To pierwsza taka transakcja w Polsce. Państwowy bank z góry wykupił od dewelopera wszystkie mieszkania w nowym bloku. Dzięki temu lokale te będzie można wynająć taniej niż na wolnym rynku. BGK nie chce jednak zdradzić, ile kosztował blok Wechty. I ile trzeba będzie zapłacić, by w nim zamieszkać.
Na początku tego roku Bank Gospodarstwa Krajowego powołał Fundusz Mieszkań na Wynajem. Jego zadaniem jest pobudzenie polskiego rynku najmu. Dzięki temu mieszkań na wynajem ma być więcej i mają być tańsze niż średnia rata kredytu mieszkaniowego i rynkowe ceny najmu. W ciągu 5 lat ma powstać ok. 20 tys. tanich lokali na wynajem. BGK zamierza kupować gotowe mieszkania od deweloperów, zlecać im budowę lub samemu inwestować na swoich gruntach.
Początki na Wildzie
Bank kupił właśnie pierwszy budynek. Chodzi o blok ze 124 mieszkaniami przy ul. Saperskiej na Wildzie. Firma Wechta od kilku lat rozbudowuje tutaj swoje osiedle "Pod Platanami". - Budynek już stoi, trwa wykańczanie wnętrz. Zapisy na mieszkania ruszą w styczniu, a pierwsi najemcy wprowadzą się w marcu przyszłego roku - informuje Anna Czyż, rzecznik prasowy BGK.
Na razie nie wiadomo, ile będzie kosztować wynajęcie mieszkania przy Saperskiej. - Cena będzie korzystna. Będziemy ją ustalać, porównując z nowymi mieszkaniami o podobnym standardzie i znajdującymi się w sąsiedztwie. Na pewno nasza oferta nie ma być konkurencją wobec mieszkań komunalnych czy socjalnych - tłumaczy Czyż. Sprawdziłem w internetowym serwisie z ofertami mieszkań na wynajem. Na wolnym rynku wynajęcie 2-pokojowego mieszkania o pow. 50 m kw. przy ul. Saperskiej kosztuje ok. 1,5 tys. zł. Z deklaracji BGK wynika, że bank zadowoli się sumą o kilkaset złotych niższą.
Państwowy bank nie chce zdradzić, ile zapłacił Wechcie za budynek. - Negocjacje z firmą Wechta trwały długo i utargowaliśmy satysfakcjonującą nas cenę. Nie możemy ujawniać dokładnej kwoty, bo wtedy strzelilibyśmy sobie w stopę przed negocjacjami z kolejnymi deweloperami. Nie ma ustawowej ceny za metr kwadratowy. Gdybyśmy powiedzieli, ile zapłaciliśmy firmie Wechta, wtedy kolejni deweloperzy nie byliby skłonni do negocjacji - tłumaczy rzeczniczka BGK.
Spółka nie może ukrywać ceny
Patrycję Kańdułę, adwokat z kancelarii Wojcieszak, Basiński i Wspólnicy, tłumaczenie przedstawicielki BGK nie przekonuje. Jej zdaniem spółka BGK Nieruchomości (odpowiada za Fundusz Mieszkań na Wynajem) nie może ukrywać, ile zapłaciła za blok Wechty. - Wynika to z faktu, że jedynym akcjonariuszem spółki jest BGK - jedyny w Polsce bank państwowy, a zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej, podmioty wykonujące zadania publiczne są zobowiązane do udzielania takich informacji - twierdzi Kańduła.
Przesłałem bankowi opinię prawnika. Nikt w BGK się do niej nie odniósł.
Dlaczego BGK zdecydował się akurat na bloki przy Saperskiej? Czy był jakiś przetarg lub konkurs ofert? - Deweloperzy sami zgłaszają się do BGK. Wybierając nieruchomości, kierujemy się kilkoma kryteriami: dostępnością komunikacyjną, bliskością miejsc pracy czy ośrodków akademickich. Istotna dla wyboru danej inwestycji jest również istniejąca infrastruktura techniczna jak i społeczna: szkoły, przedszkola, przychodnie, placówki kultury - wylicza Czyż.
Przedszkole tylko jedno
Zdaniem Doroty Bonk-Hammermeister, osiedlowej radnej z Wildy, dojazd z Saperskiej do centrum faktycznie jest łatwy. Gorzej z "infrastrukturą społeczną". - Przedszkole w tym rejonie jest jedno, w starym budynku i z niepewną przyszłością. Do wszystkich szkół trzeba przejść przez ruchliwą Hetmańską. Ale najgorzej jest z parkowaniem. W tej okolicy powstaje coraz więcej bloków. Nie wszyscy wykupują miejsca w garażach, więc uliczki się zapychają - zwraca uwagę radna.
BGK chce kupować kolejne bloki od deweloperów w największych polskich miastach. W najbliższych latach zamierza wydać na to nawet 5 mld zł. Bankowcy liczą, że za te pieniądze kupią ok. 20 tys. mieszkań.
wyimek
Cena wynajmu będzie kilkaset złotych niższa niż na wolnym rynku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz