poniedziałek, 14 listopada 2016

Koniec z dziedziczeniem mieszkań komunalnych? Nowe prawo już w przygotowaniu

Rząd chce skończyć z praktyką dziedziczenia praw do mieszkania komunalnego. W tego typu lokalach mają mieszkać tylko takie osoby, których rzeczywiście nie stać na wynajem lub kupno własnych czterech kątów.
Mieszkania komunalne przy ul. Podolańskiej fot. Elżbieta Skowron, źródło epoznan.pl 
Oplanach ministerstwa infrastruktury informuje portal money.pl. Projekt trafił już do konsultacji społecznych, a zapowiadane zmiany mają znamiona rewolucji.
Z szacunków wynika, że co trzeci lokal trafia do najemcy dzięki dziedziczeniu. To powoduje liczne patologie: lokale teoretycznie przeznaczone dla najuboższych zajmują często ludzie o znacznie wyższym statusie społecznym.
Obecnie po śmierci najemcy jego rodzina może wystąpić o stosunek najmu. Warunkiem jest wspólne zamieszkanie, stąd np. wiele wnuków melduje się w lokalach swoich dziadków i po ich śmierci "przejmuje" mieszkanie. Teraz będzie to niemożliwe.
Ponadto gminy będą mogły podpisywać umowy najmu na okres maksymalnie 5 lat. Po tym okresie nastąpi weryfikacja sytuacji najemcy: w razie jej poprawy i uzyskania możliwości zdobycia lokalu na wolnym rynku, konieczna będzie wyprowadzka.
Osoby ubiegające się o przydział mieszkania gminnego będą musiały składać nie tylko oświadczenie o dochodach, ale i o stanie majątkowym: rząd chce wykluczyć sytuację, w której z zasobów samorządu skorzysta osoba mająca prawa do prywatnego mieszkania.
W lokalach komunalnych mieszka ok. 3 milionów Polaków.
źródło: epoznan.pl

niedziela, 10 kwietnia 2016

Czy to dobry moment na kupno swojego pierwszego mieszkania?

Zakupienie pierwszego mieszkania jest bardzo ważnym momentem. Nie tylko istotne jest znalezienie idealnej nieruchomości, która będzie wystarczająca na najbliższe lata, ale pod uwagę trzeba wziąć również inne czynniki. Podpowiadamy, kiedy jest najlepszy moment na podjęcie takiej decyzji.
Wielu z nas wyobraża sobie swoje życie tak: zakończenie studiów, znalezienie dobrze płatnej pracy, zakupienie własnego mieszkania i założenie rodziny, a to wszystko najlepiej w jak najkrótszym czasie. Nie zawsze jednak jest to możliwe, a pośpiech także jest złym doradcą.
Kiedy warto kupić pierwsze „M”?
  • Stabilna sytuacja życiowa i zawodowa.
  • Dysponowanie odpowiednią ilością gotówki czy też zdolnością kredytową.
  • Znalezienie odpowiedniej nieruchomości w atrakcyjnej cenie.
  • Perspektywa powiększającej się rodziny.
Nie można jednak nigdy zapominać o pierwszym punkcie, czyli o stabilnej sytuacji życiowej i zawodowej, co z kolei przekłada się na odpowiednią zdolność kredytową czy oszczędności. Chłodna kalkulacja powinna zawsze górować nad emocjami, ponieważ w przeciwnym wypadku może się okazać, że własne mieszkanie - zwłaszcza to kupione na kredyt - może być w przenośni pętlą na szyję.
Ostrożności nigdy za wiele
Kupowanie mieszkania „na siłę” czy pod wpływem impulsu nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Trzeba zdawać sobie sprawę, że przy kupnie własnej nieruchomości na kredyt pojawia się konieczność comiesięcznego uiszczania raty kredytowej, której wysokość to często kilkaset, a nawet powyżej tysiąca złotych. Zatem kupno nieruchomości w nieodpowiednim momencie swojego życia może nieść za sobą poważne konsekwencje, które będą ciągnęły się za kredytobiorcą przez następne długie lata.
Zatem jeżeli masz wypatrzone idealne nowe mieszkania na Ursynowie na sprzedaż, pamiętaj o tym, żeby decyzję o ich zakupie podjąć tylko i wyłącznie wtedy, gdy wiesz, że będzie to decyzja, która nie wpłynie w znaczny sposób na twoje życie finansowe i nie będzie tym samym powodowała dużego ryzyka w przypadku utraty pracy czy innych sytuacji losowych.
- artykuł zewnętrzny

czwartek, 21 stycznia 2016

Rząd zbuduje mieszkania na wynajem z opcją uzyskania własności

- W 2017 roku zaczniemy budowę tanich mieszkań na wynajem, które po 20-30 latach przeszłyby na własność - zapowiada Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa. Mają one powstawać na terenach należących do spółek Skarbu Państwa, np. PKP.


Przedstawiciel rządu był gościem RMF FM. Już w kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość mówiło o potrzebie budowy mieszkań „na wynajem z dojściem do własności”. Teraz te plany mają stać się rzeczywistością. - Mówimy tu o narodowym programie budowy mieszkań. Ludzie średnio zamożni radzą sobie na rynku. Mieszkania są budowane. Natomiast ludzie niezamożni, których nie stać na kupno, nie stać na wzięcie kredytu w banku, mają ogromny problem. Tu jest największe wyzwanie przez państwem, by zapewnić mieszkania dla osób, które nie są w stanie sobie z tym poradzić. Jeden z analityków powiedział, że w Polsce brakuje 8 milionów mieszkań. To kwota zdecydowanie przesadzona, ale co najmniej o milionie możemy mówić - powiedział Smoliński.
 
Plan ma pomóc w nabyciu własnego mieszkania osobom mniej zamożnym. - W ramach taniego budownictwa chcemy zrobić program, by osoby niezamożne, wynajmujące tanio mieszkanie, jeżeli ich dochody pozwolą na to, mogły dodatkowo w okresie 20-30 lat spłacać to mieszkanie i w ten sposób wykupić je na własność od państwa albo od samorządu. I to nie na zasadzie kredytu. Będzie taka opcja, że jeżeli ktoś przestanie spłacać, to traci mieszkanie, ale może uzyskać zwrot wpłaconych pieniędzy - tłumaczył wiceminister.
 
Mieszkania mają powstawać we współpracy z samorządem lokalnym, np. TBS-y. Budową zajmie się także jedna z już istniejących spółek Skarbu Państwa. Ceny mają być stosunkowo niskie. W jaki sposób rząd zamierza to zrobić? - Wystarczy, że bezpłatnie przeznaczymy na to grunty od Skarbu Państwa. W tej chwili robimy kwerendę w ministerstwach, ile tych gruntów Skarbu Państwa jest, które mogłyby być przeznaczone na budownictwo - stwierdził Smoliński. Mowa m.in. o terenach PKP, Poczty Polskiej, agencji wojskowych czy rolnych. Działki mają zostać uzbrojone ze środków unijnych.
 
