Najwęższy budynek świata, czyli
Dom Kereta, który od roku stoi w Warszawie, został doceniony przez portal The
World Geography. Znalazł się na liście 15. najciekawszych wąskich budowli
świata, obok takich ikon architektury jak wieżowiec Flatiron w Nowym Jorku i
Chudy Dom Haussmanna w Paryżu. "Jest tak mały, że możesz go nie
zauważyć" - napisano.
"Czy mieszkasz w domu nie szerszym niż
futryna drzwi? Etgar Keret tak. Izraelski pisarz jest teraz dumnym właścicielem
najwęższego budynku świata, domu tak małego, że możesz go nie zauważyć, jeśli
długo nie poszukasz" - napisał portal The World Geography i umieścił tzw.
Dom Kereta w swoim rankingu 15. najciekawszych wąskich budynków świata.
Dom od października 2012 roku stoi między
przedwojenną kamienicą na Żelaznej i peerelowskim blokiem na Chłodnej, na
warszawskiej Woli. W szczelinie między nimi - o szerokości od 152 cm do 92 cm -
architekt Jakub Szczęsny stworzył w pełni funkcjonalną instalację artystyczną,
w której mogą mieszkać i tworzyć zaproszeni artyści. Pierwszym lokatorem był
Edgar Keret.
Nie bez przyczyny. Jego matka pochodzi z
Warszawy. Podczas niemieckiej okupacji trafiła do getta - kilkadziesiąt metrów
od obecnego Domu Kereta przebiegała kładka łącząca małe getto z dużym (Niemcy
nie chcieli tak ważnej komunikacyjnie ulicy jak Chłodna odcinać murem). Pomogła
jej stamtąd uciec polska niania, potem przechowała ją polska prostytutka. Po
wojnie matka pisarza trafiła do sierocińca, potem przez Francję wyjechała do
Izraela.
Zdecydowałem się dedykować budynek Keretowi,
ponieważ łączy w sobie polską i żydowską historię, tak ważną w kontekście tej
okolicy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zbudowanie tak małej przestrzeni
do życia jest niewykonalne. Dom Kereta ma znosić to wyobrażenie, poszerzając
jednocześnie pojęcie architektury niemożliwej - tak Jakub Szczęsny, twórca
budynku, mówił w dniu jego otwarcia.
Dom zbudowany jest na planie trójkąta
prostokątnego i ma trzy poziomy. Elewację wykonano z poliwęglanu, a frontową
ścianę zabezpieczono siatką ze stali.
Światło zapewnia spadzisty szklany dach. Do budynku wchodzi się przez
podnoszoną klapę, na piętrze mieszczą się w amfiladzie: pomieszczenie z
biurkiem, kuchenka i toaleta z prysznicem. Na drugie piętro - gdzie mieści się
łóżko o szerokości 90 cm - trzeba się wspinać po drabinie. Za wycieraczkę służy
ostatni stopień schodów, a miniaturowa lodówka mieści tylko kilka napojów.
Gdy pobyt Kereta dobiegł końca, w budynku
rozpoczęto realizację programu rezydencyjnego, w ramach którego zapraszani są
twórcy z całego świata. Mieszkają w
"najwęższym domu świata", poznają historię i kulturę Warszawy oraz
tworzą dzieła zadedykowane stolicy. Nocowały w nim już m.in. dwie dziennikarki
z amerykańskich telewizji i młody włoski pisarz Valerio Millefoglie. Poza tym
od roku zwiedziło go blisko 4 tys. osób. - O dziwo wszyscy przeżyli w nim miłe
chwile, nie było ataków klaustrofobii. W małej przestrzeni człowiek robi się
skłonny do zwierzeń oraz introspekcji - wspominał architekt w jednym z
wywiadów.
Po upływie dwóch lat projekt Szczęsnego zniknie z
Warszawy - to instalacja czasowa zarządzana przez Fundację Polskiej Sztuki
Nowoczesnej. Już pojawili się pierwsi zagraniczni kolekcjonerzy chcący go kupić
i postawić jako rzeźbę z widokiem na Jezioro Lemańskie na Mazurach.
Na razie można go oglądać w stolicy - wciąż
ustawiają się długie kolejki. Można zapisać się na dni otwarte, które są organizowane
w soboty, ale najpierw trzeba dokonać darowizny w wysokości 20 zł (zgłoszenia
są przyjmowane pod adresem domkereta@gmail.com).
