wtorek, 5 maja 2015

Fundusz Mieszkań na Wynajem inwestuje w Gdańsku

Budynek liczący 134 mieszkania, zlokalizowany w Gdańsku Wrzeszczu – to kolejna, po Poznaniu, inwestycja realizowana w ramach Funduszu Mieszkań na Wynajem.


Nowa inwestycja Funduszu Mieszkań na Wynajem zlokalizowana w Gdańsku, przy ulicy Kilińskiego 1, stanowi II etap projektu obejmującego zespół mieszkalno-usługowy „Browar Gdański”. Na jego terenie znajdują się budynki po nieczynnym browarze, z których część wpisana jest do rejestru zabytków i przeznaczona do rewitalizacji. Nieruchomość, będąca obecnie w trakcie budowy, swoją architekturą będzie nawiązywała do zabytkowego otoczenia. Zakończenie prac budowlanych i wykończeniowych zaplanowane jest na koniec 2015 roku, a udostępnienie mieszkań najemcom w pierwszym kwartale 2016 roku.
W budynku znajdą się 134 mieszkania, w tym: 16 jednopokojowych, 70 dwupokojowych, 34 trzypokojowe i 14 czteropokojowych, o powierzchni od 26 do 96 metrów kwadratowych. Wszystkie będą wykończone pod klucz, z kuchniami i łazienkami wyposażonymi w meble oraz sprzęt AGD. Zainteresowani będą mieli także możliwość wynajęcia miejsca parkingowego w garażu podziemnym i komórki lokatorskiej.
„Duża różnorodność mieszkań, od kawalerek po czteropokojowe apartamenty, sprawia, że oferta mieszkań do wynajęcia w Gdańsku będzie atrakcyjna dla wielu grup: młodych ludzi, chcących zamieszkać w pierwszym, samodzielnym mieszkaniu, rodzin z dziećmi, czy na przykład menadżerów, szukających mieszkania na czas trwania kontraktu.” – mówi Ryszard Słowiński, prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.
W bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości znajduje się stacja PKP Gdańsk Wrzeszcz. Położenie to zapewnia doskonałe połączenie komunikacyjne z resztą Trójmiasta oraz stanowi ważny węzeł komunikacyjny, w obrębie którego zlokalizowane są liczne miejsca pracy, placówki zdrowia, punkty handlowo–usługowe czy rozrywkowe. W okolicy Browaru Gdańskiego powstaje także centrum handlowe, którego otwarcie zaplanowano na pierwszą połowę 2016 roku.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Cudze chwalicie, swego nie znacie


Autor : Sławek Muturi*

Big Ben
Big Ben (NEIL HALL/REUTERS)
Jedną z głównych przyczyn wyjazdu młodych Polaków do innych krajów jest brak perspektyw na samodzielne mieszkanie. W Anglii, która jest ulubionym kierunkiem emigracji, nie mają takiego problemu. Dlaczego?
Według raportu English Housing Survey, opracowywanego przez tamtejszy urząd statystyczny wraz z ministerstwem samorządności, w samej tylko Anglii bez Szkocji czy Walii jest 22,7 mln domów i mieszkań. Daje to ok. 430 domostw na każde 1000 mieszkańców. Dla porównania w Polsce mamy tylko 13,7 mln mieszkań, co daje 355 domostw na 1000 mieszkańców. Gdybyśmy mieli dojść do współczynnika angielskiego, to musielibyśmy wybudować dodatkowe 2,8 mln mieszkań.

W Anglii, podobnie jak w Polsce, są trzy segmenty rynku mieszkaniowego: domostwa zamieszkiwane przez właścicieli, domostwa wynajmowane na warunkach rynkowych i na warunkach socjalnych (te ostatnie są najmowane albo od gmin, albo od spółdzielni). W tym pierwszym segmencie w latach 2012-2013 było 14,8 mln mieszkań (65 proc. całości), a w dwóch pozostałych odpowiednio: 4,1 mln (18 proc.) i 3,8 mln (w tym 1,8 mln mieszkań należało do gmin oraz 2 mln do spółdzielni). U nas szacuje się, że udział mieszkań wynajmowanych na warunkach rynkowych wynosi zaledwie 4 proc.