W budżecie na 2016 rok nie ma środków na realizację programu, ma jednak być przygotowany jeszcze w pierwszym półroczu. To ile mieszkań zostanie wybudowanych będzie zależeć głownie od ilości środków przeznaczonych na ten cel.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

nowe mieszkania na Bielanach tanio z funduszu mieszkań na wynajem

Inwestycja Funduszu Mieszkań na Wynajem na warszawskich Bielanach

Kolejną inwestycją Funduszu Mieszkań na Wynajem jest budynek znajdujący się w Warszawie w dzielnicy Bielany. W I kwartale 2017 roku, Fundusz udostępni najemcom 229 lokali mieszkalnych do wynajęcia w budynku położonym na ul. Przy Agorze 24/26.
W budynku znajdą się lokale mieszkalne o powierzchni od 31,61m² do 76,98m², w tym 27 mieszkań jednopokojowych, 176 dwupokojowych oraz 26 trzypokojowych. Wszystkie będą wykończone „pod klucz” oraz będą posiadać wyposażone w meble i sprzęt AGD kuchnie a także łazienki. W każdym mieszkaniu zaplanowano szafy ubraniowe. W budynku przewidziano również 10 lokali usługowych do wynajęcia.
Inwestycja znajduje się w dzielnicy Bielany, 8 km od centrum Warszawy, w bezpośrednim sąsiedztwie Lasu Bielańskiego. Budynek położony jest w pobliżu stacji metra: Młociny – ok. 400 m oraz Wawrzyszew – ok. 700 m. Zaledwie 5 minut spacerem zajmuje dotarcie do pętli tramwajowej, a 10 minut do najbliższego przedszkola oraz szkół: podstawowej i liceum ogólnokształcącego. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się Las Lindego, Szpital Bielański oraz bogata infrastruktura handlowo-usługowa i rekreacyjna: supermarkety, ścieżki rowerowe, parki, baseny i obiekty sportowe. Budynek położony jest około 600 m od trasy Mostu Północnego łączącego się z drogą krajową nr. 61 (Warszawa – Augustów) oraz drogą krajową nr. 7 (Chyżne – Gdańsk).
Nowa inwestycja Funduszu to również idealna lokalizacja dla studentów pobliskich uczelni: Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), Akademii Wychowania Fizycznego (AWF) oraz Papieskiego Wydziału Teologicznego.

środa, 15 lipca 2015

Państwowy fundusz kupił kolejne mieszkania na wynajem. W Piasecznie

Artykuł pochodzi ze strony gazeta.pl link do artykułu znajduje się na dole strony. 

Należący do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) Fundusz Mieszkań na Wynajem wytypował do tej pory przeszło 5,5 tys. lokali, które jest skłonny kupić od firm deweloperskich. Od Arche kupił właśnie czynszówkę w podwarszawskim Piasecznie.



Prezes BGK Nieruchomości Ryszard Słowiński zapewnia, że fundusz jest wręcz zasypywany ofertami od deweloperów. Ale co z tego, skoro po przeanalizowaniu 786 projektów aż 466 z miejsca odrzucono. - Nie spełniają naszych kryteriów - mówi Słowiński. I wyjaśnia, że głównym jest lokalizacja, która musi być atrakcyjna dla najemców. Dodajmy, że bankową spółkę interesują całe budynki, do tego tylko w największych aglomeracjach, czyli w Warszawie, Łodzi, Krakowie, we Wrocławiu, w Trójmieście, Poznaniu i Katowicach.

A co z pozostałymi projektami? Blisko 269 jest wciąż analizowanych przez BGK Nieruchomości, zaś 51 jest już przez tę spółkę zaakceptowanych. Oznacza to, że pozostała już tylko kwestia uzgodnienia szczegółów transakcji, a następnie zawarcia umów przedwstępnych.

Prezes Słowiński poinformował, że w ciągu czterech lat w posiadaniu funduszu będzie co najmniej 5545 mieszkań na wynajem. Przy czym ponad połowa z nich ma trafić na rynek w 2017 r. Najwięcej (2058) w Warszawie, głównie w dzielnicy Mokotów.

Czynszówka dla białych kołnierzyków?

Tymczasem we wtorek BGK Nieruchomości zaoferował 122 mieszkania na wynajem w podwarszawskim Piasecznie. Spółka kupiła je w pełni urządzone, łącznie ze sprzętem AGD i RTV, od firmy deweloperskiej Arche, która wcześniej prowadziła w tym budynku aparthotel (najmowały w nim mieszkania głównie okoliczne firmy dla swoich menedżerów).

Obaj kontrahenci nie chcą ujawnić wartości transakcji. W Arche dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że inicjatywa wyszła ze strony BGK Nieruchomości. Cena, którą zaproponowała ta spółka, była zaś na tyle atrakcyjna, że deweloper zdecydował się sprzedać jej budynek.

Jest on zlokalizowany na osiedlu Bema przy ul. gen. Grochowskiego. Dojazd autem do pracy w Warszawie jest co prawda bardzo kłopotliwy ze względu na korkującą się ulicę Puławską, jednak dyrektor ds. marketingu i komercjalizacji w BGK Nieruchomości Anna Chudobińska zapewnia, że do stacji PKP można dojść w ciągu pięciu minut. A dojazd pociągiem na warszawski Służewiec, który jest stołecznym zagłębiem biurowym, trwa niespełna 20 minut. Zdaniem Chudobińskiej wynajem mieszkania w tej lokalizacji powinny też rozważyć osoby pracujące na Ursynowie lub Okęciu. Co ważne, w pobliżu czynszówki są przedszkole i szkoła.

Długa umowa korzystniejsza

Ile wynosi czynsz? Wysokość stawek jest uzależniona od wielkości i atrakcyjności konkretnego mieszkania oraz długości umowy najmu (im jest dłuższa, tym czynsz jest niższy). Np. za 39-metrową kawalerkę najętą na co najmniej dwa lata spółka żąda 1100 zł miesięcznie plus ok. 160 zł z tytułu opłat eksploatacyjnych. Z kolei czynsz za trzypokojowe mieszkanie o powierzchni niespełna 51 m kw. wynosi 1300 zł plus ok. 200 zł na eksploatację, jeśli umowa zawarta jest na co najmniej dwa lata. W przypadku krótszej umowy czynsz jest o 200 zł wyższy. Najemcy mogą też nająć miejsce w podziemnym garażu za 100-150 zł miesięcznie.

Dodajmy, że atutem tych mieszkań jest nie tylko to, że są nowe i można je nająć nawet na wiele lat, wynajmujący daje również możliwość zameldowania się. Od sierpnia BGK Nieruchomości umożliwi też najem mieszkań firmom dla swoich pracowników.

