc. obywateli. Z zestawienia wynika, że najem popularny jest zwłaszcza w tych najbardziej zamożnych krajach zachodniej Europy: Szwajcarii, Niemczech, Austrii, Danii, Francji, Szwecji, Wielkiej Brytanii. Wyjątkiem jest Norwegia, gdzie aż 85 proc. osób zamieszkuje nieruchomość, której jest właścicielem. Zdecydujmy więc do którego typu życia będziemy dążyć mobilnego w bogatym i silnym kraju czy osiadłego w obecnej Polsce.

- Duże znaczenie mają też tradycje i przyzwyczajenia: w Polsce i innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej ludzie bardziej nastawiają się na zakup własnego mieszkania.A może to nie przyzwyczajenie tylko przymus(spowodowany drogim najmem). gdy mają do wyboru najem w cenie podobnej do raty kredytu na małe M , wtedy normalną decyzją jest wybór kupna mieszkania w niższym standardzie. Przez ograniczony dostęp do mieszkań na najem i ich wysoką cenę nie porównywalną w odniesieniu do siły nabywczej z krajami Zachodnimi. Mieszkańcy Europy Zachodniej są bardziej mobilni dzięki czemu mogą łatwiej podróżować w poszukiwaniu lepszej pracy, rzadziej są bezrobotni  i stąd większa popularność wynajmu duża baza mieszkań i niska cena . Nie mają też mentalnej potrzeby posiadania własnej nieruchomości

 Na przykład w Niemczech wynajem jest bardzo popularny z uwagi na to, że przez lata państwo dotowało budowę czynszówek.
W Polsce mieszkania wynajmuje mniej niż co piata rodzina. Ale na warunkach rynkowych - mniej niż 5 proc. - Ze statystyk Eurostatu wynika, że większość Polaków wynajmujących mieszkania robi to na warunkach nierynkowych. Mieszkają więc w mieszkaniu znajomych, służbowym lub wynajmowanych na zasadach najmu stałego z prawem do meldunku( są to najmy w starych kamienicach oraz TBS i od spółdzielni) .

 Rząd chciałby zwiększyć popularność najmu. Już od kilku miesięcy działa rządowy Fundusz Mieszkań na Wynajem. - Ma on w ciągu kilku lat zainwestować 5 mld w ok. 20 tys. mieszkań, które potem będą do wynajęcia za cenę o jedną czwartą niższą od rynkowej - mówi Krasoń.

 Z zapowiedzi wynika, że pierwsze lokale pojawią się jeszcze w tym roku. - Fundusz ma rozruszać rynek najmu i sprawić, że stanie się on bardziej konkurencyjny w stosunku do zakupu, gdyż w związku ze zwiększeniem rynkowej konkurencji powinny spaść ceny najmu. Na początek fundusz będzie działać w kilku największych ośrodkach miejskich: Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Trójmieście i Krakowie.


czwartek, 25 grudnia 2014

od BLOGA do BLOKU (odciek 1)

W tej serii będę starał się opisać wam podstawowe zasady najmu jak i jego zalety. na początek poświęcę trochę czasu na to na co warto zwrócić uwagę podczas najmu wymienię kilka podstawowych zasad które przydadzą wam się wynajmując pierwsze mieszkanie  i kolejne na przykład z Funduszu mieszkań na wynajem:-) Rady których udzielę są moimi osobistymi doświadczeniami które spotkały mnie bądź moich znajomych  przez lata studiów

Rada 1
Sprawdźmy, w jaki sposób mieszkanie jest ogrzewane i czy dane źródło ciepła będzie dla ciebie wystarczające. Szukając lokum we wrześniu, kiedy na zewnątrz jest ciepło, łatwo o tym zapomnieć. Tymczasem w zimie nawet sporych rozmiarów piecyk może okazać się niewystarczający, nie mówiąc o tym, że ogrzewanie elektryczne jest zazwyczaj bardzo kosztowne. Dwa razy przemyślmy najem mieszkania, które nie ma centralnego ogrzewania z sieci miejskiej.
Zamieszkałem na starym osiedlu domków pokój wynająłem od właścicielki był przestronny słoneczny i świeżo odmalowany. Ogrzewanie w domku było gazowe co wiedziałem że będzie się wiązało z większymi kosztami gazu w sezonie ale rekompensował to niższy czynsz za wynajem oraz dostęp do ogrodu w mieszkaniu mieszkała jeszcze 2 osoby poza mną  gdy przyszedł pierwszy większy mróz wyszły mankamenty tego mieszkania mimo grzania praktycznie cały czas (kaloryfery były tak gorące że nie można było ich dotknąć) w pokoju było 16-18 stopni miarka się przebrała gdy pewnego poranka gdy wstałem w pokoju było 8 stopni dobrze że spałem pod 2 kołdrami i kocem inaczej mógł bym zamarznąć budynek był stary i praktycznie nie trzymał ciepła a nie miał też żadnej izolacji dodatkowo w każdym pokoju za szafami i w narożnikach wyszedł grzyb za co została pobrana cześć kaucji.

Rada 2

Kto mieszka za ścianą wynajmowanego mieszkania?

Spokój w mieszkaniu to podstawa. – Dlatego myśląc o najmie danego lokalu, nie zawadzi porozmawiać z mieszkańcami budynku, zwłaszcza tymi za ścianą – To od nich najprędzej się dowiemy, kto mieszka na klatce, czy nie ma awantur lub innych uprzykrzających życie zdarzeń.

Rada 3

Unikajmy „wyjątkowych okazji" i agencji-krzaków

Duży popyt na rynku najmu mieszkań to wielka pokusa dla wszelkiej maści cwaniaków, w szczególności pseudo agencji, które wabią klientów wyglądającymi niezwykle atrakcyjnie ofertami. Pamiętajmy, cudów nie ma – pięknego, wyposażonego mieszkania w świetnej lokalizacji nie wynajmiemy za cenę znacząco niższą od średniej.
– Unikajmy korzystania z usług firm, które pobierają opłaty „za udostępnienie adresów ofert i kontaktu do oferentów" – Zwykle są to te same oferty, które można samodzielnie znaleźć w internecie.

Rada 4Sprawdźmy komunikację

Bardzo istotne dla wygodnego funkcjonowania w mieście jest dobre połączenie komunikacyjne z centrum, uczelnią lub miejscem pracy.
– Nawet jeśli mamy samochód to zważywszy na korki, płatne parkingi , lepiej mieć alternatywę –  Sprawdźmy więc nie tylko to odległość do przystanku, ale także czas dojazdu do wybranego celu.
Rada 5

Pamiętajmy o naszych prawach

Przed podpisaniem umowy najmu bardzo dokładnie ją przeczytajmy. Nie wahajmy się zwrócić uwagę na zapisy budzące wątpliwości. Żądajmy dodania punktów, na których nam zależy. Przede wszystkim: zapiszmy stan liczników i wszelkie usterki wykryte w mieszkaniu i jego wyposażeniu. Unikniemy w ten sposób nieporozumień, zarówno w czasie obowiązywania umowy najmu, jak i po jej zakończeniu, kiedy będziemy zdawać mieszkanie i czekać na zwrot kaucji. Właściciel nie będzie mógł obciążyć nas kosztami naprawy starej pralki, ani żądać opłat za usterki, które były już w lokalu zanim się do niego wprowadziliśmy.