Na podkreślenie wymaga fakt, że liczba mieszkań wynajmowanych na warunkach rynkowych (z angielska: private rented sector , PRS) po raz pierwszy od 1980 r. (od tej daty udało mi się znaleźć dane) przekroczyła liczbę mieszkań wynajmowanych na warunkach socjalnych (z angielska SRS). Liczba mieszkań z segmentu PRS, początkowo łagodnie, ale systematycznie spadała z 2 mln w 1980 r. do 1,7 mln w roku 1992. Jednak w kolejnych latach dynamicznie rosła, by w 2013 r. osiągnąć poziom 4,1 mln domostw. Z kolei liczba mieszkań w segmencie SRS systematycznie się kurczyła.

U nas segment PRS jest zdecydowanie mniejszy niż segment najemców na warunkach kwaterunkowych. Wygląda więc na to, że w tym aspekcie jesteśmy kilkadziesiąt lat za Anglią.

Ułatwienia dla inwestorów

Tam ciągle przybywa mieszkań - buduje się ich ok. 120-130 tys. rocznie, więc prawie tyle samo, co u nas. Uwzględniając fakt rosnącej puli mieszkań, warto odnotować, że o ile udział segmentu PRS w latach 1980-2005 wynosił 9-12 proc. całości rynku, to w ciągu ostatnich ośmiu lat wzrósł do 18 proc.

Takie przyśpieszenie wynikało z kilku czynników. W połowie lat 90. zniesiono kontrolę czynszów, która powodowała wycofywanie się inwestorów z rynku. Uwolniono również okresy długości najmu - przedtem można było wynajmować tylko na czas nieokreślony, co nastręczało trudności w przypadku chęci odzyskania mieszkania na własne cele lub z powodu niepłacenia czynszu przez najemcę.

Po trzecie, banki wprowadziły specjalne kredyty hipoteczne dla inwestorów.

Efektem tych zmian było podwojenie liczby mieszkań wprowadzonych na rynek w segmencie PRS. Od 1996 r. przybyło ich aż 2,2 mln! Przy czym w ogromnej większości inwestorami byli państwo Smith lub Jones, a nie inwestorzy instytucjonalni. Ci ostatni w Anglii nie mają nawet 1 proc. całości segmentu PRS, czyli inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, Niemczech lub Holandii, gdzie udział inwestorów instytucjonalnych w rynku wynajmu mieszkań przekracza 20 proc.

W dużej części inwestycje polegają na adaptowaniu starych budynków, czasami poprzemysłowych, na mieszkania. Łączne inwestycje owych indywidualnych inwestorów wyniosły 400 mld funtów i w ostatnich latach przyrastają o ok. 50 mld funtów rocznie. Dla porównania, fundusz, którym w Polsce dysponuje Bank Gospodarstwa Krajowego, wynosi równowartość 1 mld funtów. A inwestorów indywidualnych - z wyjątkiem kilkuletniego okresu obowiązywania tzw. dużej ulgi budowlanej pod koniec lat 90. - w Polsce się raczej nie wspiera. Może poza wprowadzeniem jednolitego podatku zryczałtowanego od przychodów z najmu.

Komunalne rosną szybciej

Bardzo ciekawe jest porównanie średnich czynszów najmu w okresie 2008-2013 w różnych segmentach rynku najmu. Czynsze najmu w Anglii ustala się na tydzień, a nie na miesiąc, tak jak w Polsce.

Czynsze w mieszkaniach wynajmowanych na warunkach rynkowych są średnio o 66 proc. wyższe niż w mieszkaniach wynajmowanych przez gminy czy spółdzielnie. Wynika to częściowo z faktu, że mieszkania wynajmowane przez prywatnych właścicieli są większe (średnio 73,7 m kw. w porównaniu ze średnią 62,6 m kw. w segmencie SRS) oraz z tego, że mieszkania są w nowszych budynkach (18 proc. segmentu PRS to mieszkania w budynkach wybudowanych po 1990 r.).