W Poznaniu bez szału

Czynszówka w Piasecznie jest trzecią kupioną przez tę spółkę dla TFI BGK, w ramach którego działa Fundusz Mieszkań na Wynajem. Od listopada 2014 r. w jego posiadaniu jest budynek ze 124 mieszkaniami na wynajem na Osiedlu pod Platanami w poznańskiej dzielnicy Wilda. Wszystkie są już wystawione na rynek. Wygląda jednak na to, że połowa z nich stoi jeszcze pusta. W ofercie jest wciąż np. 26-metrowa kawalerka za 870 zł miesięcznie (umowa co najmniej dwuletnia) plus opłaty eksploatacyjne. W przypadku mieszkania trzypokojowego o powierzchni 71 m kw. czynsz wynosi 2120 zł plus opłaty.

Ryszard Słowiński twierdzi, że to normalna sytuacja, że nie na wszystkie mieszkania znaleźli się od razu chętni. - Nie będziemy obniżać czynszów - zapowiada prezes BGK Nieruchomości.

Dodajmy, że na początku przyszłego roku na rynek trafią mieszkania w Gdańsku-Wrzeszczu przy ulicy Kilińskiego 1. Spółka kupiła je od Przedsiębiorstwa Budowlanego Górski w kompleksie Browar Gdański. W czynszówce, która ma nawiązywać architekturą do zabytkowego otoczenia, znajdą się 134 mieszkania na wynajem (do końca roku potrwają prace budowlane i wykończeniowe).

Podobnie jak w Poznaniu, także tu wszystkie będą wykończone pod klucz, z kuchniami i łazienkami wyposażonymi w meble oraz sprzęt AGD. Trzeba mieć jedynie własne meble, takie jak sofa, łóżka, stół, krzesła, szafki itp. oraz sprzęt RTV. Zainteresowani będą mogli nająć także miejsce parkingowe w garażu podziemnym oraz komórkę lokatorską.

Żeby dostać klucze, trzeba się poddać procedurze weryfikacji finansowej oraz zgodzić się na umowę najmu okazjonalnego. W odróżnieniu od tradycyjnych umów pozwala ona właścicielowi na łatwiejsze pozbycie się z mieszkania najemcy, który nie wywiązuje się z warunków podpisanej umowy (np. nie płaci czynszu). Mieszkania rezerwowane są według kolejności zgłoszeń (na stronie Jakusiebie.pl).

Czynszówki komercyjne i społeczne

W BGK Nieruchomości podkreślają, że Fundusz Mieszkań na Wynajem jest komercyjnym projektem państwowego banku. Dodajmy, że BGK deklarował, że zamierza przeznaczyć na ten cel nawet 5 mld zł. Liczy, że za te pieniądze kupi ok. 20 tys. mieszkań. Bank wyjaśnia, że zależy mu na poprawieniu mobilności zawodowej Polaków oraz zachęceniu innych inwestorów do inwestowania w czynszówki.

Według deklaracji szefa BGK Nieruchomości do końca tego roku wydatki na zakup gotowych czynszówek i wypłaty na finansowanie ich budowy pochłoną 663 mln zł.

Dodajmy, że najpewniej jeszcze w tym roku BGK zacznie udzielać preferencyjnych kredytów Towarzystwom Budownictwa Społecznego (TBS-om), spółkom komunalnym i spółdzielniom na budowę tanich czynszówek. W Sejmie dobiegają prace nad ustawą, która ma reaktywować ten rządowy program. Oprocentowanie kredytu ma być takie jak miesięczny WIBOR, czyli obecnie niespełna 1,7 proc. Bank doliczy sobie 1,3 pkt proc. marży, ale tę sfinansuje budżet państwa za pośrednictwem Funduszu Dopłat.

Projekt ustawy zakłada ponadto, że czynsz w nowych czynszówkach nie będzie mógł przekraczać 5 proc. wartości odtworzeniowej lokalu, czyli np. w Warszawie niespełna 25 zł za m kw. W przypadku 50-metrowego mieszkania byłoby to 1250 zł.

O takie mieszkanie będą mogli się ubiegać ci, którzy spełnią kryterium dochodowe. Przy czym wysokość limitu będzie zależała od liczebności gospodarstwa domowego. Np. w stolicy singiel nie mógłby zarabiać więcej niż ok. 3,9 tys. zł brutto, czyli ok. 2,8 tys. zł na rękę. Z kolei dochód rodziny trzyosobowej nie mógłby przekraczać ok. 8,1 tys. zł brutto, czyli ok. 5,7 tys. zł na rękę. Projekt zakłada weryfikację dochodów co dwa lata. Jeśli przekroczą dozwolony pułap, lokatorzy zostaną obciążeni odpowiednio wyższym czynszem. A gdyby dochody przekroczyły ten pułap o 50 proc., TBS mógłby wypowiedzieć umowę najmu. Takich mieszkań nigdy nie będzie można wykupić.

W ciągu dziesięciu lat BGK ma pożyczyć na ich budowę 4,5 mld zł (po 450 mln zł rocznie). Dopłaty do oprocentowania będą kosztowały państwo w sumie ok. 800 mln zł. Rząd zakłada, że w ramach tego programu powstanie co najmniej 30 tys. mieszkań.

Adres artykułu ze strony gazeta.pl
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18360743,panstwowy-fundusz-kupil-kolejne-mieszkania-na-wynajem-w-piasecznie.html?biznes=poznan


Pierwsze mieszkania Funduszu Mieszkań na Wynajem w aglomeracji warszawskiej – Piasecznie

Fundusz Mieszkań na Wynajem, komercyjny projekt powstały z inicjatywy Banku Gospodarstwa Krajowego, po inwestycjach w Poznaniu i Gdańsku, przedstawia ofertę kolejnych mieszkań, tym razem w aglomeracji warszawskiej.


W ofercie Funduszu znajdują się 122 mieszkania zlokalizowane w budynku przy ul. Gen. mjr Jana Grochowskiego 5 w Piasecznie. W odróżnieniu od dotychczasowych lokali znajdujących się w ofercie Funduszu Mieszkań na Wynajem, mieszkania są kompletnie wyposażone w meble, sprzęt AGD, RTV, a także drobny sprzęt codziennego użytku. Większość z nich ma obszerne balkony lub tarasy, a te zlokalizowane na parterze – ogródki. Mieszkania mają zróżnicowane metraże, najmniejsze z nich - 32 m².
Kolejna inwestycja znajdująca się w aglomeracji warszawskiej – Piasecznie, ma szereg zalet dla najemców szukających nowych mieszkań o wysokim standardzie wykończenia, umeblowanych, w lokalizacji dobrze skomunikowanej z centrami biurowymi w Warszawie,  a jednocześnie z możliwością aktywnego spędzania wolnego czasu. Inwestycja ta, idealnie trafia w potrzeby mieszkaniowe osób pracujących na Ursynowie, Służewcu czy Okęciu – mówi Ryszard Słowiński, Prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.

wtorek, 5 maja 2015

Fundusz Mieszkań na Wynajem inwestuje w Gdańsku

Budynek liczący 134 mieszkania, zlokalizowany w Gdańsku Wrzeszczu – to kolejna, po Poznaniu, inwestycja realizowana w ramach Funduszu Mieszkań na Wynajem.