Na dziś to tyle pamiętajcie odwiedzić nas na Facebooku zostawić like oraz komentować dodawać coś od siebie to strasznie pomaga i motywuje :-)

Podzielcie się też ze znajomymi tymi radami jak i tym że Fundusz Mieszkań na Wynajem rusza już 7 stycznia tak więc zostało mniej niż 2 tygodnie jeżeli macie jakiekolwiek pytania śmiało postaram wam się odpowiedzieć a także na bieżąco będę dla was relacjonował jak wyglądało wynajęcie pierwszych mieszkań w Poznaniu.
Pozdrawiam ,

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt

W imieniu bloga czynszówka życzymy wam zdrowych wesołych świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! Niech nowy rok niesie spełnienie wszystkich Waszych najskrytszych marzeń, wygranej w Lotto, po to by Fundusz Mieszkań na Wynajem nie był wam potrzebny
A także chciałbym was poinformować że od nowego roku zaczniemy publikację cotygodniowych postów na temat budownictwa czynszowego, jego opłacalności i dlaczego warto to rozwijać.
My również poprzez prowadzenie tego bloga chcielibyśmy dążyć do rozpoczęcia własnej drogi w kierunku budowy własnych mieszkań i  domów na wynajem.
Będziemy starali się zachęcić was do tworzenia z nami społeczności która może dzięki projektowi crowdfundingowemu rozpocznie z nami budowę pierwszych budynków a później już będzie z górki bo każda inwestycja będzie łatwiejsza.

niedziela, 21 grudnia 2014

Każdy medal ma dwie strony

"Ochrona lokatorów nie działa" Czy jest ona potrzebna i co z ochroną praw właściciela
Dziś przeczytałem artykuł na gazecie  który zamieściłem poniżej jestem ciekawy waszej opinii co do tego tematu.  Pod artykułem zamieszczam swoje przemyślenie 

"W Polsce eksmituje się na bruk dzieci, kobiety w ciąży, osoby obłożnie lub psychicznie chore, emerytów, choć teoretycznie prawo tego zabrania. Na szczęście Sejm zaczyna uszczelniać przepisy.
Wczoraj skierowano do prac w komisjach ustawę, która ma odwrócić skutki zmian m.in. w ustawie o ochronie lokatorów. Trzy lata temu majstrowano przy przepisach, w efekcie eksmisje na ulicę stały się możliwe, tyle że na raty.
Projekt opracowała Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej - stowarzyszenie broniące praw osób eksmitowanych i wykluczonych.
Wszystkie kluby były za. Jedynie Paweł Orłowski, wiceminister infrastruktury, miał wiele wątpliwości. Dlaczego? O eksmisjach na bruk w ogóle nie słyszał. Wie dobrze, że są w Polsce prawnie zabronione. Poza tym przekonywał, że ustawa niesie ze sobą koszty, a autorzy zmian nie byli w stanie dokładnie wyliczyć, ile one by wynosiły.
- Rzeczywiście nie byliśmy - tłumaczyła mi Agata Nosal-Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej. - Problem bezdomności nie jest w Polsce monitorowany. Nie znamy liczby osób, które nie mają dachu nad głową. Szacuje się, że od 30 do 100 tys. Nie wiadomo też, jak bardzo zwiększają problem eksmisje przeprowadzane zgodnie z obecnymi przepisami.
O eksmisjach na bruk piszę już trzeci rok. W sierpniu 2011 r. Sejm na ostatnim posiedzeniu w tamtej kadencji po cichutku wprowadził przepisy, które w praktyce umożliwiają eksmisję na bruk, tylko rozłożoną na raty. Najpierw eksmituje się, jeśli ktoś nie ma prawa do lokalu socjalnego, do lokalu tymczasowego. Dopuszczalne zakwaterowanie to miesiąc, już po jego upływie można trafić do noclegowni. Jeśli się uda mieszkać dłużej, to najwyżej pół roku.
Bardzo często eksmitowani trafiają po prostu do schroniska dla bezdomnych, bo gminy wymigują się od obowiązku zapewnienia lokalu tymczasowego. Potem wypycha się eksmitowanych do noclegowni. Dzieci idą do domu dziecka. A z noclegowni, gdzie codziennie trzeba walczyć o łóżko, droga wiedzie już tylko na ulicę.
Przemycono także rozwiązania, które pozwalają eksmitować do lokali tymczasowych, a potem do schronisk dla bezdomnych także kobiety w ciąży, dzieci, obłożnie chorych, emerytów i rencistów otrzymujących świadczenia z pomocy społecznej, bezrobotnych, niepełnosprawnych czy osoby ubezwłasnowolnione.
Generalnie wymienione przeze mnie osoby eksmitować można tylko do mieszkania socjalnego - art. 14 ustawy o ochronie praw lokatorów. Ale w sierpniu 2011 r. dopisano ustęp 7.: ochrona ta dotyczy tylko lokatorów mieszkań z zasobów publicznych, spółdzielczych lub towarzystw budownictwa społecznego. A co z lokatorami prywatnych kamienic? Widzieliśmy to, gdy kamienice przejmowali prywatni właściciele i "czyściciele".
A jak te wszystkie problemy rozwiązują proponowane przepisy?
Zmieni się zasada przyznawania lokalu socjalnego. Będzie on przysługiwał nie tylko w wyniku orzeczenia sądowego, lecz także ze względu na sytuację materialną, osobistą, społeczną i rodzinną.
Znikną lokale tymczasowe. Ich funkcję będą spełniały hostele o wyższym standardzie.
Gminy będą zobowiązane do ich tworzenia, ale nie same. 70 procent środków wyłoży państwo.
Na pomoc mieszkaniową będą mogli liczyć nie tylko najemcy lokali, ale też właściciele licytowanych mieszkań. Oczywiście spełniający określone kryteria.
Eksmitowani będą korzystać z hostelu do momentu, gdy nie znajdą dla siebie mieszkania.
Mam nadzieję, że ustawa zostanie uchwalona przed końcem tej kadencji, bo eksmisje po polsku to na razie łamanie zasad poszanowania ludzkiej godności i prawa do życia prywatnego i rodzinnego. A do tego obowiązujące teraz przepisy są sprzeczne ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W zamieszonym powyżej artykule czytam o eksmisjach kobiet w ciąży i osób starszych na bruk albo do noclegowni jest to na pewno złe i godne potępienia, że w ludzi spotyka taka  straszna sytuacja.
Ale czy nie sądzicie, że niektórzy nie mówię tu o osobach niepełnosprawnych niedołężnych czy po prostu chorych wybrali sobie sposób na życie z wykorzystywaniem socjalów i innych ochronek w życiu za nic nie płacąc ani nigdy nie pracując a cały czas domagając się, bo im w życiu nie wyszło.
Moim zdaniem każda osoba mieszkająca nie na "swoim" powinna mieć świadomość tego, że jeżeli nie płaci zakłóca spokój innym lokatorom albo po prostu się nie dostosowuje do zasad współżycia może stracić mieszkanie, które przecież nie jest jej. Sądzę, że przez skomplikowane przepisy i duży pakiet ochrony lokatorów wielu nie inwestuje właśnie w budownictwo mieszkań na wynajem. Odstrasza to inwestorów gdyż zwrot nie jest duży a ryzyko na trafienie na lokatora, który nie będzie płacił a dodatkowo będzie pod ochroną przepisów jest bardzo duże. Sądzę także, że jeżeli właściciel by miał pełne  prawo do eksmisji poza okresem zimy to wtedy po pierwsze szybko by zmniejszyła się ilość lokatorów niepłacących a po drugie pojawiłoby się wielu, których ulokowałoby w Mieszkaniach na Wynajem i innych formach Czynszówek swoje oszczędności.
Najlepszym regulatorem jest wolny rynek:-)  
Zaznaczę że sam jestem młody i wynajmuje mieszkanie :-)


piątek, 19 grudnia 2014

Święta w domu. Jak udekorować wnętrza na Boże Narodzenie?

Ich wyjątkowość tkwi nie tylko w podtrzymywanej od wieków tradycji, lecz i w atmosferze, jaką tworzymy, przybierając dom w uroczyste szaty. Zadbaj o wyjątkową dekorację wnętrza.
W świątecznym nastroju
Zapach domowych wypieków, gorączkowa krzątanina, szelest pakowanych prezentów, migotanie świec... Innymi słowy – Gwiazdka! Dreszczyk emocji towarzyszy każdym, najskromniejszym nawet świętom. Pięknie nakryty stół, choinka przystrojona kolorowymi bombkami – taki wieczór zdarza się tylko raz w roku. Czekamy więc na niego niecierpliwie i dokładamy starań, by w Wigilię Bożego Narodzenia wszystko wokół nas było odświętne i uroczyste.
Do zatrzymania w pamięci tych jedynych w swoim rodzaju chwil wystarczy kilka jodłowych gałązek, barwne sznurki, papierowe gwiazdki, kolorowe ozdoby, a przede wszystkim świece i lampiony. Ich blask delikatnie oświetli stół, choinkę i sypialnię, zatrze zmęczenie na naszych twarzach...
A gdy całe mieszkanie będzie już pięknie udekorowane, wtedy pozostaje tylko wypatrywać na niebie pierwszej gwiazdki, by nareszcie razem z rodziną usiąść do świątecznej kolacji.

czwartek, 18 grudnia 2014

Fundusz mieszkań na wynajem – jest potrzebny!