Wynika to pewnie również z odmiennego profilu najemców - 66 proc. najemców socjalnych otrzymuje zapomogę mieszkaniową (tzw. housing benefit), a tylko jedna czwarta najemców prywatnych kwalifikuje się do takiej zapomogi. Z perspektywy polskich mieszkaniczników jest to "aż" 25 proc. W Polsce gminy nie dopłacają osobom najmującym mieszkanie na rynku. A może powinny to robić, zamiast samemu zajmować się deficytową dla nich gospodarką mieszkaniową.

Czynsze w segmencie PRS są stabilne - wzrost o 6 proc. w ciągu pięciu lat nie pokrył nawet inflacji. Natomiast w segmencie najmu socjalnego systematycznie rosną - o 22 proc. w tym samym okresie.

Innym dowodem na to, że najemcy różnią się swoimi możliwościami finansowymi jest fakt, że o ile 61 proc. najemców PRS planuje kupić swoje własne mieszkanie, to w sektorze socjalnym jest to tylko 23 proc. Równocześnie aż 39 proc. najemców PRS nie ma zamiaru kupić mieszkania. Wiele osób w Anglii woli być najemcami niż brać sobie na głowę 30-letni kredyt hipoteczny. Tymczasem u nas wciąż pokutuje myślenie, że o ile kupno własnego M jest symbolem życiowego sukcesu, to najmowanie - symbolem nieporadności życiowej. Mam nadzieję, że to się będzie zmieniać.

Kim są najemcy i właściciele?

Ponieważ średnio jedno wynajmowane domostwo zamieszkują 2-3 osoby, to łączna liczba najemców wynosi - jak się szacuje - od 9 do 11 mln. W przypadku segmentu PRS 29 proc. to single, 25 proc. - pary bez dzieci, 20 proc. - pary z dziećmi, 12 proc. - samotni rodzice, a 14 proc. - rodziny wielodzietne. Średnie wynagrodzenie najemcy sektora PRS wynosi 28,4 tys. funtów rocznie. Łatwo zatem obliczyć, że skoro średnia wysokość czynszu najmu w tym segmencie wynosi 138 funtów tygodniowo, to czynsz roczny wynosi średnio ok. 7,3 tys. funtów, czyli stanowi 26 proc. rocznych zarobków. W Polsce jest to bliżej jednej trzeciej, ale z tendencją do spadku, biorąc pod uwagę, że zarobki rosną, a czynsze są raczej stabilne od kilku lat.

W Anglii ponad 80 proc. domostw stanowią domy. Dla porównania w Polsce jedynie 44 proc. I to pomimo tego, że odsetek ludności wiejskiej jest u nas wyższy. W sektorze PRS 61 proc. domostw to domy, głównie w charakterystycznej dla Anglii zabudowie szeregowej, a tylko 13 proc. stanowią mieszkania w blokach. Coraz popularniejszy stał się wynajem domów na pokoje. Podsegment HMO (Houses in Multiple Occupation) jest wysoce regulowany, ale za to daje większy zysk właścicielowi domu.

Szacuje się, że w Anglii jest ok. 1,5 mln landlordów, czyli właścicieli mieszkań na wynajem. W Polsce nikt nie wie, ilu ich jest. Jakiś czas temu oszacowałem tę liczbę - na podstawie informacji na temat podatników PIT - na ok. 600-700 tys. Oszacowałem też, że średnio polski mieszkanicznik posiada 1,1 mieszkania na wynajem. Ale jest to chyba liczba zawyżona, zważając, że w Anglii średnia liczba mieszkań na landlorda wynosi zaledwie 2,75, a 78 proc. landlordów posiada tylko jedno mieszkanie na wynajem.

Co ciekawe, jedna trzecia landlordów liczy sobie ponad 75 lat. Narzekają na wysokie podatki od spadków oraz na jeszcze wyższe podatki od zysków kapitałowych w przypadku, gdyby chcieli sprzedać część posiadanych przez siebie mieszkań.

