Mieszkają w towarzystwie grzybów, prusaków, a nawet cudzych kotów. Cierpliwie znoszą wścibstwo właściciela. Nie liczą na zwrot kaucji. Dotąd to właściciele mieszkań skarżyli się na studentów. Gdy tych ostatnich jest coraz mniej - role się odwróciły.
Kot był stary, chory i agresywny. Właścicielka powiedziała, że nie chce go w swoim mieszkaniu. Ma już nowego kota, który ze starym się nie polubił. Stary kot zamieszkał więc piętro niżej, w mieszkaniu, które kobieta wynajmowała studentom. - Co chwila musiała schodzić: a to, żeby podlać kwiatki, a to, żeby nakarmić kota. Przy okazji miała nad nami kontrolę - opowiada Patrycja. Wyprowadziła się przy najbliższej możliwej okazji.
Łukasz zmienił mieszkanie po trzech tygodniach bez ogrzewania i ciepłej wody. Bałagan w biurze, które wynajmowało mu mieszkanie, sprawił, że student nie mógł podpisać umowy z gazownią. Na dokładkę właściciel oskarżył go o nielegalny podnajem i zażądał 10 tys. zł karnej opłaty. Pismo z wezwaniem do zapłaty wysłał na adres rodziców Łukasza. - Niejeden student by się wystraszył, ale ja wiedziałem, że pieniądze się nie należą. Zachowałem kopie wszystkich dokumentów, mejli, rozmowy prowadziłem przy świadkach - opowiada. Ma dowód na to, że to właściciel nie chciał dopisać kolejnych lokatorów czteroosobowego mieszkania do umowy.
Pan Krzysztof ma kamery
Jak szacuje Porozumienie Akademickie, do Poznania na studia przyjeżdża 70-80 tys. młodych ludzi. 90 proc. spośród nich wynajmuje mieszkania. To prawdopodobnie najliczniejsza grupa wśród poznańskich najemców. Studenci jednak często czują się traktowani przez właścicieli mieszkań nieuczciwie. Nagminnym problemem jest zatrzymywanie kaucji wpłacanej przez studenta na początku wynajmu. Niezależnie od tego, czy opuszczane mieszkanie wymaga wielu napraw, czy tylko odświeżenia ścian, właściciele nie chcą zwracać tych pieniędzy. Zakładają, że dla 1-2 tys. zł najemcy nie pójdą do sądu. - Studenci są niezrzeszeni, rozbici, mimo dużej liczebności nie mają znaczącej siły - mówi Remigiusz Stępak z Porozumienia Akademickiego.
Studenci prowadzą grę z nieuczciwymi właścicielami. Niektórzy - by mieć pewność, że kaucja im się zwróci - nie płacą za pierwszy miesiąc. Poważnym narzędziem jest strona prowadzona na Facebooku przez Niezależne Zrzeszenie Studentów: "Nieuczciwi właściciele mieszkań w Poznaniu". Najemcy opisują historie, które im się przytrafiły, i ostrzegają przed felernymi adresami: "Właściciel wynajmuje mieszkania niedostosowane do wynajmu (brak ogrzewania, pralki, podłączonego piecyka w kuchni, nieszczelny brodzik, wystające kable pod napięciem ze ściany), obiecując szybką likwidację usterek (w przeciągu tygodnia). Brak ogrzewania i wystające kable pod napięciem towarzyszyły mi do samego końca wynajmowania lokalu". "Pan Krzysztof mówi, że przychodzi tylko rano skorzystać z łazienki, prawda jest taka, że przychodzi wczesnym rankiem, potem na śniadanie, a potem jeszcze robi sobie obiad, o czym wspomnieć nie raczy na początku. O 21 zakręca wodę. Losowe naloty na mieszkanie w małej cenie wynajęcia pokoju, polecam! Najlepsze jednak jeszcze przed nami. Otóż Pan Krzysztof ma kamery. Na klatce. Widzi kiedy i z kim wchodzisz i wychodzisz".
Jedyna alternatywa: coraz droższy akademik
- Do tej pory słyszeliśmy o właścicielach niezadowolonych z wynajmowania mieszkań studentom. Teraz, gdy studentów jest mniej, konkurencja na rynku rośnie, a głos najemców głośniej słychać. I okazuje się, że i oni nie są zadowoleni. Właściciele mieszkań będą musieli wziąć to pod uwagę - mówi dr Krzysztof Celka z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Ekonomicznego.
W ramach programu Miastoczynni w Kolektywie 1A odbyła się dyskusja o studenckich mieszkaniach, zorganizowana przez Porozumienie Akademickie. Organizatorzy zamierzają przeprowadzić ankietę wśród studentów: zbadają, w jakich warunkach mieszkają studiujący poznaniacy. Chcą się też sprzeciwiać komercjalizacji i wzrostowi cen w akademikach, które są jedyną alternatywą dla prywatnych mieszkań.