Nowa inwestycja Funduszu Mieszkań na Wynajem zlokalizowana w Gdańsku, przy ulicy Kilińskiego 1, stanowi II etap projektu obejmującego zespół mieszkalno-usługowy „Browar Gdański”. Na jego terenie znajdują się budynki po nieczynnym browarze, z których część wpisana jest do rejestru zabytków i przeznaczona do rewitalizacji. Nieruchomość, będąca obecnie w trakcie budowy, swoją architekturą będzie nawiązywała do zabytkowego otoczenia. Zakończenie prac budowlanych i wykończeniowych zaplanowane jest na koniec 2015 roku, a udostępnienie mieszkań najemcom w pierwszym kwartale 2016 roku.
W budynku znajdą się 134 mieszkania, w tym: 16 jednopokojowych, 70 dwupokojowych, 34 trzypokojowe i 14 czteropokojowych, o powierzchni od 26 do 96 metrów kwadratowych. Wszystkie będą wykończone pod klucz, z kuchniami i łazienkami wyposażonymi w meble oraz sprzęt AGD. Zainteresowani będą mieli także możliwość wynajęcia miejsca parkingowego w garażu podziemnym i komórki lokatorskiej.
„Duża różnorodność mieszkań, od kawalerek po czteropokojowe apartamenty, sprawia, że oferta mieszkań do wynajęcia w Gdańsku będzie atrakcyjna dla wielu grup: młodych ludzi, chcących zamieszkać w pierwszym, samodzielnym mieszkaniu, rodzin z dziećmi, czy na przykład menadżerów, szukających mieszkania na czas trwania kontraktu.” – mówi Ryszard Słowiński, prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.
W bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości znajduje się stacja PKP Gdańsk Wrzeszcz. Położenie to zapewnia doskonałe połączenie komunikacyjne z resztą Trójmiasta oraz stanowi ważny węzeł komunikacyjny, w obrębie którego zlokalizowane są liczne miejsca pracy, placówki zdrowia, punkty handlowo–usługowe czy rozrywkowe. W okolicy Browaru Gdańskiego powstaje także centrum handlowe, którego otwarcie zaplanowano na pierwszą połowę 2016 roku.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Cudze chwalicie, swego nie znacie


Autor : Sławek Muturi*

Big Ben
Big Ben (NEIL HALL/REUTERS)
Jedną z głównych przyczyn wyjazdu młodych Polaków do innych krajów jest brak perspektyw na samodzielne mieszkanie. W Anglii, która jest ulubionym kierunkiem emigracji, nie mają takiego problemu. Dlaczego?
Według raportu English Housing Survey, opracowywanego przez tamtejszy urząd statystyczny wraz z ministerstwem samorządności, w samej tylko Anglii bez Szkocji czy Walii jest 22,7 mln domów i mieszkań. Daje to ok. 430 domostw na każde 1000 mieszkańców. Dla porównania w Polsce mamy tylko 13,7 mln mieszkań, co daje 355 domostw na 1000 mieszkańców. Gdybyśmy mieli dojść do współczynnika angielskiego, to musielibyśmy wybudować dodatkowe 2,8 mln mieszkań.

W Anglii, podobnie jak w Polsce, są trzy segmenty rynku mieszkaniowego: domostwa zamieszkiwane przez właścicieli, domostwa wynajmowane na warunkach rynkowych i na warunkach socjalnych (te ostatnie są najmowane albo od gmin, albo od spółdzielni). W tym pierwszym segmencie w latach 2012-2013 było 14,8 mln mieszkań (65 proc. całości), a w dwóch pozostałych odpowiednio: 4,1 mln (18 proc.) i 3,8 mln (w tym 1,8 mln mieszkań należało do gmin oraz 2 mln do spółdzielni). U nas szacuje się, że udział mieszkań wynajmowanych na warunkach rynkowych wynosi zaledwie 4 proc.

Na podkreślenie wymaga fakt, że liczba mieszkań wynajmowanych na warunkach rynkowych (z angielska: private rented sector , PRS) po raz pierwszy od 1980 r. (od tej daty udało mi się znaleźć dane) przekroczyła liczbę mieszkań wynajmowanych na warunkach socjalnych (z angielska SRS). Liczba mieszkań z segmentu PRS, początkowo łagodnie, ale systematycznie spadała z 2 mln w 1980 r. do 1,7 mln w roku 1992. Jednak w kolejnych latach dynamicznie rosła, by w 2013 r. osiągnąć poziom 4,1 mln domostw. Z kolei liczba mieszkań w segmencie SRS systematycznie się kurczyła.

U nas segment PRS jest zdecydowanie mniejszy niż segment najemców na warunkach kwaterunkowych. Wygląda więc na to, że w tym aspekcie jesteśmy kilkadziesiąt lat za Anglią.

Ułatwienia dla inwestorów

Tam ciągle przybywa mieszkań - buduje się ich ok. 120-130 tys. rocznie, więc prawie tyle samo, co u nas. Uwzględniając fakt rosnącej puli mieszkań, warto odnotować, że o ile udział segmentu PRS w latach 1980-2005 wynosił 9-12 proc. całości rynku, to w ciągu ostatnich ośmiu lat wzrósł do 18 proc.

Takie przyśpieszenie wynikało z kilku czynników. W połowie lat 90. zniesiono kontrolę czynszów, która powodowała wycofywanie się inwestorów z rynku. Uwolniono również okresy długości najmu - przedtem można było wynajmować tylko na czas nieokreślony, co nastręczało trudności w przypadku chęci odzyskania mieszkania na własne cele lub z powodu niepłacenia czynszu przez najemcę.

Po trzecie, banki wprowadziły specjalne kredyty hipoteczne dla inwestorów.

Efektem tych zmian było podwojenie liczby mieszkań wprowadzonych na rynek w segmencie PRS. Od 1996 r. przybyło ich aż 2,2 mln! Przy czym w ogromnej większości inwestorami byli państwo Smith lub Jones, a nie inwestorzy instytucjonalni. Ci ostatni w Anglii nie mają nawet 1 proc. całości segmentu PRS, czyli inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, Niemczech lub Holandii, gdzie udział inwestorów instytucjonalnych w rynku wynajmu mieszkań przekracza 20 proc.

W dużej części inwestycje polegają na adaptowaniu starych budynków, czasami poprzemysłowych, na mieszkania. Łączne inwestycje owych indywidualnych inwestorów wyniosły 400 mld funtów i w ostatnich latach przyrastają o ok. 50 mld funtów rocznie. Dla porównania, fundusz, którym w Polsce dysponuje Bank Gospodarstwa Krajowego, wynosi równowartość 1 mld funtów. A inwestorów indywidualnych - z wyjątkiem kilkuletniego okresu obowiązywania tzw. dużej ulgi budowlanej pod koniec lat 90. - w Polsce się raczej nie wspiera. Może poza wprowadzeniem jednolitego podatku zryczałtowanego od przychodów z najmu.