Nie wszystko jest tam lepsze

Angielski rynek jest z oczywistych względów bardziej zaawansowany niż polski, ale wcale nie jest tak, że cudze zawsze jest lepsze. U nas narzekamy na wielość ustaw i zmienność prawa. A co ma powiedzieć angielski landlord, który podlega ponad 100 regulacjom prawnym dotyczącym jego działalności. Co gorsza, część przepisów jest ogólnonarodowych (podatki dochodowe, prawo eksmisyjne czy regulacje dotyczące kaucji za najem), ale duża część ma charakter lokalny (część podatków, przepisy regulujące HMO lub housing benefits). Prawdziwy gąszcz. Na dodatek, niektóre przepisy potrafią się zmieniać po kilka razy w roku.

Przepisy w Szkocji są na tyle odmienne, że w Anglii nieakceptowane są nieruchomości leżące w Szkocji jako poświadczenie zdolności finansowej rodzica studenta chcącego w Londynie wynająć mieszkanie. W Anglii w odróżnieniu od Polski nawet wydawałoby się prosty proces zakupu mieszkania jest najeżony wieloma pułapkami i minami. Kupno mieszkania za gotówkę może trwać tam kilkanaście miesięcy, a nie jak w Polsce - kilka dni, o ile dysponuje się gotówką.

Część rzeczy w Polsce jest o wiele lepsza, by wymienić choćby jakość wykonania domów, energooszczędność ścian i okien, jakość systemów grzewczych oraz to, że u nas z baterii umywalkowej leci ciepła i zimna woda z jednego kranu, a nie z dwóch oddzielnych, oddalonych od siebie o 30-40 cm. Z konieczności, w Anglii ręce trzeba myć albo w wodzie lodowatej, albo we wrzątku.

Ale dla mnie najważniejsza korzyść - z perspektywy inwestowania w nieruchomości na wynajem - jest taka, że są one o wiele tańsze i - co ważniejsze - można z inwestowania uzyskać o wiele wyższe stopy zwrotu, bo są one nawet czterokrotnie wyższe niż w Anglii.

*Założyciel spółek Mzuri, Mzuri Investments oraz Mzuri Crowdfund Investing


źródło : wyborcza.biz

środa, 8 kwietnia 2015

Kontenery socjalne już na zawsze? Kontenery zostają w Poznaniu.Czy rozbudowywać je dalej?

Pierwszy mieszkaniec kontenerów socjalnych przy ul. Średzkiej może je opuścić. Przyznano mu mieszkanie socjalne w "normalnym" budynku. Miasteczko składa się z 10 kontenerów jest przeznaczone dla trudnych lokatorów takich którzy niszczyli mieszkania albo uprzykrzali się innym współlokatorom ma mieć funkcję resocjalizacyjną i jak widać udało się to pierwsi lokatorzy wracają do mieszkań socjalnych w konwencjonalnym budownictwie ciekawe czy wyciągną wnioski z zamieszkania w kontenerach i już tam nie wrócą.Czy waszym zdaniem powinno się rozbudowywać miasteczko co sądzicie o budowaniu mieszkań dla uciążliwych lokatorów. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie nie wyrzuca się nikogo na bruk a zarazem odcina się lokatorów od pomocy socjalnej i nie odbiera się im dachu nad głową a dodatkowo dzięki takiemu straszakowi większa ilość lokatorów płaci czynsz w obawie przed utratą mieszkania. Moim zdaniem kontenery powinny istnieć i powinny być rozwijane dzięki temu ludzie uszanowali by powierzone im mieszkania i nie naginali by socjalnych zapomóg.