Łukasz zmienił mieszkanie po trzech tygodniach bez ogrzewania i ciepłej wody. Bałagan w biurze, które wynajmowało mu mieszkanie, sprawił, że student nie mógł podpisać umowy z gazownią. Na dokładkę właściciel oskarżył go o nielegalny podnajem i zażądał 10 tys. zł karnej opłaty. Pismo z wezwaniem do zapłaty wysłał na adres rodziców Łukasza. - Niejeden student by się wystraszył, ale ja wiedziałem, że pieniądze się nie należą. Zachowałem kopie wszystkich dokumentów, mejli, rozmowy prowadziłem przy świadkach - opowiada. Ma dowód na to, że to właściciel nie chciał dopisać kolejnych lokatorów czteroosobowego mieszkania do umowy.
Pan Krzysztof ma kamery
Jak szacuje Porozumienie Akademickie, do Poznania na studia przyjeżdża 70-80 tys. młodych ludzi. 90 proc. spośród nich wynajmuje mieszkania. To prawdopodobnie najliczniejsza grupa wśród poznańskich najemców. Studenci jednak często czują się traktowani przez właścicieli mieszkań nieuczciwie. Nagminnym problemem jest zatrzymywanie kaucji wpłacanej przez studenta na początku wynajmu. Niezależnie od tego, czy opuszczane mieszkanie wymaga wielu napraw, czy tylko odświeżenia ścian, właściciele nie chcą zwracać tych pieniędzy. Zakładają, że dla 1-2 tys. zł najemcy nie pójdą do sądu. - Studenci są niezrzeszeni, rozbici, mimo dużej liczebności nie mają znaczącej siły - mówi Remigiusz Stępak z Porozumienia Akademickiego.
Studenci prowadzą grę z nieuczciwymi właścicielami. Niektórzy - by mieć pewność, że kaucja im się zwróci - nie płacą za pierwszy miesiąc. Poważnym narzędziem jest strona prowadzona na Facebooku przez Niezależne Zrzeszenie Studentów: "Nieuczciwi właściciele mieszkań w Poznaniu". Najemcy opisują historie, które im się przytrafiły, i ostrzegają przed felernymi adresami: "Właściciel wynajmuje mieszkania niedostosowane do wynajmu (brak ogrzewania, pralki, podłączonego piecyka w kuchni, nieszczelny brodzik, wystające kable pod napięciem ze ściany), obiecując szybką likwidację usterek (w przeciągu tygodnia). Brak ogrzewania i wystające kable pod napięciem towarzyszyły mi do samego końca wynajmowania lokalu". "Pan Krzysztof mówi, że przychodzi tylko rano skorzystać z łazienki, prawda jest taka, że przychodzi wczesnym rankiem, potem na śniadanie, a potem jeszcze robi sobie obiad, o czym wspomnieć nie raczy na początku. O 21 zakręca wodę. Losowe naloty na mieszkanie w małej cenie wynajęcia pokoju, polecam! Najlepsze jednak jeszcze przed nami. Otóż Pan Krzysztof ma kamery. Na klatce. Widzi kiedy i z kim wchodzisz i wychodzisz".
Jedyna alternatywa: coraz droższy akademik
- Do tej pory słyszeliśmy o właścicielach niezadowolonych z wynajmowania mieszkań studentom. Teraz, gdy studentów jest mniej, konkurencja na rynku rośnie, a głos najemców głośniej słychać. I okazuje się, że i oni nie są zadowoleni. Właściciele mieszkań będą musieli wziąć to pod uwagę - mówi dr Krzysztof Celka z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Ekonomicznego.
W ramach programu Miastoczynni w Kolektywie 1A odbyła się dyskusja o studenckich mieszkaniach, zorganizowana przez Porozumienie Akademickie. Organizatorzy zamierzają przeprowadzić ankietę wśród studentów: zbadają, w jakich warunkach mieszkają studiujący poznaniacy. Chcą się też sprzeciwiać komercjalizacji i wzrostowi cen w akademikach, które są jedyną alternatywą dla prywatnych mieszkań.
Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17103343,Mieszkania_na_wynajem__Studenci_radza__ktorych_unikac.html#ixzz3LUR4KoXb
Rynek wynajmu mieszkań dla studentów pokazuje, jak trudne potrafi być znalezienie stabilnego i uczciwego „mieszkania”, bo problemy z warunkami, rozliczeniami czy ingerencją właścicieli niestety nadal się zdarzają i wpływają na komfort życia najemców. W takich sytuacjach widać, że kluczowe jest nie tylko samo miejsce, ale też jego standard i wyposażenie, bo to one decydują o codziennym poczuciu bezpieczeństwa i wygody. Nawet w prywatnej przestrzeni, jak sypialnia w wynajmowanym mieszkaniu, duże znaczenie ma jakość podstawowych elementów odpoczynku, takich jak poduszki puchowe, które realnie wpływają na komfort po całym dniu.
OdpowiedzUsuń