Komunalne rosną szybciej

Bardzo ciekawe jest porównanie średnich czynszów najmu w okresie 2008-2013 w różnych segmentach rynku najmu. Czynsze najmu w Anglii ustala się na tydzień, a nie na miesiąc, tak jak w Polsce.

Czynsze w mieszkaniach wynajmowanych na warunkach rynkowych są średnio o 66 proc. wyższe niż w mieszkaniach wynajmowanych przez gminy czy spółdzielnie. Wynika to częściowo z faktu, że mieszkania wynajmowane przez prywatnych właścicieli są większe (średnio 73,7 m kw. w porównaniu ze średnią 62,6 m kw. w segmencie SRS) oraz z tego, że mieszkania są w nowszych budynkach (18 proc. segmentu PRS to mieszkania w budynkach wybudowanych po 1990 r.).

Wynika to pewnie również z odmiennego profilu najemców - 66 proc. najemców socjalnych otrzymuje zapomogę mieszkaniową (tzw. housing benefit), a tylko jedna czwarta najemców prywatnych kwalifikuje się do takiej zapomogi. Z perspektywy polskich mieszkaniczników jest to "aż" 25 proc. W Polsce gminy nie dopłacają osobom najmującym mieszkanie na rynku. A może powinny to robić, zamiast samemu zajmować się deficytową dla nich gospodarką mieszkaniową.

Czynsze w segmencie PRS są stabilne - wzrost o 6 proc. w ciągu pięciu lat nie pokrył nawet inflacji. Natomiast w segmencie najmu socjalnego systematycznie rosną - o 22 proc. w tym samym okresie.

Innym dowodem na to, że najemcy różnią się swoimi możliwościami finansowymi jest fakt, że o ile 61 proc. najemców PRS planuje kupić swoje własne mieszkanie, to w sektorze socjalnym jest to tylko 23 proc. Równocześnie aż 39 proc. najemców PRS nie ma zamiaru kupić mieszkania. Wiele osób w Anglii woli być najemcami niż brać sobie na głowę 30-letni kredyt hipoteczny. Tymczasem u nas wciąż pokutuje myślenie, że o ile kupno własnego M jest symbolem życiowego sukcesu, to najmowanie - symbolem nieporadności życiowej. Mam nadzieję, że to się będzie zmieniać.

Kim są najemcy i właściciele?

Ponieważ średnio jedno wynajmowane domostwo zamieszkują 2-3 osoby, to łączna liczba najemców wynosi - jak się szacuje - od 9 do 11 mln. W przypadku segmentu PRS 29 proc. to single, 25 proc. - pary bez dzieci, 20 proc. - pary z dziećmi, 12 proc. - samotni rodzice, a 14 proc. - rodziny wielodzietne. Średnie wynagrodzenie najemcy sektora PRS wynosi 28,4 tys. funtów rocznie. Łatwo zatem obliczyć, że skoro średnia wysokość czynszu najmu w tym segmencie wynosi 138 funtów tygodniowo, to czynsz roczny wynosi średnio ok. 7,3 tys. funtów, czyli stanowi 26 proc. rocznych zarobków. W Polsce jest to bliżej jednej trzeciej, ale z tendencją do spadku, biorąc pod uwagę, że zarobki rosną, a czynsze są raczej stabilne od kilku lat.

W Anglii ponad 80 proc. domostw stanowią domy. Dla porównania w Polsce jedynie 44 proc. I to pomimo tego, że odsetek ludności wiejskiej jest u nas wyższy. W sektorze PRS 61 proc. domostw to domy, głównie w charakterystycznej dla Anglii zabudowie szeregowej, a tylko 13 proc. stanowią mieszkania w blokach. Coraz popularniejszy stał się wynajem domów na pokoje. Podsegment HMO (Houses in Multiple Occupation) jest wysoce regulowany, ale za to daje większy zysk właścicielowi domu.

Szacuje się, że w Anglii jest ok. 1,5 mln landlordów, czyli właścicieli mieszkań na wynajem. W Polsce nikt nie wie, ilu ich jest. Jakiś czas temu oszacowałem tę liczbę - na podstawie informacji na temat podatników PIT - na ok. 600-700 tys. Oszacowałem też, że średnio polski mieszkanicznik posiada 1,1 mieszkania na wynajem. Ale jest to chyba liczba zawyżona, zważając, że w Anglii średnia liczba mieszkań na landlorda wynosi zaledwie 2,75, a 78 proc. landlordów posiada tylko jedno mieszkanie na wynajem.

Co ciekawe, jedna trzecia landlordów liczy sobie ponad 75 lat. Narzekają na wysokie podatki od spadków oraz na jeszcze wyższe podatki od zysków kapitałowych w przypadku, gdyby chcieli sprzedać część posiadanych przez siebie mieszkań.

Nie wszystko jest tam lepsze

Angielski rynek jest z oczywistych względów bardziej zaawansowany niż polski, ale wcale nie jest tak, że cudze zawsze jest lepsze. U nas narzekamy na wielość ustaw i zmienność prawa. A co ma powiedzieć angielski landlord, który podlega ponad 100 regulacjom prawnym dotyczącym jego działalności. Co gorsza, część przepisów jest ogólnonarodowych (podatki dochodowe, prawo eksmisyjne czy regulacje dotyczące kaucji za najem), ale duża część ma charakter lokalny (część podatków, przepisy regulujące HMO lub housing benefits). Prawdziwy gąszcz. Na dodatek, niektóre przepisy potrafią się zmieniać po kilka razy w roku.

Przepisy w Szkocji są na tyle odmienne, że w Anglii nieakceptowane są nieruchomości leżące w Szkocji jako poświadczenie zdolności finansowej rodzica studenta chcącego w Londynie wynająć mieszkanie. W Anglii w odróżnieniu od Polski nawet wydawałoby się prosty proces zakupu mieszkania jest najeżony wieloma pułapkami i minami. Kupno mieszkania za gotówkę może trwać tam kilkanaście miesięcy, a nie jak w Polsce - kilka dni, o ile dysponuje się gotówką.

Część rzeczy w Polsce jest o wiele lepsza, by wymienić choćby jakość wykonania domów, energooszczędność ścian i okien, jakość systemów grzewczych oraz to, że u nas z baterii umywalkowej leci ciepła i zimna woda z jednego kranu, a nie z dwóch oddzielnych, oddalonych od siebie o 30-40 cm. Z konieczności, w Anglii ręce trzeba myć albo w wodzie lodowatej, albo we wrzątku.

Ale dla mnie najważniejsza korzyść - z perspektywy inwestowania w nieruchomości na wynajem - jest taka, że są one o wiele tańsze i - co ważniejsze - można z inwestowania uzyskać o wiele wyższe stopy zwrotu, bo są one nawet czterokrotnie wyższe niż w Anglii.