Coraz więcej osób wypowiada się pozytywnie na temat uruchomienia Funduszu Mieszkań na Wynajem, a nawet więcej całego programu mieszkań na wynajem. Obok uproszczenia przepisów budowlanych oraz przyspieszenie uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego to niezbędne działania w sektorze budownictwa mające pobudzić polską gospodarkę mieszkaniową.
W ramach konferencji poświęconej sytuacji mieszkaniowej Polaków, minister w Kancelarii Prezydenta Olgierd Dziekoński,  podkreślił że ok. 60 proc. młodych osób w wieku do trzydziestu kilku lat nie stać na zakup własnegoMieszkania, dlatego istotnie jest uruchomienie funduszu mieszkań na wynajem oraz potrzebna jest też spójna polityka mieszkaniowa.
Cytując ministra:
Sprawą priorytetową jest wdrożenie, wspieranego ze środków publicznych, programu rozwoju mieszkań na wynajem o umiarkowanych czynszach.
Po chwili minister dodał:
Bogatsi Polacy powinni być wspierani przy zakupie lokalu, m.in. poprzez ulgi podatkowe lub premie z tytułu gromadzenia oszczędności. Niezbędne jest też uproszczenie przepisów budowlanych oraz przyspieszenie w uchwalaniu planów zagospodarowania przestrzennego
Podobne stanowisko w niniejszej kwestii ma Przewodniczący Kongresu Budownictwa Roman Nowicki, który w ramach konferencji poświęconej między innymi temu tematowi  powiedział:
Według CBOS, poza niskimi zarobkami i bezrobociem, głównym problemem 50 proc. Polaków jest brak perspektyw mieszkaniowych, co przekłada się – jego zdaniem – na niski wskaźnik nowych urodzeń.
Podsumowując w Polsce ponad 44 proc. osób w wieku od 25. do 34. roku życia mieszka z rodzicami. Tymczasem średnia dla Unii Europejskiej wynosi ok. 29 proc. W naszym kraju średnio za przeciętną pensję można kupić 0,5 metra kwadratowego mieszkania, a dla porównania w Niemczech, trzy razy więcej, tj.1,5 m kw. Zgadzamy się z ww. Panami oraz uważam, że program mieszkań na wynajem jest więc bardzo potrzebny, aby pobudzić naszą gospodarkę. (źródło: pap)

niedziela, 14 grudnia 2014

Najwęższy Dom w Warszawie

Najwęższy budynek świata, czyli Dom Kereta, który od roku stoi w Warszawie, został doceniony przez portal The World Geography. Znalazł się na liście 15. najciekawszych wąskich budowli świata, obok takich ikon architektury jak wieżowiec Flatiron w Nowym Jorku i Chudy Dom Haussmanna w Paryżu. "Jest tak mały, że możesz go nie zauważyć" - napisano.


634863425576373548.jpg (900×600)

"Czy mieszkasz w domu nie szerszym niż futryna drzwi? Etgar Keret tak. Izraelski pisarz jest teraz dumnym właścicielem najwęższego budynku świata, domu tak małego, że możesz go nie zauważyć, jeśli długo nie poszukasz" - napisał portal The World Geography i umieścił tzw. Dom Kereta w swoim rankingu 15. najciekawszych wąskich budynków świata.

Dom od października 2012 roku stoi między przedwojenną kamienicą na Żelaznej i peerelowskim blokiem na Chłodnej, na warszawskiej Woli. W szczelinie między nimi - o szerokości od 152 cm do 92 cm - architekt Jakub Szczęsny stworzył w pełni funkcjonalną instalację artystyczną, w której mogą mieszkać i tworzyć zaproszeni artyści. Pierwszym lokatorem był Edgar Keret.
Nie bez przyczyny. Jego matka pochodzi z Warszawy. Podczas niemieckiej okupacji trafiła do getta - kilkadziesiąt metrów od obecnego Domu Kereta przebiegała kładka łącząca małe getto z dużym (Niemcy nie chcieli tak ważnej komunikacyjnie ulicy jak Chłodna odcinać murem). Pomogła jej stamtąd uciec polska niania, potem przechowała ją polska prostytutka. Po wojnie matka pisarza trafiła do sierocińca, potem przez Francję wyjechała do Izraela.
 Zdecydowałem się dedykować budynek Keretowi, ponieważ łączy w sobie polską i żydowską historię, tak ważną w kontekście tej okolicy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zbudowanie tak małej przestrzeni do życia jest niewykonalne. Dom Kereta ma znosić to wyobrażenie, poszerzając jednocześnie pojęcie architektury niemożliwej - tak Jakub Szczęsny, twórca budynku, mówił w dniu jego otwarcia.
Dom zbudowany jest na planie trójkąta prostokątnego i ma trzy poziomy. Elewację wykonano z poliwęglanu, a frontową ścianę zabezpieczono siatką ze stali.  Światło zapewnia spadzisty szklany dach. Do budynku wchodzi się przez podnoszoną klapę, na piętrze mieszczą się w amfiladzie: pomieszczenie z biurkiem, kuchenka i toaleta z prysznicem. Na drugie piętro - gdzie mieści się łóżko o szerokości 90 cm - trzeba się wspinać po drabinie. Za wycieraczkę służy ostatni stopień schodów, a  miniaturowa lodówka mieści tylko kilka napojów.
Gdy pobyt Kereta dobiegł końca, w budynku rozpoczęto realizację programu rezydencyjnego, w  ramach którego zapraszani są twórcy z całego  świata. Mieszkają w "najwęższym domu świata", poznają historię i  kulturę Warszawy oraz tworzą dzieła zadedykowane stolicy. Nocowały w nim już m.in. dwie dziennikarki z amerykańskich telewizji i młody włoski pisarz Valerio Millefoglie. Poza tym od roku zwiedziło go blisko 4 tys. osób. - O dziwo wszyscy przeżyli w nim miłe chwile, nie było ataków klaustrofobii. W małej przestrzeni człowiek robi się skłonny do zwierzeń oraz introspekcji - wspominał architekt w jednym z wywiadów.
Po upływie dwóch lat projekt Szczęsnego zniknie z Warszawy - to instalacja czasowa zarządzana przez Fundację Polskiej Sztuki Nowoczesnej. Już pojawili się pierwsi zagraniczni kolekcjonerzy chcący go kupić i postawić jako rzeźbę z widokiem na Jezioro Lemańskie na Mazurach.
Na razie można go oglądać w stolicy - wciąż ustawiają się długie kolejki. Można zapisać się na dni otwarte, które są organizowane w soboty, ale najpierw trzeba dokonać darowizny w wysokości 20 zł (zgłoszenia są przyjmowane pod adresem domkereta@gmail.com).

środa, 10 grudnia 2014

Mieszkania na wynajem. Studenci radzą, których unikać




Mieszkanie przy ul. Fredry
Mieszkanie przy ul. Fredry (Łukasz Boeske)

Mieszkają w towarzystwie grzybów, prusaków, a nawet cudzych kotów. Cierpliwie znoszą wścibstwo właściciela. Nie liczą na zwrot kaucji. Dotąd to właściciele mieszkań skarżyli się na studentów. Gdy tych ostatnich jest coraz mniej - role się odwróciły.
Kot był stary, chory i agresywny. Właścicielka powiedziała, że nie chce go w swoim mieszkaniu. Ma już nowego kota, który ze starym się nie polubił. Stary kot zamieszkał więc piętro niżej, w mieszkaniu, które kobieta wynajmowała studentom. - Co chwila musiała schodzić: a to, żeby podlać kwiatki, a to, żeby nakarmić kota. Przy okazji miała nad nami kontrolę - opowiada Patrycja. Wyprowadziła się przy najbliższej możliwej okazji. 

Łukasz zmienił mieszkanie po trzech tygodniach bez ogrzewania i ciepłej wody. Bałagan w biurze, które wynajmowało mu mieszkanie, sprawił, że student nie mógł podpisać umowy z gazownią. Na dokładkę właściciel oskarżył go o nielegalny podnajem i zażądał 10 tys. zł karnej opłaty. Pismo z wezwaniem do zapłaty wysłał na adres rodziców Łukasza. - Niejeden student by się wystraszył, ale ja wiedziałem, że pieniądze się nie należą. Zachowałem kopie wszystkich dokumentów, mejli, rozmowy prowadziłem przy świadkach - opowiada. Ma dowód na to, że to właściciel nie chciał dopisać kolejnych lokatorów czteroosobowego mieszkania do umowy. 