czwartek, 26 marca 2015

Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej

Bank Gospodarstwa Krajowego, który utworzył Fundusz Mieszkań na Wynajem chce w ten sposób ułatwić dostęp do lokali mieszkalnych m.in. w Poznaniu. Pierwsze mieszkania w naszym mieście udostępniono w styczniu. Wkrótce pojawi się 75 kolejnych. Chętni już mogą się zgłaszać. Ceny zaczynają się od 800 złotych miesięcznie za kawalerkę.
Kolejne mieszkania z funduszu Mieszkań na Wynajem dostępne przy Saperskiej
fot. jakusiebie.pl
W styczniu informowaliśmy o pierwszych 49 mieszkaniach w ramach programu Mieszkań na Wynajem, które udostępniono w Poznaniu. Znajdują się w budynku przy ulicy Saperskiej. W tym tygodniu ogłoszono, że po 4 maja dostępnych będzie 75 kolejnych lokali mieszkalnych. - Oferta zawiera 26 mieszkań 1-pokojowych, 42 mieszkania 2-pokojowe oraz 7 mieszkań 3-pokojowych, o metrażach od 23,6 m2 do 56,4 m2. Wszystkie lokale będą wykończone pod klucz, z kuchniami wyposażonymi w zabudowę i sprzęt AGD oraz z w pełni urządzonymi łazienkami, wyposażonymi także w pralki - informuje Bank Gospodarstwa Krajowego, inicjator programu.

Chęć najmu mieszkania z puli nowych 75 lokali można już zgłaszać przez internet TUTAJ. - Pierwsza tura mieszkań w Poznaniu cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem, dlatego jesteśmy przekonani, że teraz będzie podobnie. Fundusz Mieszkań na Wynajem daje możliwość podpisania długoterminowej umowy najmu ze stabilnym partnerem, gwarancję niezmienności wysokości czynszu w trakcie trwania umowy i możliwość zameldowania się w wynajmowanym mieszkaniu, co bardzo uatrakcyjnia naszą ofertę – mówi Ryszard Słowiński, prezes Zarządu BGK Nieruchomości S.A.

Ile kosztuje wynajęcie mieszkania w ramach programu? Wszystko zależy od jego metrażu, a także długości trwania umowy. Najmniej, około 800 złotych miesięcznie, zapłacimy za kawalerkę, jeśli zdecydujemy się ją wynajmować przez 2-4 lata. To samo mieszkanie będzie kosztować 930 zł miesięcznie, jeśli umowa będzie podpisana na maksymalnie 23 miesiące. Najwięcej, 2020 złotych miesięcznie, zapłacimy za mieszkanie 3-pokojowe, jeśli będziemy w nim chcieli mieszkać maksymalnie 23 miesiące. W przypadku dłuższego terminu wynajmowania - opłata będzie wynosić 1740 złotych miesięcznie.

Artykuł ze strony http://epoznan.pl/news-news-56588-Kolejne_mieszkania_z_funduszu_Mieszkan_na_Wynajem_dostepne_przy_Saperskiej

środa, 25 marca 2015

Kolejne mieszkania na wynajem 25.03.2015

od 25 od godziny 12:00 kolejne 75 mieszkań na wynajem pojawi się w Poznaniu  pamiętajcie trzeba się spieszyć z wynajem obowiązuje zasada że kto pierwszy ten lepszy. przy pierwszych mieszkaniach wystawionych na wynajem do najtańszych lokali zgłosiło się nawet po ponad 50 osób. a tu tekst umieszczony na stronie funduszu mieszkań na wynajem :
"Szanowni Państwo,
W najbliższą środę, 25 marca, po godzinie 12:00 na stronie www.jakusiebie.pl opublikujemy oferty najmu mieszkań znajdujących się w drugiej klatce schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu. Będzie to 75 mieszkań dostępnych po 4 maja 2015  roku.
Od momentu opublikowania oferty będą mogli Państwo zgłaszać chęć najmu konkretnego mieszkania za pośrednictwem formularza dostępnego przy każdej ofercie lub telefonicznie,  kontaktując się z Centrum Obsługi Klienta pod numerem telefonu: 801 800 388 lub +48 22 468 84 60 (dla użytkowników wykonujących połączenie z telefonu komórkowego lub z zagranicy).
Przypominamy także, że zgodnie z zasadami oferowania mieszkań na wynajem jedna osoba może zgłosić zainteresowanie najmem tylko jednego mieszkania.
Zachęcamy także do zapoznania się z dostępnymi ofertami najmu mieszkań z pierwszej klatki schodowej budynku przy ul. Saperskiej w Poznaniu." 