*Założyciel spółek Mzuri, Mzuri Investments oraz Mzuri Crowdfund Investing


źródło : wyborcza.biz

środa, 8 kwietnia 2015

Kontenery socjalne już na zawsze? Kontenery zostają w Poznaniu.Czy rozbudowywać je dalej?

Pierwszy mieszkaniec kontenerów socjalnych przy ul. Średzkiej może je opuścić. Przyznano mu mieszkanie socjalne w "normalnym" budynku. Miasteczko składa się z 10 kontenerów jest przeznaczone dla trudnych lokatorów takich którzy niszczyli mieszkania albo uprzykrzali się innym współlokatorom ma mieć funkcję resocjalizacyjną i jak widać udało się to pierwsi lokatorzy wracają do mieszkań socjalnych w konwencjonalnym budownictwie ciekawe czy wyciągną wnioski z zamieszkania w kontenerach i już tam nie wrócą.Czy waszym zdaniem powinno się rozbudowywać miasteczko co sądzicie o budowaniu mieszkań dla uciążliwych lokatorów. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie nie wyrzuca się nikogo na bruk a zarazem odcina się lokatorów od pomocy socjalnej i nie odbiera się im dachu nad głową a dodatkowo dzięki takiemu straszakowi większa ilość lokatorów płaci czynsz w obawie przed utratą mieszkania. Moim zdaniem kontenery powinny istnieć i powinny być rozwijane dzięki temu ludzie uszanowali by powierzone im mieszkania i nie naginali by socjalnych zapomóg.

czwartek, 26 marca 2015

Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej

Bank Gospodarstwa Krajowego, który utworzył Fundusz Mieszkań na Wynajem chce w ten sposób ułatwić dostęp do lokali mieszkalnych m.in. w Poznaniu. Pierwsze mieszkania w naszym mieście udostępniono w styczniu. Wkrótce pojawi się 75 kolejnych. Chętni już mogą się zgłaszać. Ceny zaczynają się od 800 złotych miesięcznie za kawalerkę.
Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej
fot. jakusiebie.pl
W styczniu informowaliśmy o pierwszych 49 mieszkaniach w ramach programu Mieszkań na Wynajem, które udostępniono w Poznaniu. Znajdują się w budynku przy ulicy Saperskiej. W tym tygodniu ogłoszono, że po 4 maja dostępnych będzie 75 kolejnych lokali mieszkalnych. - Oferta zawiera 26 mieszkań 1-pokojowych, 42 mieszkania 2-pokojowe oraz 7 mieszkań 3-pokojowych, o metrażach od 23,6 m2 do 56,4 m2. Wszystkie lokale będą wykończone pod klucz, z kuchniami wyposażonymi w zabudowę i sprzęt AGD oraz z w pełni urządzonymi łazienkami, wyposażonymi także w pralki - informuje Bank Gospodarstwa Krajowego, inicjator programu.

Chęć najmu mieszkania z puli nowych 75 lokali można już zgłaszać przez internet TUTAJ- Pierwsza tura mieszkań w Poznaniu cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem, dlatego jesteśmy przekonani, że teraz będzie podobnie. Fundusz Mieszkań na Wynajem daje możliwość podpisania długoterminowej umowy najmu ze stabilnym partnerem, gwarancję niezmienności wysokości czynszu w trakcie trwania umowy i możliwość zameldowania się w wynajmowanym mieszkaniu, co bardzo uatrakcyjnia naszą ofertę – mówi Ryszard Słowiński, prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.

Ile kosztuje wynajęcie mieszkania w ramach programu? Wszystko zależy od jego metrażu, a także długości trwania umowy. Najmniej, około 800 złotych miesięcznie, zapłacimy za kawalerkę, jeśli zdecydujemy się ją wynajmować przez 2-4 lata. To samo mieszkanie będzie kosztować 930 zł miesięcznie, jeśli umowa będzie podpisana na maksymalnie 23 miesiące. Najwięcej, 2020 złotych miesięcznie, zapłacimy za mieszkanie 3-pokojowe, jeśli będziemy w nim chcieli mieszkać maksymalnie 23 miesiące. W przypadku dłuższego terminu wynajmowania - opłata będzie wynosić 1740 złotych miesięcznie.

Artykuł ze strony http://epoznan.pl/news-news-56588-Kolejne_mieszkania_z_funduszu_Mieszkan_na_Wynajem_dostepne_przy_Saperskiej

środa, 25 marca 2015

Kolejne mieszkania na wynajem 25.03.2015

od 25 od godziny 12:00 kolejne 75 mieszkań na wynajem pojawi się w Poznaniu  pamiętajcie trzeba się spieszyć z wynajem obowiązuje zasada że kto pierwszy ten lepszy. przy pierwszych mieszkaniach wystawionych na wynajem do najtańszych lokali zgłosiło się nawet po ponad 50 osób. a tu tekst umieszczony na stronie funduszu mieszkań na wynajem :
"Szanowni Państwo,
W najbliższą środę, 25 marca, po godzinie 12:00 na stronie www.jakusiebie.pl opublikujemy oferty najmu mieszkań znajdujących się w drugiej klatce schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu. Będzie to 75 mieszkań dostępnych po 4 maja 2015  roku.
Od momentu opublikowania oferty będą mogli Państwo zgłaszać chęć najmu konkretnego mieszkania za pośrednictwem formularza dostępnego przy każdej ofercie lub telefonicznie,  kontaktując się z Centrum Obsługi Klienta pod numerem telefonu: 801 800 388 lub +48 22 468 84 60 (dla użytkowników wykonujących połączenie z telefonu komórkowego lub z zagranicy).
Przypominamy także, że zgodnie z zasadami oferowania mieszkań na wynajem jedna osoba może zgłosić zainteresowanie najmem tylko jednego mieszkania.
Zachęcamy także do zapoznania się z dostępnymi ofertami najmu mieszkań z pierwszej klatki schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu." 

środa, 18 marca 2015

Odegrajmy się na Putinie

Budynek przy ul. Sobieskiego 100 na Mokotowie – Od kilku lat opuszczony budynek należący do Rosji
Zacznijmy grać w jego grę i pokażmy że porządny z nas przeciwnik.
http://demotywatory.pl/4472643/Budynek-przy-ul-Sobieskiego-100-na-Mokotowie

niedziela, 15 marca 2015

Wynajem mieszkań nadal opłacalny


Marek Wielgo






Średnia roczna rentowność z wynajmu mieszkań oscyluje obecnie w granicach od 3,5 proc. w Poznaniu do 5,1 proc. w Gdańsku. I to przy założeniu 10,5-miesięcznego okresu najmu w ciągu roku oraz uwzględnieniu opłat dla administracji i podatku

Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego
Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego (Materiały prasowe BGK)
Tak wynika z danych serwisu Domiporta.pl oraz firmy Home Broker, które biorą pod uwagę średnie ofertowe stawki czynszu (obniżone o 5 proc.) oraz medianę cen transakcyjnych mieszkań w poszczególnych miastach.