Pan Krzysztof ma kamery

Jak szacuje Porozumienie Akademickie, do Poznania na studia przyjeżdża 70-80 tys. młodych ludzi. 90 proc. spośród nich wynajmuje mieszkania. To prawdopodobnie najliczniejsza grupa wśród poznańskich najemców. Studenci jednak często czują się traktowani przez właścicieli mieszkań nieuczciwie. Nagminnym problemem jest zatrzymywanie kaucji wpłacanej przez studenta na początku wynajmu. Niezależnie od tego, czy opuszczane mieszkanie wymaga wielu napraw, czy tylko odświeżenia ścian, właściciele nie chcą zwracać tych pieniędzy. Zakładają, że dla 1-2 tys. zł najemcy nie pójdą do sądu. - Studenci są niezrzeszeni, rozbici, mimo dużej liczebności nie mają znaczącej siły - mówi Remigiusz Stępak z Porozumienia Akademickiego. 

Studenci prowadzą grę z nieuczciwymi właścicielami. Niektórzy - by mieć pewność, że kaucja im się zwróci - nie płacą za pierwszy miesiąc. Poważnym narzędziem jest strona prowadzona na Facebooku przez Niezależne Zrzeszenie Studentów: "Nieuczciwi właściciele mieszkań w Poznaniu". Najemcy opisują historie, które im się przytrafiły, i ostrzegają przed felernymi adresami: "Właściciel wynajmuje mieszkania niedostosowane do wynajmu (brak ogrzewania, pralki, podłączonego piecyka w kuchni, nieszczelny brodzik, wystające kable pod napięciem ze ściany), obiecując szybką likwidację usterek (w przeciągu tygodnia). Brak ogrzewania i wystające kable pod napięciem towarzyszyły mi do samego końca wynajmowania lokalu". "Pan Krzysztof mówi, że przychodzi tylko rano skorzystać z łazienki, prawda jest taka, że przychodzi wczesnym rankiem, potem na śniadanie, a potem jeszcze robi sobie obiad, o czym wspomnieć nie raczy na początku. O 21 zakręca wodę. Losowe naloty na mieszkanie w małej cenie wynajęcia pokoju, polecam! Najlepsze jednak jeszcze przed nami. Otóż Pan Krzysztof ma kamery. Na klatce. Widzi kiedy i z kim wchodzisz i wychodzisz".

Jedyna alternatywa: coraz droższy akademik

- Do tej pory słyszeliśmy o właścicielach niezadowolonych z wynajmowania mieszkań studentom. Teraz, gdy studentów jest mniej, konkurencja na rynku rośnie, a głos najemców głośniej słychać. I okazuje się, że i oni nie są zadowoleni. Właściciele mieszkań będą musieli wziąć to pod uwagę - mówi dr Krzysztof Celka z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Ekonomicznego. 

W ramach programu Miastoczynni w Kolektywie 1A odbyła się dyskusja o studenckich mieszkaniach, zorganizowana przez Porozumienie Akademickie. Organizatorzy zamierzają przeprowadzić ankietę wśród studentów: zbadają, w jakich warunkach mieszkają studiujący poznaniacy. Chcą się też sprzeciwiać komercjalizacji i wzrostowi cen w akademikach, które są jedyną alternatywą dla prywatnych mieszkań.


Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17103343,Mieszkania_na_wynajem__Studenci_radza__ktorych_unikac.html#ixzz3LUR4KoXb

niedziela, 7 grudnia 2014

czwartek, 4 grudnia 2014

Fundusz kupił pierwsze lokale. Czy rządowy pomysł ożywi rynek najmu?


Przed kilkoma dniami Fundusz Mieszkań na Wynajem poinformował o zakupie pierwszych lokali. Mimo czynszu niższego od stawek rynkowych mają one zapewnić zysk. Wkrótce Fundusz dokona kolejnych inwestycji w największych miastach kraju. Rząd chce w ten sposób wspierać rynkowy najem.
Blok mieszkalny


źródło: ShutterStock
Przed kilkoma dniami Fundusz Mieszkań na Wynajem (FMnW) poinformował o zakupie pierwszych lokali. Te mieszkania mimo czynszu niższego od stawek rynkowych mają zapewnić zysk dla FMnW. Już niebawem Fundusz dokona kolejnych inwestycji w największych miastach kraju. Dzięki działaniom FMnW rząd chce wspierać rynkowy najem. Ten cel z pewnością jest słuszny. Pomysł masowego zakupu mieszkań od deweloperów wzbudza jednak wiele wątpliwości.

Oferta wynajmujących jest niewielka i mało profesjonalna

Niska popularność najmu to czynnik, który niekorzystnie wpływa na mobilność polskich pracowników. Informacje zebrane przez Eurostat wskazują, że tylko 16% Polaków mieszka w wynajmowanych lokalach i domach. Rynek najmu jest znacznie mniejszy. Według danych Eurostatu pod koniec 2013 r. tylko 4 proc. rodaków korzystało z mieszkania wynajmowanego za rynkową stawkę czynszu. Średnia dla wszystkich krajów UE to 19 proc. W przypadku państw „starej Unii” wynosi ona prawie 23 proc. Pod względem popularności rynkowego najmu przodują takie kraje jak Szwajcaria, Niemcy, Dania, Holandia i Szwecja. Ponad 30 proc. obywateli tych krajów mieszka w lokalach i domach wynajmowanych za rynkowe stawki czynszu. Najbardziej rozwinięte rynki najmu cechują się wysokim stopniem profesjonalizacji wynajmujących i popularnością długoterminowych umów.
Oszacowanie rozmiarów polskiego rynku najmu sprawia dość duże trudności. Zwykle przyjmuje się, że liczba mieszkań i domów przeznaczonych na wynajem wynosi około 550 000 - 600 000. Spora część wynajmujących nie jest zainteresowana podpisywaniem umowy z dłuższym okresem wypowiedzenia. Kolejna cecha polskiego rynku to stosunkowo niski standard wynajmowanych lokali. Barierą dla potencjalnych najemców są również wygórowane czynsze w największych miastach kraju.
Wszystkie wymienione problemy motywują młodych ludzi do zakupu „M” na kredyt. Negatywna percepcja najmu to kolejny czynnik, który wpływa na popularność kredytów hipotecznych. Wynajem wciąż jest postrzegany jako wybór dla studentów lub najuboższych pracowników.

Państwowa interwencja nie zastąpi zmian systemowych

Rządowy program wspierania wynajmu poprzez zwiększenie podaży ma przyczynić się do obniżenia rynkowych czynszów. Zasięg działania tej inicjatywy nie będzie jednak duży. Zgodnie z planami Fundusz Mieszkań na Wynajem przez 4 lata zakupi i wynajmie około 20 000 lokali w największych metropoliach (Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu i Trójmieście). Po sprawdzeniu popularnych serwisów ogłoszeniowych można stwierdzić, że w wymienionych miastach około 40 000 - 50 000 mieszkań czeka na nowych lokatorów. Całkowita liczba lokali wynajmowanych w sześciu metropoliach prawdopodobnie wynosi 350 000 - 400 000. Zwiększenie tej wartości o 20 000 mieszkań z zasobów FMnW nie spowoduje rynkowej rewolucji.
Zwolennicy rządowego pomysłu niekiedy argumentują, że sukces Funduszu Mieszkań na Wynajem zachęci strategicznych inwestorów do podobnej działalności. Trzeba jednak pamiętać, że duże spółki już od ponad dwudziestu lat mają możliwość inwestowania w wynajem. Takie rozwiązanie nie wzbudza jednak większego zainteresowania inwestorów. Z możliwości wynajmowania mieszkań niezbyt chętnie korzystają też deweloperzy. Główną przyczyną są zbyt restrykcyjne zasady eksmisji. Można odnieść wrażenie, że politycy poprzez utrzymywanie przepisów niekorzystnych dla wynajmujących próbują zamaskować problem związany z brakiem lokali zastępczych i socjalnych.
Rozpoczęcie działalności Funduszu Mieszkań na Wynajem raczej nie jest dobrą wiadomością dla osób planujących kupno nowego lokalu. Transakcje realizowane przez FMnW prawdopodobnie wpłyną na koszt zakupu tańszych mieszkań. Warto nadmienić, że sprzedaż nowych „M” w sześciu metropoliach obecnie wynosi około 10 000 sztuk/kwartał. Jeżeli czteroletni zakup lokali przez FMnW będzie realizowany sukcesywnie to kwartalny popyt na największych rynkach wzrośnie o 1000 – 1500 tanich mieszkań. Taka zmiana może skutkować wzrostem cen lokali z segmentu popularnego. Destabilizacja rynku pierwotnego będzie bardziej widoczna jeśli FMnW zdecyduje się na zakup mieszkań w kilku dużych pakietach.

