Przez wkład własny wielu nigdy nie będzie mogło pozwolić sobie na kupno mieszkania.
Albo najem albo kupno chyba że wolicie mieszkać z rodzicami do 30. biorąc pod uwagę średnie zarobki w Polsce osób młodych przed 30 rokiem życia oraz ceny nieruchomości, ciężko sobie wyobrazić młodą osobę oszczędzającą wkład własny zarazem mieszkającą na wynajmowanym mieszkaniu żeby usamodzielnić się od rodziców po wejściu w dorosłe życie no chyba że bierze się pod uwagę pomoc rodziców w zgromadzeniu wkładu własnego.
Zgodnie z zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego, zmienia się minimalna wysokość wkładu własnego. Do tej pory, aby ubiegać się o kredyt hipoteczny wystarczyło posiadać 5 proc. wartości nieruchomości. Teraz kredytobiorcy muszą dysponować środkami przynajmniej w wysokości 10 proc. Zmienia się również okres kredytowania, który w większości przypadków wyniesie maksymalnie 25 lat. Jakie jeszcze czekają nas nowości od stycznia?
– Koszt przeciętnego 60-metrowego mieszkania na rynku wtórnym w Łodzi wynosi ok. 216 tys. zł. Aby dokonać tutaj transakcji trzeba będzie więc dysponować kwotą nie 10,8 tys. zł, jak dotychczas, a co najmniej 21,6 tys. zł. Dla porównania, by zakupić podobny lokal w Poznaniu będzie należało posiadać wkład własny wynoszący 30,3 tys. zł, a w Warszawie aż ponad 43,4 tys. zł – oblicza Jarosław Sadowski, ekspert Expandera i Związku Firm Doradztwa Finansowego.
Podniesienie limitu nie powinno jednak znacząco wpłynąć na akcję kredytową. – Dla części osób zmiany mogą być pewnym zaskoczeniem. Zostały jednak ogłoszone już półtora roku temu i wielu kredytobiorców z wyprzedzeniem przygotowywało się do zakupu nieruchomości, gromadząc stosowne środki – dodaje ekspert.
Za rok trzeba będzie posiadać 15 proc., a w 2017 r. już 20 proc. wartości nieruchomości. Wyjątkiem będzie sytuacja, gdy brakujący wkład zostanie odpowiednio ubezpieczony. Wtedy wystarczy 10 proc. wartości nieruchomości, ale trzeba będzie ponosić dodatkowe koszty składek ubezpieczeniowych.
Oprócz zwiększenia limitów wkładu własnego, zmiany obejmą również m.in. ryzyko walutowe. W celu jego zniwelowania zaleca się, by banki udzielały wsparcia wyłącznie w walucie, w której kredytobiorca zarabia. Według nowych zaleceń okres kredytowania, w większości przypadków wyniesie maksymalnie 25 lat.
Większe dopłaty dla młodych
Nowa polityka przyznawania kredytów hipotecznych może wpłynąć na wzrost zainteresowania programem „Mieszkanie dla młodych” (MdM). Także i w tym przypadku możliwe są zmiany dla kredytobiorców. Od nowego roku rząd planuje bowiem zwiększyć dopłaty, szczególnie mogą skorzystać z nich osoby z co najmniej dwójką dzieci. – Obecnie beneficjenci programu posiadający dwie pociechy, mogli skorzystać z 15 proc. dofinansowania. Jednak już niebawem rządowe wsparcie może wzrosnąć o 5 p.p. Także w przypadku rodzin wielodzietnych, z minimum trójką dzieci, dopłata może zostać zwiększona aż do 25 proc. – zauważa Leszek Zięba, ekspert Aspiro, ZFDF.
Przy dofinansowaniu mogą być uwzględnione mieszkania spółdzielcze, które nie zostały jeszcze ukończone bądź takie, które powstały w efekcie przebudowy czy innych robót budowlanych. Ponadto prawdopodobnie powiększy się także liczba współkredytobiorców o dowolne osoby przystępujące do umowy kredytowej. Niedługo zmienić się może także zasada naliczania dopłat. Obecnie dofinansowanie obejmuje wyłącznie metraż do 50 mkw. Po zmianach wartość może wzrosnąć do 65 mkw. dla rodzin z co najmniej trójką dzieci.