środa, 18 marca 2015

Odegrajmy się na Putinie

Budynek przy ul. Sobieskiego 100 na Mokotowie – Od kilku lat opuszczony budynek należący do Rosji
Zacznijmy grać w jego grę i pokażmy że porządny z nas przeciwnik.
http://demotywatory.pl/4472643/Budynek-przy-ul-Sobieskiego-100-na-Mokotowie

niedziela, 15 marca 2015

Wynajem mieszkań nadal opłacalny


Marek Wielgo






Średnia roczna rentowność z wynajmu mieszkań oscyluje obecnie w granicach od 3,5 proc. w Poznaniu do 5,1 proc. w Gdańsku. I to przy założeniu 10,5-miesięcznego okresu najmu w ciągu roku oraz uwzględnieniu opłat dla administracji i podatku

Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego
Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego (Materiały prasowe BGK)
Tak wynika z danych serwisu Domiporta.pl oraz firmy Home Broker, które biorą pod uwagę średnie ofertowe stawki czynszu (obniżone o 5 proc.) oraz medianę cen transakcyjnych mieszkań w poszczególnych miastach.

Autorzy raportu podkreślają, że przeciętna oczekiwana rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem w największych miastach jest najwyższa od jesieni 2012 r. Prawdopodobnie tym należy tłumaczyć, że znaczny odsetek nabywców mieszkań to inwestorzy, którzy wolą zarabiać na ich wynajmie niż trzymać oszczędności w funduszach inwestycyjnych lub na lokatach bankowych.

Każdy przypadek inny

- Nawet 3,53 proc. rentowności z wynajmu jest stawką nie do osiągnięcia na bankowej lokacie dla klientów chcących zdeponować więcej niż 5-10 tys. zł - twierdzi Marcin Krasoń z Home Brokera. I dodaje, że w promocyjnych ofertach można wprawdzie coś znaleźć, ale zawsze jest tam ograniczenie dotyczące maksymalnej kwoty lokaty. - Osoby mające do zainwestowania np. 100 tys. zł na rocznej lokacie zarobią dziś maksymalnie nieco ponad 2,5 proc. w ujęciu netto. Podobne stawki oferują obligacje skarbu państwa - tłumaczy analityk Home Brokera.

Pamiętajmy jednak, że w rzeczywistości każde mieszkanie wymaga osobnej analizy dotyczącej opłacalności wynajmu. Jeśli komuś uda się je kupić po okazyjnej cenie (np. na licytacji komorniczej), rentowność może być nawet wyższa. Poza tym najlepiej, jeśli mieszkanie nie wymaga gruntownego remontu i w krótkim czasie można je wystawić na rynek. Biznesplan musi też uwzględnić sposób finansowania tego typu inwestycji. Faktem jest, że inwestującymi w mieszkania na wynajem są na ogół ludzie, którzy nie sięgają po kredyt.

Czy to bezpieczna inwestycja?

Trzeba się liczyć z ryzykiem. Kradzież wyposażenia czy dewastacja to nie jest najgorsze, co się może przytrafić wynajmującemu. Prawdziwe nieszczęście jest wtedy, gdy najemca przestaje płacić czynsz i nie zamierza opuścić lokalu. Konieczna jest wówczas eksmisja, co może się ciągnąć latami. Można się jednak przed tym ryzykiem zabezpieczyć, korzystając z formuły najmu okazjonalnego.

- Najemca deklaruje przed notariuszem, że w razie problemów podda się egzekucji i opuści mieszkanie. Aby całość miała sens, należy jeszcze wskazać lokal, do którego nierzetelny najemca się przeniesie, a jego właściciel musi wyrazić na to pisemną zgodę - wyjaśnia Maciej Górka z serwisu Domiporta.pl. - Koszt spisania takiej umowy to ok. 200 zł, a daje ona dużo wyższy poziom bezpieczeństwa niż tradycyjna umowa najmu - zaznacza.