Już na początku programu pojawiają się kontrowersje

Kolejny zarzut wobec rządowego pomysłu dotyczy kosztów i transparentności podejmowanych działań. Pierwsza transakcja zawarta przez FMnW wzbudziła kontrowersje ze względu na nieujawnienie ceny zakupu lokali. Taka polityka informacyjna nie przyczynia się do budowania dobrej atmosfery wokół programu, na który zostało przeznaczonych aż 5 mld zł. Pretekstem do podejrzeń i spekulacji może być również sposób kwalifikowania przyszłych najemców. Informacje przekazane przez Fundusz Mieszkań na Wynajem wskazują, że jedyne kryteria to kolejność zgłoszeń i zdolność do zapłaty czynszu. Pomysłodawcy nowego programu nie przewidują preferencji np. dla rodziców lub młodych pracowników. Wydaje się to dość dziwne zważywszy na fakt, że liczba mieszkań oferowanych przez FMnW jest niewspółmierna do zapotrzebowania.
Bezpośrednia interwencja na rynku to problematyczny i kontrowersyjny sposób wspierania najmu. Mniej skomplikowaną alternatywą dla rozwiązania, które wybrali polscy decydenci mogą być zachęty podatkowe. Takie preferencje dla wynajmujących są stosowane m.in. we Francji. Wydaje się jednak, że w obecnej sytuacji najlepszym sposobem na rozwój i profesjonalizację polskiego rynku wynajmu jest zmiana obowiązujących przepisów (np. wprowadzenie możliwości zastosowania uproszczonej eksmisji przez przedsiębiorców).
źródło www.forsal.pl

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Mieszkania na wynajem. Zmienią polski rynek nieruchomości?

W ciągu kilku lat BGK chce zainwestować ok. 5 mld zł, co pozwoli zbudować 20 tys. lokali.Rewolucja już się rozpoczęła 

Zdaniem Bartosza Turka z Lion’s Banku, dzięki temu polski rynek wynajmu zostanie ucywilizowany.
- W tym momencie jest on głównie w rękach osób fizycznych. Teraz ma pojawić się podmiot z dużą liczbą mieszkań na wynajem, który będzie wykorzystywał pewien model współpracy, w jakim mieszkania będą wynajmowane od roku do lat 10. Będzie odpowiednio przygotowana kontrola, tak aby najemcy byli osobami wiarygodnymi. Będzie wprowadzony pewien standard zarządzania, rozliczania się później z najemcami, którzy umowy zakończą. To jest bez wątpienia atut tego projektu – uważa Turek.
Nie wiadomo, ile mieszkań powstanie
Problem jednak w tym, że nadal nie wiadomo, ile naprawdę tych mieszkań będzie.
- Docelowo lokali ma być 20 tys. To cały czas jest kropla w morzu potrzeb. Tak więc za mało, żeby cokolwiek zmienić na rynku – mówi Turek.
Oferta konkurencyjna cenowo
Trudno też mówić o kosztach wynajmu tych mieszkań.
- Biorąc pod uwagę to, że Fundusz założył, że chciałby zarobić na zainwestowanym kapitale 4 proc. w skali roku, to można oszacować, że te stawki w największych miastach mogą być od kilku do nawet 25 proc. niższe niż aktualne stawki rynkowe. Może być więc to rozwiązanie konkurencyjne – przewiduje Turek.
Początek trendu?
Nie wpłynie jednak znacząco na rynek, uważa z kolei Konrad Płochocki, dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
- To raczej może być pierwszy zwiastun, który może zapoczątkować pewien trend. W Polsce na rynku wynajmu mamy ok. 500 tys. mieszkań, więc 20 tys. w perspektywie kilku lat nie powinno wpłynąć na rynek. Natomiast głównym pomysłem jest, aby pokazać inwestorom instytucjonalnym, że również w Polsce można zarabiać na mieszkaniach kupionych przez instytucje, np. emerytalne czy ubezpieczeniowe, tak jak to się dzieje w innych krajach europejskich – mówi Płochocki.
Przed rynkiem perspektywy rozwoju
Zainteresowanie takimi inwestycjami już widać ze strony funduszy. Tym bardziej, że polski rynek mieszkań na wynajem ma duże perspektywy.
- U naszego zachodniego sąsiada szacuje się, że udział mieszkań na wynajem, czyli takich, które nie są zajmowane przez właścicieli, tylko wynajmowane na wolnym rynku, sięga 50 proc., a być może i więcej. Szwajcaria prawdopodobnie ma jeszcze wyższy wskaźnik tych mieszkań na wynajem. Natomiast w Polsce udział mieszkań na wynajem to jest ok. 3 – 4 proc., więc tutaj mamy ogromną przepaść do nadrobienia – mówi Płochocki.
Szybko jej jednak nie nadrobimy, bo Fundusz będzie, zdaniem eksperta, rozwijać się powoli.

środa, 26 listopada 2014

124 mieszkania w Poznaniu kupione dla Funduszu Mieszkań na Wynajem

124 mieszkania w Poznaniu kupione dla Funduszu Mieszkań na Wynajem 

Budynek liczący 124 mieszkania został w tym tygodniu kupiony do Funduszu Mieszkań na Wynajem. Do budynku zlokalizowanego przy ul. Saperskiej 32B i 32C w Poznaniu pierwsi najemcy będą mogli wprowadzić się w marcu 2015 r.
Budynek ma 6 pięter, 2 klatki schodowe oraz garaż podziemny. Znajdują się w nim 124 mieszkania o powierzchni od 23 m2 do 72 m2. Nieruchomość znajduje się na terenie rozbudowywanego obecnie osiedla, położonego w dzielnicy Wilda. Bezpośrednie sąsiedztwo stanowią budynki mieszkalne wielo- i jednorodzinne. W okolicy znajdują się punkty handlowe i usługowe, szkoły oraz przedszkole publiczne, a także las i ogrody działkowe. Budynek położony jest 6 km od centrum Poznania, dojazd samochodem zajmuje ok. 20 minut, dostępna jest także komunikacja miejska (najbliższy przystanek znajduje się w odległości ok. 150 metrów od budynku).
Internetowy system informacji dla najemców ruszy 7 stycznia 2015 r.  na stronie www.jakusiebie.pl. Tego dnia wszystkie osoby zainteresowane wynajęciem mieszkania poznają warunki najmu oraz szczegółową ofertę, w tym ceny poszczególnych lokali. Budynek w Poznaniu został kupiony w stanie deweloperskim, więc mieszkania muszą zostać jeszcze wykończone. Lokale mają być gotowe do końca marca i wówczas będzie można umówić się na obejrzenie mieszkania za pomocą formularza na stronie www.jakusiebie.pl.
Fundusz Mieszkań na Wynajem jest pionierską na polskim rynku inicjatywą podjętą przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który w ten sposób realizuje swoją misję prospołeczną, wspierającą rozwój gospodarki. Inicjatywa ta jest realizowana całkowicie na zasadach rynkowych w oparciu o ustawę o funduszach inwestycyjnych. Nie jest jej celem dostarczenie alternatywy dla mieszkań socjalnych czy komunalnych, ale poprawienie mobilności zawodowej Polaków.
BGK Nieruchomości S.A. jest w trakcie analizy kolejnych 34 projektów zlokalizowanych w kilku miastach w Polsce. Łącznie jest to 3400 mieszkań na różnych etapach budowy. Lokale te będą udostępniane najemcom w latach 2015 - 2017. Finalizacja zakupu każdej nieruchomości zależy od wyników audytu obejmującego kwestie techniczne, prawne, podatkowe i komercyjne. Zgodnie z zapowiedziami proces inwestycyjny Funduszu Mieszkań na Wynajem jest stopniowy i potrwa kilka lat.
Wszystkie nowe informacje będą w temacie mieszkań na wynajem będą publikowane tu na blogu i na fan page na Facebooku