Autorzy raportu podkreślają, że przeciętna oczekiwana rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem w największych miastach jest najwyższa od jesieni 2012 r. Prawdopodobnie tym należy tłumaczyć, że znaczny odsetek nabywców mieszkań to inwestorzy, którzy wolą zarabiać na ich wynajmie niż trzymać oszczędności w funduszach inwestycyjnych lub na lokatach bankowych.

Każdy przypadek inny

- Nawet 3,53 proc. rentowności z wynajmu jest stawką nie do osiągnięcia na bankowej lokacie dla klientów chcących zdeponować więcej niż 5-10 tys. zł - twierdzi Marcin Krasoń z Home Brokera. I dodaje, że w promocyjnych ofertach można wprawdzie coś znaleźć, ale zawsze jest tam ograniczenie dotyczące maksymalnej kwoty lokaty. - Osoby mające do zainwestowania np. 100 tys. zł na rocznej lokacie zarobią dziś maksymalnie nieco ponad 2,5 proc. w ujęciu netto. Podobne stawki oferują obligacje skarbu państwa - tłumaczy analityk Home Brokera.

Pamiętajmy jednak, że w rzeczywistości każde mieszkanie wymaga osobnej analizy dotyczącej opłacalności wynajmu. Jeśli komuś uda się je kupić po okazyjnej cenie (np. na licytacji komorniczej), rentowność może być nawet wyższa. Poza tym najlepiej, jeśli mieszkanie nie wymaga gruntownego remontu i w krótkim czasie można je wystawić na rynek. Biznesplan musi też uwzględnić sposób finansowania tego typu inwestycji. Faktem jest, że inwestującymi w mieszkania na wynajem są na ogół ludzie, którzy nie sięgają po kredyt.

Czy to bezpieczna inwestycja?

Trzeba się liczyć z ryzykiem. Kradzież wyposażenia czy dewastacja to nie jest najgorsze, co się może przytrafić wynajmującemu. Prawdziwe nieszczęście jest wtedy, gdy najemca przestaje płacić czynsz i nie zamierza opuścić lokalu. Konieczna jest wówczas eksmisja, co może się ciągnąć latami. Można się jednak przed tym ryzykiem zabezpieczyć, korzystając z formuły najmu okazjonalnego.

- Najemca deklaruje przed notariuszem, że w razie problemów podda się egzekucji i opuści mieszkanie. Aby całość miała sens, należy jeszcze wskazać lokal, do którego nierzetelny najemca się przeniesie, a jego właściciel musi wyrazić na to pisemną zgodę - wyjaśnia Maciej Górka z serwisu Domiporta.pl. - Koszt spisania takiej umowy to ok. 200 zł, a daje ona dużo wyższy poziom bezpieczeństwa niż tradycyjna umowa najmu - zaznacza.

Ponadto trzeba uwzględnić fakt, że w przyszłości rentowność wynajmu może się zmienić zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść. W dodatku ten rodzaj aktywów - w przeciwieństwie do lokaty bankowej - jest mało płynny. Innymi słowy, odzyskanie gotówki zainwestowanej w nieruchomość poprzez jej sprzedaż może zająć - w zależności od sytuacji na rynku - tygodnie, jeśli nie miesiące. Lokal może też stracić na wartości w krótkim i średnim terminie. Ponadto z punktu widzenia inwestorów lokujących swój kapitał w mieszkania na wynajem sytuacja nie jest dobra, jeśli rentowność jest wyższa od oprocentowania kredytów hipotecznych. A tak jest obecnie. Chodzi o to, że lokatorzy mogą wtedy zrezygnować z najmu na rzecz kupna własnego mieszkania.

Najemców będzie przybywać?

Z drugiej strony, choć kredyty są obecnie rekordowo tanie - najczęściej 3,5-4 proc. w skali roku - to w praktyce ich dostępność jest mocno ograniczona z powodu wymogu posiadania co najmniej 10-procentowego wkładu własnego. W tej sytuacji na zakup mieszkania nie będą mogły sobie pozwolić osoby, które nie mają co najmniej kilkunastu tysięcy złotych oszczędności. Nie każdemu zaś uda się zebrać taką kwotę, równocześnie najmując mieszkanie. Wprawdzie młodzi mogą ubiegać się o dopłatę od państwa w ramach programu "Mieszkanie dla młodych", która zastępuje wkład własny. Sęk jednak w tym, że nowe mieszkania, które spełniają cenowe kryterium tego programu, są najczęściej zlokalizowane na obrzeżach aglomeracji.

Zdaniem Marcina Krasonia inwestorów raczej nie powinno zbytnio niepokoić wejście na rynek firmowanego przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego Funduszu Mieszkań na Wynajem. Ma on przez kilka najbliższych lat kupować mieszkania w największych miastach i wynajmować je w cenach niższych niż rynkowe. - Owszem, może to w pewnych rejonach dużych miast doprowadzić do lekkiej obniżki czynszów, ale z drugiej strony działanie funduszu powinno wprowadzić na rynek wyższe standardy działania i zwiększyć zainteresowanie nim - uważa Marcin Krasoń. - Na tle innych krajów Unii Europejskiej, w Polsce nadal bardzo mało osób mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. W sumie korzyści będzie więc więcej niż strat - uspokaja analityk. f 

Rentowność najmu mieszkań


Źródło: ceny transakcyjne Home Broker i Open Finance ze stycznia 2015 r.; oferty najmu z serwisu Domiporta.pl ze stycznia 2015 r. obniżone o 5 proc.

wtorek, 3 marca 2015

Rząd proponuje zmiany w programie "Mieszkanie dla młodych"

Marek Wielgo

 Drukuj
Sejm

Za kredyt z dopłatą od państwa będzie można kupić także mieszkanie zbudowane przez spółdzielnię. Ci, którzy mają co najmniej troje dzieci, dostaną większą dopłatę. Ponadto dzięki niej będą mogli poprawić swoje warunki mieszkaniowe
To najważniejsze poprawki do ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, które rząd postanowił we wtorek skierować do Sejmu. Przypomnijmy, że to na podstawie tej ustawy działa od przeszło roku program "Mieszkanie dla młodych", który - według rządu - jest jednym z pięciu filarów polityki prorodzinnej. Tymczasem zarządzający tym programem Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał, że wśród blisko 16 tys. kredytobiorców, którym bank przyznał dopłatę w ubiegłym roku, jest tylko ok. 1,1 tys. rodzin z dwójką dzieci i 160 - z co najmniej trojgiem.

Rząd uznał, że takie rodziny chętniej kupią nowe mieszkania, gdy będą mogły liczyć na większy zastrzyk gotówki - małżeństwa i osoby z dwójką dzieci miałyby otrzymać dopłatę w wysokości 20 proc. ceny mieszkania, a posiadanie większej liczby potomstwa byłoby premiowane 30-proc. dopłatą.

Dodajmy, że obecnie w obu przypadkach wynosi ona 15 proc. Jest jeszcze dodatkowa pięcioprocentowa dopłata, ale jest ona adresowana do rodzin, w których w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania przyjdzie na świat trzecie bądź kolejne dziecko.