Ponadto trzeba uwzględnić fakt, że w przyszłości rentowność wynajmu może się zmienić zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść. W dodatku ten rodzaj aktywów - w przeciwieństwie do lokaty bankowej - jest mało płynny. Innymi słowy, odzyskanie gotówki zainwestowanej w nieruchomość poprzez jej sprzedaż może zająć - w zależności od sytuacji na rynku - tygodnie, jeśli nie miesiące. Lokal może też stracić na wartości w krótkim i średnim terminie. Ponadto z punktu widzenia inwestorów lokujących swój kapitał w mieszkania na wynajem sytuacja nie jest dobra, jeśli rentowność jest wyższa od oprocentowania kredytów hipotecznych. A tak jest obecnie. Chodzi o to, że lokatorzy mogą wtedy zrezygnować z najmu na rzecz kupna własnego mieszkania.

Najemców będzie przybywać?

Z drugiej strony, choć kredyty są obecnie rekordowo tanie - najczęściej 3,5-4 proc. w skali roku - to w praktyce ich dostępność jest mocno ograniczona z powodu wymogu posiadania co najmniej 10-procentowego wkładu własnego. W tej sytuacji na zakup mieszkania nie będą mogły sobie pozwolić osoby, które nie mają co najmniej kilkunastu tysięcy złotych oszczędności. Nie każdemu zaś uda się zebrać taką kwotę, równocześnie najmując mieszkanie. Wprawdzie młodzi mogą ubiegać się o dopłatę od państwa w ramach programu "Mieszkanie dla młodych", która zastępuje wkład własny. Sęk jednak w tym, że nowe mieszkania, które spełniają cenowe kryterium tego programu, są najczęściej zlokalizowane na obrzeżach aglomeracji.

Zdaniem Marcina Krasonia inwestorów raczej nie powinno zbytnio niepokoić wejście na rynek firmowanego przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego Funduszu Mieszkań na Wynajem. Ma on przez kilka najbliższych lat kupować mieszkania w największych miastach i wynajmować je w cenach niższych niż rynkowe. - Owszem, może to w pewnych rejonach dużych miast doprowadzić do lekkiej obniżki czynszów, ale z drugiej strony działanie funduszu powinno wprowadzić na rynek wyższe standardy działania i zwiększyć zainteresowanie nim - uważa Marcin Krasoń. - Na tle innych krajów Unii Europejskiej, w Polsce nadal bardzo mało osób mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. W sumie korzyści będzie więc więcej niż strat - uspokaja analityk. f 

Rentowność najmu mieszkań


Źródło: ceny transakcyjne Home Broker i Open Finance ze stycznia 2015 r.; oferty najmu z serwisu Domiporta.pl ze stycznia 2015 r. obniżone o 5 proc.

wtorek, 3 marca 2015

Rząd proponuje zmiany w programie "Mieszkanie dla młodych"

Marek Wielgo

 Drukuj
Sejm

Za kredyt z dopłatą od państwa będzie można kupić także mieszkanie zbudowane przez spółdzielnię. Ci, którzy mają co najmniej troje dzieci, dostaną większą dopłatę. Ponadto dzięki niej będą mogli poprawić swoje warunki mieszkaniowe
To najważniejsze poprawki do ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, które rząd postanowił we wtorek skierować do Sejmu. Przypomnijmy, że to na podstawie tej ustawy działa od przeszło roku program "Mieszkanie dla młodych", który - według rządu - jest jednym z pięciu filarów polityki prorodzinnej. Tymczasem zarządzający tym programem Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał, że wśród blisko 16 tys. kredytobiorców, którym bank przyznał dopłatę w ubiegłym roku, jest tylko ok. 1,1 tys. rodzin z dwójką dzieci i 160 - z co najmniej trojgiem.

Rząd uznał, że takie rodziny chętniej kupią nowe mieszkania, gdy będą mogły liczyć na większy zastrzyk gotówki - małżeństwa i osoby z dwójką dzieci miałyby otrzymać dopłatę w wysokości 20 proc. ceny mieszkania, a posiadanie większej liczby potomstwa byłoby premiowane 30-proc. dopłatą.