Duże marże deweloperów

Po co budować dużo i tanio jak można mało i zarobić na tym jeszcze lepiej!!!


fot. Shutterstock
Sprzedaż mieszkań stoi, kupują nieliczni. Klienci szukają cenowych okazji i liczą, że deweloperzy jeszcze obniżą ceny.
Warszawa Wawer, kameralne osiedle domów jednorodzinnych. Domy można kupić po 3200 zł za m kw. Czy opłaca się je sprzedawać w tej cenie? - Koszt budowy metra kwadratowego domu waha się w okolicy 2 tys. zł - mówi Piotr Karsch z Przedsiębiorstwa Inwestycyjnego Inwest Ko. - Dodatkowe koszty stanowią cena działki i niewielka marża – dodaje. Oglądamy inne inwestycje w tej dzielnicy. Okazuje się, że bez trudu można kupić 200-metrowy dom w stanie deweloperskim do 700 tys. zł. Ceny zależą nie tylko od powierzchni domu, ale wielkości działki czy materiałów wykończeniowych. Są też droższe, których cena dochodzi do miliona złotych.
Podobnie jest z mieszkaniami. Często na tym samym osiedlu można znaleźć mieszkania o zbliżonych parametrach, ale w innych cenach. Mieszkanie na Woli. Cena 7,1 tys. zł za m kw. Na sąsiednim osiedlu oglądamy mieszkanie o tej samej powierzchni, o tym samym standardzie deweloperskim, które kosztuje 8,5 tys. zł. za m kw. Z kolei najtańsze czteropokojowe mieszkanie można kupić już od 5,4 tys. zł za m kw., kilka przystanków dalej - niemal 7 tys. zł za m kw.
Eksperci liczą cenę metra
Zdaniem profesora Piotra Gajewskiego z Politechniki Krakowskiej, byłego prezesa krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich całkowity koszt wybudowania metra kwadratowego bloku mieszkalnego w Warszawie oscyluje w okolicy 3 tys. zł. - W cenę należy wliczyć zakup działki, jej zagospodarowanie, projekt, materiały oraz samą budowę - mówi. – Jeżeli inwestor sprzedaje mieszkanie po 6 tys. zł to zarobi 100 proc., czym wyższa cena mieszkania tym zarobki wyższe – dodaje prof. Gajewski. Zaznacza jednak, że od tej kwoty należy odliczyć koszty działalności firmy, podatki i inne opłaty. Oficjalnie marża jest znacznie niższa, ale w wielu firmach jest na poziomie kilkudziesięciu procent.
- W mniejszych miastach cena budowy metra kwadratowego mieszkania może wynieść około 2 tys. zł. za m kw. – wylicza profesor. Ale ceny ofertowe mieszkań są o 150-200 procent wyższe od kosztów budowy. Od tego znów trzeba odjąć to, co deweloper wyda na reklamę czy pensje dla pracowników i odda fiskusowi. Zdaniem profesora Gajewskiego wyjątkiem na skalę kraju są inwestycje w Zakopanem, gdzie ceny działek są najwyższe w Polsce.  
Wydawnictwo Sekocenbud obliczyło średnią cenę budowy metra kwadratowego w Polsce. W typowym budynku mieszkalnym wynosi ona 3044 zł brutto, a w apartamentowcu aż 4906 zł brutto. Zdaniem ekspertów koszt budowy dla stolicy będzie o 12 proc. wyższy. Do tej kwoty trzeba doliczyć jeszcze cenę zakupu działki, wykonania przyłączy czy obsługę kredytu. I zostaje już marża dewelopera.
A ile ona wynosi? Z raportu firmy doradczej Reas wynika, że stanowi ona 18 proc. ceny mieszkania. Z tych danych wynika, że deweloper na czysto zarabia na każdym metrze kwadratowym niecałe 1,4 tys. zł. Eksperci firmy wyliczyli, że średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Warszawie wynosi 7810 zł. Co się składa na budowę metra kwadratowego? Niemal połowę – 48 proc. – stanowią koszty budowy. Blisko jedna piąta (19 proc.) to koszt zakupu działki, 18 proc. stanowi wspomniana wyżej marża, 6 proc. koszty finansowe i 9 proc. koszty pozostałe. Do tego należy jeszcze dodać podatek VAT.
Co na to deweloperzy?
Agata Wiktorow-Sobczuk z Polnordu przekonuje, że na przestrzeni ostatnich 5-7 lat ceny realizacji w budownictwie były stabilne. - Nie obserwowaliśmy gwałtownych wahań cen, a wzrosty wynikały bardziej z inflacji niż ze zmian cen materiałów czy robocizny - mówi. - Średnia cena realizacji metra kwadratowego w Warszawie waha się między 3200-3300 zł za m kw. a 3500-3600 zł za m kw. i więcej. Jest uzależniona przede wszystkim od projektu. Znacznie droższe są budynki z garażami podziemnymi wielopoziomowymi. Jeśli chodzi o średnie ceny realizacji w skali kraju to wynoszą ok. 3000 zł za metr kw. W sytuacji, gdy ceny realizacji są relatywnie stałe, marża stanowi pochodną przede wszystkim cen sprzedaży oraz ceny zakupu gruntu. Na różnych projektach osiągamy różne marże – opowiada.
Czytaj dalej na kolejnej stronie: jak zaoszczędzić pół miliona złotych?
Swoje wyliczenia przedstawiła też J.W. Construction Holding, największy polski deweloper. – Na cenę metra kwadratowego nowego mieszkania składa się kilka czynników – mówi Małgorzata Szwarc-Sroka, dyrektor pionu ekonomicznego spółki. – Po pierwsze to koszty budowlane. Z naszych analiz wynika, że koszt budowy to przedział pomiędzy 40-60 proc. ceny mieszkania. W drugiej kolejności należy wymienić środki przeznaczone na zakup gruntu. Koszt działki w cenie sprzedaży waha się od kilku do kilkudziesięciu procent. Jest zależny od lokalizacji, uzbrojenia i możliwości zainwestowania w danym miejscu. Dla inwestycji o zbliżonych cechach technicznych i technologicznych koszt budowy w różnych miastach jest zbliżony - opowiada.
Jej zdaniem różnica w koszcie budowy wynika przede wszystkim z możliwości posadowienia na gruncie, możliwości zainwestowania na danym terenie, charakteru budynku, jego cech technicznych i standardu. - W świetle nowych regulacji wynikających z ustawy deweloperskiej dużą część wydatków mogą pochłonąć również koszty finansowe szczególnie przy rachunku powierniczym zamkniętym - zaznacza. Firma jest przed publikacją wyników finansowych i nie wspomina nic o swojej marży.
Pan Grzegorz chciał kupić dom pod Warszawą, który miał kosztować milion złotych. Obejrzał inwestycję, negocjował cenę z handlowcem. - Z zakupu zrezygnowałem, gdy znajomy wybudował dom w znacznie niższej cenie. Kupił działkę w sąsiedniej miejscowości za 200 tys. zł, kolejne 300 tys. zł kosztowała go budowa domu - mówi. Nasz czytelnik też się na to zdecydował i zaoszczędził niemal pół miliona złotych.
- To całkiem możliwe. Inwestor indywidualny zwykle buduje dom jednorodzinny i inaczej podchodzi do kwestii kalkulacji cenowych i wycenia swój czas i pracę w porównaniu z zawodowym podmiotem działającym dla zysku jakim jest deweloper – zaznacza nam ekspert z branży budowlanej. - Klient indywidualny w kalkulacjach rzadko bierze pod uwagę koszty początkowe takie jak pozyskanie nieruchomości - zwykle kupuje sam, rzadko przez pośrednika, koszty przyłączy - poziom uzgodnień jest zwykle prostszy i tańszy przy budowie indywidualnej. Przyszły inwestor sam chodzi do urzędu i załatwia wszystko nie licząc kosztów czasu – opowiada ekspert. - W procesie budowlanym inaczej też kalkuluje koszty czasu własnego, co najwyżej skończy budowę w dwa lata a nie w rok, sam nosi cegły, robi zakupy, kontraktuje usługi i czynności nadzoru - dodaje.
Co jeszcze wpływa na niższy koszt budowy domu? Inwestor indywidualny rzadko korzysta z zaawansowanych, a co za tym idzie kosztownych instrumentów finansowych, nie tworzy rezerw finansowych. Ryzyko niepowodzenia projektu spada na niego bezpośrednio.
W przypadku firmy deweloperskiej rozkład ryzyka i kosztów wygląda odwrotnie. Deweloper rzadko pozyskuje grunt bezpośrednio, musi uwzględniać czynnik czasu, koszty finansowania, koszty organizacyjne, koszty pracy, koszty bezpieczeństwa procesu inwestycyjnego i ryzyka wynikającego ze zmienności otoczenia rynkowego i skali działalności.
- Rzeczywiście, deweloper buduje dla pieniędzy i to jest wpisane w definicję tej działalności. Tak jak bankowcy zarabiają na kredytach i nikt nie może mieć do nich o to pretensji, tak deweloperzy starają się zarabiać na prowadzonej działalności, a to z jakiegoś powodu budzi niezdrowe emocje. Mieszkanie, dom jest takim samym towarem we współczesnej gospodarce jak inne towary i nie ma powodu, dla którego miałby budować dla idei – mówi prof. Piotr Gajewski z Politechniki Krakowskiej.
– Dwucyfrowe marże deweloperów zawsze budziły emocje. Ale jeżeli uwzględni się wszystkie ryzyka, czas budowy, to dlaczego ta marża ma być niższa niż 15 proc. – dodaje inny ekspert z firmy deweloperskiej. - Nie oburza mnie marża sięgająca i 50 proc., bo wiem, że nie zbuduję sam nowoczesnego apartamentowca, a skoro chcę zaspokoić moją próżność lub potrzebę posiadania i mam takie pieniądze to nie będę się kłócił. To jest tak jak z samochodami. Jeżeli chcę jeździć autem mogę kupić 15 letniego golfa za 10 tys. zł albo nowego bentleya za 1,5 mln złotych. Oba auta jeżdżą. To dosyć brutalne oczywiście. Wybór należy do klienta – dodaje.