Większa powierzchnia

To nie wszystko. W przyjętym wczoraj projekcie noweli rząd zaproponował dodatkowo zwiększenie z 50 do 65 m kw. powierzchni mieszkania, od której liczona byłaby dopłata dla osób i rodzin wychowujących co najmniej troje dzieci. Ponadto przestanie w tym przypadku obowiązywać warunek "pierwszego mieszkania", co oznacza, że dzięki budżetowej dopłacie rodziny wielodzietne będą mogły zamienić swoje mieszkanie na większe. Przy czym jego powierzchnia w dalszym ciągu nie będzie mogła przekroczyć 85 m kw., a domu - 110 m kw. (dla pozostałych norma metrażowa jest o 10 m kw. mniejsza). Tylko rodziny i osoby z co najmniej trojgiem potomstwa nie będą też musiały spełnić kryterium wieku (nieukończony 35. rok życia; w przypadku małżeństw - przynajmniej przez jednego z małżonków).

Co te zmiany dałyby takim rodzinom w praktyce? Kupując w Warszawie nowe 85-metrowe mieszkanie, spełniające kryterium cenowe programu, taka rodzina dostaje obecnie od państwa niespełna 44,9 tys. zł. Jeśli nowe zasady zaczną obowiązywać, dopłata wzrosłaby w tym przypadku do ponad 116,7 tys. zł. Wielodzietna rodzina zyskałaby więc ok. 71,8 tys. zł.

Rządowe "tak" dla spółdzielni

Rząd nie zaakceptował propozycji Narodowego Banku Polskiego (NBP), by z dopłaty mogli skorzystać także kupujący używane mieszkania. W NBP zwracają uwagę, że ustawa w obecnym kształcie, mimo społecznie brzmiącej nazwy, de facto wspiera rynek deweloperski. I że jeśli rządowi tak bardzo zależy na realizacji celów społecznych, powinien objąć dopłatami także rynek wtórny, na którym mieszkania są zwykle tańsze.

Jednak rząd zgodził się tylko na to, aby z dopłat mogli korzystać także kupujący mieszkania od spółdzielni oraz powstałe w wyniku przebudowy czy adaptacji. Dodajmy, że spółdzielnie często oferują mieszkania taniej od deweloperów. Dlaczego więc do tej pory nie obejmował ich rządowy program? Sęk w tym, że członkowi wpłacającemu wkład budowlany do spółdzielni nie gwarantuje ona ceny. Znana jest ona wówczas, gdy spółdzielnia rozliczy koszt budowy, na co ma sześć miesięcy od zakończenia inwestycji. Tymczasem BGK, który zatwierdza dopłaty, musi mieć pewność, że zmieści się ona w ustawowym limicie.

Rząd zdecydował też wczoraj o skierowaniu do Sejmu projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomości, która zobowiąże Główny Urząd Statystyczny (GUS) do publikowania kwartalnych wskaźników zmian cen nieruchomości, w tym mieszkań. Takie wskaźniki miałyby być ogłaszane odrębnie dla każdego województwa.


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17512206,Rzad_proponuje_zmiany_w_programie__Mieszkanie_dla.html#ixzz3TL8PIj2e

piątek, 27 lutego 2015

Tak wyglądają mieszkania na wynajem należące do funduszu BGK [Zdjęcia]


Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego

W najbliższych dniach lokatorzy dostaną klucze do mieszkań w pierwszej czynszówce należącej do Banku Gospodarstwa Krajowego. Wiemy już, jak wyglądają te lokale.


Przypomnijmy, że na początku stycznia należąca do tego państwowego banku spółka BGK Nieruchomości przedstawiła warunki najmu w czynszówce kupionej w Poznaniu dla TFI BGK, w ramach którego działa Fundusz Mieszkań na Wynajem. Na razie BGK Nieruchomości wystawił na rynek 49 ze 124 lokali znajdujących się w budynku.





Dużych nikt nie chciał

Dowiedzieliśmy się, że na pięć z nich nie ma do tej pory chętnych. Są to dwa mieszkania trzypokojowe o powierzchni ok. 71 m kw. oraz trzy 50-metrowe mieszkania z dwoma pokojami. Żeby je nająć, trzeba się liczyć z wydatkiem - w zależności od długości umowy wynajmu - od ok. 1,6 tys. do ok. 2 tys. zł plus 170 zł zaliczki na opłaty eksploatacyjne. Wyjaśnijmy, że im umowa jest dłuższa, tym czynsz jest niższy. Z kolei wynajem trzypokojowego mieszkania to w zależności od jego powierzchni i długości umowy wydatek rzędu 1,6-2,5 tys. zł plus opłaty.



Dla porównania, z danych serwisu Domiporta.pl wynika, że średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie w tym rejonie Poznania (przy ul. Saperskiej, na osiedlu Pod Platanami) przekracza 1,3 tys. zł, za trzy pokoje zaś sięga 1,7 tys. zł.



Na małe ponad 20 chętnych

Duże wzięcie miały zwłaszcza dwupokojowe mieszkania z aneksem kuchennym o powierzchni 35 m kw. Na każde zgłosiło się co najmniej 20 chętnych. Najemcą zostanie pierwszy w kolejności, który przeszedł procedurę weryfikacyjną.

Czynsz w zależności od długości umowy wynosi 960-1,2 tys. zł plus ok. 100 zł zaliczki na opłaty eksploatacyjne oraz opłaty licznikowe za zużycie mediów, czyli wody, ścieków i energii.

Agnieszka Horaczy-Modrzejewska z BGK Nieruchomości poinformowała nas, że dobiegły już końca prace wykończeniowe. - Od przyszłego tygodnia osoby posiadające rezerwacje będą mogły oglądać mieszkania. Jeśli się nie rozmyślą, podpiszemy z nimi umowę najmu - mówi Horaczy-Modrzejewska.

Dodajmy, że każde mieszkanie jest wyposażone m.in. w sprzęt AGD. Trzeba mieć jedynie własne meble, takie jak: sofa, łóżka, stół, krzesła, szafki itp. oraz sprzęt RTV.



W tym roku kilkaset mieszkań

Dowiedzieliśmy się, że w przyszłym miesiącu na rynek trafi pozostałych 75 lokali z drugiej klatki bloku przy ul. Saperskiej. W BGK Nieruchomości podtrzymują także swoją wcześniejszą zapowiedź o nabyciu kolejnych budynków zlokalizowanych w największych aglomeracjach: warszawskiej, trójmiejskiej, krakowskiej, wrocławskiej, łódzkiej, poznańskiej i śląskiej.



- Umowy, nad którymi pracujemy, dotyczą kupna budynków z terminem oddania do użytkowania w latach 2015-17. W tym roku, przede wszystkim w ciągu drugiego półrocza, zamierzamy udostępnić najemcom kilkaset mieszkań - informuje Agnieszka Horaczy-Modrzejewska.