Zmienione standardy sprzedaży ubezpieczeń
Banki przyjmą również nową strategię zarządzania ryzykiem w obszarze oferowania ubezpieczeń do kredytów, najpóźniej 31 marca 2015 roku. – Dotychczas w sytuacji niewystarczającego zabezpieczenia kredytu banki wymagały od klienta przystąpienia do konkretnej polisy ubezpieczeniowej dołączonej do kredytu. Niedługo jednak takie działanie będzie możliwe tylko przy spełnieniu zaleceń Rekomendacji U – podkreśla Zięba. – W praktyce klient będzie miał wybór ubezpieczyciela, jednak uregulowanie ważnej kwestii bankowości ubezpieczeniowej ma także drugie dno. Wraz z nowymi regulacjami możemy spodziewać się podwyżek marż bankowych, bowiem instytucje te będą starały się zrekompensować sobie „straty” w obszarze ubezpieczeń – prognozuje ekspert. Kredytobiorcy, którzy mają wątpliwości co do swoich umów, zawsze mogą skorzystać z bezpłatnych porad profesjonalnych doradców finansowych.
Źródło: www.wp.pl
Gdybym Kupił mieszkanie w 2013 r. za kredyt hipoteczny bez wkładu własnego. Dodatkowe koszty wyniosły dobre parę tysięcy. Teraz jestem w stanie spłacać ratę kredytu, która wynosi ok. 1000 zł i jeszcze jakoś żyć. Spłata kredytu i tak wynosi przy takim oprocentowaniu dużo mniej niż wynajem mieszkania o podobnym standardzie. Nie wyobrażam sobie, skąd miałbym wziąć 20 000 na starcie... Albo musiałbym się zapożyczyć i spłacić w krótkim czasie te 20 000, czyli rata wyniosłaby przez pierwsze lata nie 1000 a 1500-2000, albo ... nie mógłbym kupić mieszkania przez parę lat zanim uzbieram te 20 000, a w sumie 40 000, bo niedługo będzie 20% wkładu własnego. Kto na tym zyskuje? Na pewno nie osoby chcące kupić mieszkanie! Przy zakupie z rynku pierwotnego trzeba doliczyć kilkadziesiąt tysięcy na wyposażenie. Dla kogo więc będą mieszkania??? Oczywiście, że kredyt, czyli mieszkanie trzeba brać według sił (możliwości finansowych), a nie zamiarów (duże i piękne mieszkanie), a potem starać się jak najszybciej je spłacić, ale dziś dla większości stanie się niemożliwym pierwszy krok...
OdpowiedzUsuńDrogi Mieczyslawie czyz nie jest tak, ze jesli ktos nie ma marnych 10% wartosci towaru wogole powinien kupowac mieszkanie?
OdpowiedzUsuńSytuacja z kredytem LTV na 100% powoduje patologie:
- wzrost cen mieszkan, bo wielu osobom wydaje sie ze ich stac, przyklad 2002 rok kiedy duzo golodupcow rzucilo sie na nieruchomosci
- duzo osob zapomina o calkowitej wartosci mieszkania sugerujac sie tylko wysokoscia raty, nie potrafili oszczedzic 20 tys a chca kupic mieszkanie za 200 tys - to jest zalosne
W wiekszosci dojrzalych gospadarek trzeba miec wklad wlasny na zakup nieruchomosci, czesto nawet 40%. Brak takich regulacji powoduje ze stado idiotow rzuca sie na mieszkania powodujac wzrost cen. Wymagany wklad wlasny wyjdzie nam na dobre - kupimy taniej mieszkanie, ewentualnie dluzej sie pooszczedza - kto powiedzial ze wszystko trzeba miec na juz :)