Deweloperzy zaznaczają, że należy odróżnić wolnorynkowy system, na którym oparte jest budownictwo w Polsce, od systemów opiekuńczych znanych z innych krajów, gdzie funkcjonują sposoby zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych tych grup, których nie stać na własne "M". Ich zdaniem to jest właśnie to, co budzi emocje i dyskusję o wysokich kosztach mieszkań. No i rynek dziś - choć się nie sprzedaje, to deweloperzy nie oddają mieszkań za darmo. - Najwyżej przestają budować i to jest racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia zachowanie. Ale deweloperzy nie są "Habitat for Humanity" i nie należy tych instytucji mylić – mówi jeden z inwestorów.

sobota, 22 listopada 2014

Nowe zasady w hipotekach. Warto się spieszyć z kredytem?



ANDRZEJ ŁUKOWSKI
Od stycznia niektórym może być trudniej o kredyt hipoteczny. Banki będą miały obowiązek żądać od klientów wyższego niż do tej pory obowiązkowego wkładu własnego. Czy trzeba się spieszyć z kredytem, by zdążyć jeszcze w tym roku?


Zmiany, które szykują się w kredytach hipotecznych, wynikają z rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego, która poszła na wojnę z bankami stosującymi zbyt łagodną politykę pożyczania pieniędzy. Nadzór wyciągnął też wnioski z boomu kredytów frankowych, który dla wielu klientów najbardziej liberalnych banków zakończył się finansową katastrofą. Jeszcze w 2007 r. banki swobodnie udzielały pożyczek nie tylko bez wkładu własnego, ale wręcz z... ujemnym wkładem. Bo jak nazwać kredyt na 130 proc. wartości nieruchomości, obliczony na to, że kiedyś mieszkanie będzie przecież droższe?

Od tego roku banki mają obowiązek żądać od klientów co najmniej 5 proc. wkładu własnego. A więc nie wolno im pożyczyć więcej niż 95 proc. wartości nieruchomości. Oczywiście - klient może mieć wyższy wkład i jest to przez bankowców bardzo mile widziane: może wówczas liczyć na niższą marżę i zapłacić w całym okresie kredytowania nawet o kilkanaście tysięcy złotych niższe odsetki. Ale ze statystyk wynika, że połowa klientów zaciągających w tym roku kredyty hipoteczne ma wkład własny mniejszy niż 20 proc.



Od 1 stycznia 2015 r. limit wkładu własnego idzie w górę - każdy klient musi przynieść co najmniej 10 proc. pieniędzy z własnej kieszeni. A więc jeśli chcesz kupić za pieniądze banku mieszkanie warte 250 tys. zł, bank będzie mógł ci pożyczyć tylko 225 tys. zł, zaś o pozostałe 25 tys. zł będziesz musiał postarać się samodzielnie. Dziś wystarczyłoby 12,5 tys. zł.

Dlaczego będzie nam trudniej?

Bo pieniądz to czas. Zgromadzenie kilkudziesięciu tysięcy złotych na wkład własny jest trudniejsze i wymaga więcej czasu niż kilkunastu tysięcy. Rzadko udaje się to osiągnąć bez nawyku systematycznego oszczędzania. A według Fundacji Kronenberga tylko 12 proc. z nas systematycznie gromadzi oszczędności. Dla części osób, które nie były w stanie zmusić się do odkładania pieniędzy, wymóg uzbierania np. 30-40 tys. zł w ciągu kilku lat może okazać się nie do przeskoczenia. Choć z drugiej strony można zapytać: czy ktoś niemający skłonności ani nawyku oszczędzania powinien kupować na kredyt mieszkanie?

Bo wkład własny to nie wszystko. Nie wystarczy zgromadzić obowiązkowego wkładu do kredytu, by cieszyć się własnym M. Spore pieniądze pochłaniają opłaty transakcyjne i kredytowe, według Open Finance jest to od 6 do 9 proc. wartości nieruchomości. W przypadku mieszkania za 250 tys. zł musimy mieć przy sobie 15-20 tys. zł na takie opłaty, a teraz dodatkowo kolejne 25 tys. zł na wkład własny. Robią się z tego już całkiem duże pieniądze. A przecież kredytów nie zaciąga się dlatego, że ma się za dużo pieniędzy, prawda?

Czy kredyt będzie bezpieczniejszy?

Tak, bo jest większy bufor. Gdyby z jakichś przyczyn wartość nieruchomości spadła, jest mniejsze ryzyko, że kredyt będzie większy niż zabezpieczenie. W tej ryzykownej sytuacji jest dziś jedna trzecia z 550 tys. osób mających kredyty frankowe. Banki mają prawo zgłosić się do nich z żądaniem ustanowienia dodatkowych zabezpieczeń (dopóki kredyt jest spłacany w terminie, często z tego prawa nie korzystają, ale klienci i tak żyją z duszą na ramieniu).

Tak, bo gdybyś stracił pracę... Im większy wkład własny, tym mniej prawdopodobny jest najczarniejszy scenariusz: gdybyś stracił pracę, bank zabrałby mieszkanie, a ty zostałbyś z niczym. Z mieszkaniem wartym więcej niż kredyt możesz w miarę swobodnie nim dysponować, np. zaplanować sprzedaż, spłacić bank i zabrać resztę pieniędzy. Każde załamanie domowych finansów niesie mniejsze ryzyko pozostania z kredytem do końca życia.

Czy trzeba się spieszyć z wnioskiem o kredyt?

Mieszkanie to najpoważniejszy zakup w życiu, więc nie wolno dokonywać go pod presją. Owszem, jeśli dziś nie masz grosza przy duszy, to nowe regulacje mogą nieco oddalić marzenia o własnym M, ale zmiana nie jest tak drastyczna, by całkiem je niweczyła. Kupując dziś na kredyt mieszkanie za 250 tys. zł i tak musiałbyś mieć 12,5 tys. zł własnych oszczędności. Będziesz musiał mieć 25 tys., co może oznaczać konieczność oszczędzania jeszcze przez rok-dwa.

Z drugiej jednak strony, spiesząc się, ryzykujesz, że bank oraz deweloper wykorzystają sytuację. I - wiedząc, że jesteś pod ścianą - nie zaoferują ci takich opustów cenowych lub gratisów, jakie byś standardowo dostał. W styczniu klient z wkładem własnym będzie panem sytuacji, w najbliższych tygodniach musisz się liczyć z tym, że bliżej ci będzie do statusu petenta.