"Czy mieszkasz w domu nie szerszym niż
futryna drzwi? Etgar Keret tak. Izraelski pisarz jest teraz dumnym właścicielem
najwęższego budynku świata, domu tak małego, że możesz go nie zauważyć, jeśli
długo nie poszukasz" - napisał portal The World Geography i umieścił tzw.
Dom Kereta w swoim rankingu 15. najciekawszych wąskich budynków świata.
Dom od października 2012 roku stoi między
przedwojenną kamienicą na Żelaznej i peerelowskim blokiem na Chłodnej, na
warszawskiej Woli. W szczelinie między nimi - o szerokości od 152 cm do 92 cm -
architekt Jakub Szczęsny stworzył w pełni funkcjonalną instalację artystyczną,
w której mogą mieszkać i tworzyć zaproszeni artyści. Pierwszym lokatorem był
Edgar Keret.
Nie bez przyczyny. Jego matka pochodzi z
Warszawy. Podczas niemieckiej okupacji trafiła do getta - kilkadziesiąt metrów
od obecnego Domu Kereta przebiegała kładka łącząca małe getto z dużym (Niemcy
nie chcieli tak ważnej komunikacyjnie ulicy jak Chłodna odcinać murem). Pomogła
jej stamtąd uciec polska niania, potem przechowała ją polska prostytutka. Po
wojnie matka pisarza trafiła do sierocińca, potem przez Francję wyjechała do
Izraela.
Zdecydowałem się dedykować budynek Keretowi,
ponieważ łączy w sobie polską i żydowską historię, tak ważną w kontekście tej
okolicy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zbudowanie tak małej przestrzeni
do życia jest niewykonalne. Dom Kereta ma znosić to wyobrażenie, poszerzając
jednocześnie pojęcie architektury niemożliwej - tak Jakub Szczęsny, twórca
budynku, mówił w dniu jego otwarcia.
Dom zbudowany jest na planie trójkąta
prostokątnego i ma trzy poziomy. Elewację wykonano z poliwęglanu, a frontową
ścianę zabezpieczono siatką ze stali.
Światło zapewnia spadzisty szklany dach. Do budynku wchodzi się przez
podnoszoną klapę, na piętrze mieszczą się w amfiladzie: pomieszczenie z
biurkiem, kuchenka i toaleta z prysznicem. Na drugie piętro - gdzie mieści się
łóżko o szerokości 90 cm - trzeba się wspinać po drabinie. Za wycieraczkę służy
ostatni stopień schodów, a miniaturowa lodówka mieści tylko kilka napojów.
Gdy pobyt Kereta dobiegł końca, w budynku
rozpoczęto realizację programu rezydencyjnego, w ramach którego zapraszani są
twórcy z całego świata. Mieszkają w
"najwęższym domu świata", poznają historię i kulturę Warszawy oraz
tworzą dzieła zadedykowane stolicy. Nocowały w nim już m.in. dwie dziennikarki
z amerykańskich telewizji i młody włoski pisarz Valerio Millefoglie. Poza tym
od roku zwiedziło go blisko 4 tys. osób. - O dziwo wszyscy przeżyli w nim miłe
chwile, nie było ataków klaustrofobii. W małej przestrzeni człowiek robi się
skłonny do zwierzeń oraz introspekcji - wspominał architekt w jednym z
wywiadów.
Po upływie dwóch lat projekt Szczęsnego zniknie z
Warszawy - to instalacja czasowa zarządzana przez Fundację Polskiej Sztuki
Nowoczesnej. Już pojawili się pierwsi zagraniczni kolekcjonerzy chcący go kupić
i postawić jako rzeźbę z widokiem na Jezioro Lemańskie na Mazurach.
Na razie można go oglądać w stolicy - wciąż
ustawiają się długie kolejki. Można zapisać się na dni otwarte, które są organizowane
w soboty, ale najpierw trzeba dokonać darowizny w wysokości 20 zł (zgłoszenia
są przyjmowane pod adresem domkereta@gmail.com).
Taki „najwęższy dom” pokazuje, że nawet bardzo nietypowe koncepcje mogą działać w praktyce i nadal być funkcjonalnym miejscem do życia, co dobrze wpisuje się w temat nowoczesnego podejścia do przestrzeni w mieszkaniu. Przy tak wymagających projektach jeszcze ważniejsze są detale techniczne, bo to one decydują o komforcie i bezpieczeństwie użytkowania. Dlatego przy planowaniu podobnych rozwiązań warto zwracać uwagę na poprawny montaż okna dachowego, bo szczelność i jakość wykonania mają realny wpływ na codzienne funkcjonowanie mieszkania.
OdpowiedzUsuń