Wymogi pójdą jeszcze w górę, ale Komisja Nadzoru Finansowego zapowiedziała w zeszłym roku, że na 10-proc. wkładzie własnym się nie skończy. W 2016 r. banki nie będą mogły udzielać kredytów większych niż 85 proc. wartości kredytowej nieruchomości, zaś od 2017 r. limit wkładu własnego zostanie podniesiony do 20 proc. Ale na szczęście nie oznacza to tak niekorzystnych zmian dla kredytobiorców niemających oszczędności, jak w tym roku. KNF zgodziła się bowiem, aby klient mający 10 proc. wkładu własnego mógł pozostałą część brakujących pieniędzy zamienić na ubezpieczenie. A więc wykorzystać dokładnie ten sam sposób, który stosują banki od wielu lat dla osób nieposiadających wkładu własnego.

Oznacza to, że jeśli będziesz chciał za kilka lat kupić mieszkanie o wartości 300 tys. zł, to bank zażąda od ciebie 60 tys. zł własnych oszczędności, ale jeśli będziesz miał w portfelu tylko 30 tys., to też nie odeśle cię z kwitkiem, ale jedynie każe wykupić ubezpieczenie na pozostałe 30 tys. zł. Oczywiście - będziesz musiał zapłacić za to kilka procent ubezpieczanej kwoty, ale będzie to i tak mniej dolegliwe rozwiązanie niż przyniesienie dodatkowych 10 proc. wkładu własnego.

Wygląda więc na to, że jeśli chodzi o wkład własny, to największy szok czeka klientów banków na przełomie tego i przyszłego roku, potem będzie już z górki.

Czy w styczniu wzrosną marże kredytowe?

Marże kredytów hipotecznych systematycznie idą w górę. Jeszcze dwa lata temu średnia marża w złotych nie przekraczała 1,4 proc. powyżej stawki WIBOR (cena, po jakiej banki pożyczają sobie pieniądze na rynku międzybankowym). Dziś trudno o kredyt z marżą poniżej 1,9-2 proc.

Będzie drożej, bo Zwolennicy teorii, że będzie coraz drożej (w sensie marż, bo przecież drugi składnik ceny kredytu, czyli stawka WIBOR, idzie systematycznie w dół), twierdzą, że wciąż mamy jedne z najtańszych kredytów hipotecznych w Europie.

Nie będzie drożej, bo Popyt na kredyty w Polsce jest na tyle wątły, a po 1 stycznia 2015 r. jeszcze może się zmniejszyć, że banki nie będą mogły sobie pozwolić na szaleństwa. I że dobry klient jeszcze przez jakiś czas bez problemu znajdzie kredyt z marżą w okolicach 2 proc. Niewykluczone, że wzrost marż ograniczy się jedynie do klientów mających słabszą historię kredytową (lub niemające jej wcale), mało zarabiających i biorących duży kredyt. Ja skłaniam się ku tej właśnie tezie.

Marża jest najważniejsza. Niezależnie od tych dywagacji o wysokość marży kredytowej warto się bić jak o niepodległość, bo każdy drobny ułamek punktu procentowego oznacza kilka tysięcy złotych oszczędności w skali całego kredytu i łącznego okresu spłaty. Np. pożyczając 300 tys. zł i nie płacąc żadnej marży, przy obecnej stopie WIBOR (ok. 2 proc.) zapłaciłbyś przez 30 lat nieco ponad 99 tys. zł odsetek. Przy marży 2 proc. odsetki przez cały okres spłacania rat sięgną 215,6 tys. zł, a przy marży 2,2 proc. - już 228 tys.

6 sposobów na wyższy wkład własny

Systematyczne oszczędzanie: 

Jeśli nie zamierzasz kupować mieszkania zaraz po wprowadzeniu nowych zasad dotyczących wkładu własnego, najprościej będzie, jak wykroisz z domowego budżetu 100-200 zł miesięcznie na oszczędzanie. Złóż w banku zlecenie stałe i niech te pieniądze wędrują na konto oszczędnościowe. Gdy uzbiera się większa sumka - przerzuć część na lokatę. Ile czasu potrzebujesz, żeby zebrać pieniądze na obowiązkowy wkład własny? Gdybyś chciał kupić mieszkanie za 300 tys. zł, potrzebowałbyś 30 tys. zł. Żeby uskładać takie pieniądze na koncie oszczędnościowym i lokatach - przy założeniu, że z tego miksu bezpiecznych produktów bankowych wyciśniesz 3 proc. w skali roku - powinieneś odkładać przez ponad sześć lat po 350 zł miesięcznie. Niemało, ale pamiętaj, że przygotowujesz się do zaciągnięcia prawdopodobnie najpoważniejszego zobowiązania w życiu, które przez kolejne 30 lat będzie wymagało od ciebie dyscypliny finansowej. Warto już dziś zacząć się wprawiać.

Dodatkowa nieruchomość Bank od stycznia nie będzie mógł pożyczyć ci więcej niż 90 proc. wartości nieruchomości, która jest zabezpieczeniem kredytu. Ale być może bank przyjąłby jako "wkład własny w naturze" zabezpieczenie w formie jakiejś dodatkowej nieruchomości (np. działki)?

Zrzutka rodzinna Jeśli nie jesteś w stanie szybko zebrać całej kwoty, która może być potrzebna na wkład własny i inne wydatki związane z kredytem, spróbuj znaleźć sojuszników. Może kilka osób w rodzinie zrzuciłoby się na brakującą kwotę, a ty byś spłacał systematycznie ów dług, nawet z odsetkami? Ale możliwość skorzystania z takiej opcji nie zmienia konieczności oszczędzania. Gdybym sam miał zastosować ten sposób, najpierw położyłbym na stół połowę potrzebnych pieniędzy, które zgromadziłbym z oszczędności. I dopiero wtedy, mając w oczach rodziny "wiarygodność kredytową", rozpocząłbym kwestę. Oczywiście trzeba przy tym pamiętać o przepisach podatkowych dotyczących pożyczek i darowizn.

Kredyt na wkład własny To najbardziej dyskusyjny sposób na spełnienie wymagań nadzoru bankowego. Można sobie wyobrazić, że banki będą udzielały dwóch kredytów - hipotecznego oraz gotówkowego, z którego klient nie zobaczy ani grosza, bo cała kwota pójdzie od razu na zalepienie dziury we wkładzie własnym. KNF zabronił bankom tego typu praktyk. Ale jeśli klient pójdzie po pożyczkę do innego banku....

Pożyczanie pieniędzy drożej po to, żeby spłacić część kredytu zaciągniętego taniej, jest jedną z recept na wpadnięcie w pętlę długów. Zwłaszcza że jeśli kupujesz mieszkanie na rynku pierwotnym, to i tak potrzebujesz pieniędzy na jego urządzenie. Zaciąganie kolejnej pożyczki, żeby sfinansować brakujący wkład własny, może być już na granicy ryzyka.

Mieszkanie na rynku wtórnymOd początku przyszłego roku pomyśl cieplej o zakupie własnego M na rynku wtórnym. Oczywiście: wówczas wybór jest ograniczony, ale odpadają ci koszty doprowadzenia lokalu do stanu używalności. Masz z głowy drugi - oprócz podwyższonego wkładu własnego - składnik kosztów związanych z przeprowadzką na swoje.

Mieszkanie dla Młodych Jeśli spełniasz podstawowe warunki uprawniające do udziału w programie "Mieszkanie dla Młodych" (MdM), a więc masz nie więcej niż 35 lat, nigdy nie miałeś własnego M i chcesz kupić w miarę tanie mieszkanie niekoniecznie w centrum, to zmiany dotyczące wkładu własnego i tak cię nie zabolą, bo dopłata w ramach programu (standardowo 10 proc. wartości mieszkania, w niektórych przypadkach - gdy masz dzieci - może być więcej) i tak zabezpiecza podwyższony wkład własny. A jeśli masz (lub w niedalekich planach) posiadanie dwójki lub więcej dzieci - nawet warto, żebyś poczekał z zakupem mieszkania. W przyszłym roku planowane są zmiany w MdM, które zwiększą dopłatę dla rodzin z dwójką i więcej dzieci (wyniesie nawet 20-25 proc. wartości mieszkania). Czas działa więc na korzyść i nie ma znaczenia, że potrzebny będzie większy wkład własny.


Read more: http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,142041,16920650,Nowe_zasady_w_hipotekach__Warto_sie_spieszyc_z_kredytem_.html#ixzz3JGd3uZmn