Dodajmy, że obecnie w obu przypadkach wynosi ona 15 proc. Jest jeszcze dodatkowa pięcioprocentowa dopłata, ale jest ona adresowana do rodzin, w których w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania przyjdzie na świat trzecie bądź kolejne dziecko.

Większa powierzchnia

To nie wszystko. W przyjętym wczoraj projekcie noweli rząd zaproponował dodatkowo zwiększenie z 50 do 65 m kw. powierzchni mieszkania, od której liczona byłaby dopłata dla osób i rodzin wychowujących co najmniej troje dzieci. Ponadto przestanie w tym przypadku obowiązywać warunek "pierwszego mieszkania", co oznacza, że dzięki budżetowej dopłacie rodziny wielodzietne będą mogły zamienić swoje mieszkanie na większe. Przy czym jego powierzchnia w dalszym ciągu nie będzie mogła przekroczyć 85 m kw., a domu - 110 m kw. (dla pozostałych norma metrażowa jest o 10 m kw. mniejsza). Tylko rodziny i osoby z co najmniej trojgiem potomstwa nie będą też musiały spełnić kryterium wieku (nieukończony 35. rok życia; w przypadku małżeństw - przynajmniej przez jednego z małżonków).

Co te zmiany dałyby takim rodzinom w praktyce? Kupując w Warszawie nowe 85-metrowe mieszkanie, spełniające kryterium cenowe programu, taka rodzina dostaje obecnie od państwa niespełna 44,9 tys. zł. Jeśli nowe zasady zaczną obowiązywać, dopłata wzrosłaby w tym przypadku do ponad 116,7 tys. zł. Wielodzietna rodzina zyskałaby więc ok. 71,8 tys. zł.

Rządowe "tak" dla spółdzielni

Rząd nie zaakceptował propozycji Narodowego Banku Polskiego (NBP), by z dopłaty mogli skorzystać także kupujący używane mieszkania. W NBP zwracają uwagę, że ustawa w obecnym kształcie, mimo społecznie brzmiącej nazwy, de facto wspiera rynek deweloperski. I że jeśli rządowi tak bardzo zależy na realizacji celów społecznych, powinien objąć dopłatami także rynek wtórny, na którym mieszkania są zwykle tańsze.

Jednak rząd zgodził się tylko na to, aby z dopłat mogli korzystać także kupujący mieszkania od spółdzielni oraz powstałe w wyniku przebudowy czy adaptacji. Dodajmy, że spółdzielnie często oferują mieszkania taniej od deweloperów. Dlaczego więc do tej pory nie obejmował ich rządowy program? Sęk w tym, że członkowi wpłacającemu wkład budowlany do spółdzielni nie gwarantuje ona ceny. Znana jest ona wówczas, gdy spółdzielnia rozliczy koszt budowy, na co ma sześć miesięcy od zakończenia inwestycji. Tymczasem BGK, który zatwierdza dopłaty, musi mieć pewność, że zmieści się ona w ustawowym limicie.

Rząd zdecydował też wczoraj o skierowaniu do Sejmu projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomości, która zobowiąże Główny Urząd Statystyczny (GUS) do publikowania kwartalnych wskaźników zmian cen nieruchomości, w tym mieszkań. Takie wskaźniki miałyby być ogłaszane odrębnie dla każdego województwa.


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17512206,Rzad_proponuje_zmiany_w_programie__Mieszkanie_dla.html#ixzz3TL8PIj2e

piątek, 27 lutego 2015

Tak wyglądają mieszkania na wynajem należące do funduszu BGK [Zdjęcia]


Budynek mieszkalny przy ul. Saperskiej w Poznaniu. To tu znajdują się pierwsze mieszkania na wynajem należące do Banku Gospodarstwa Krajowego

W najbliższych dniach lokatorzy dostaną klucze do mieszkań w pierwszej czynszówce należącej do Banku Gospodarstwa Krajowego. Wiemy już, jak wyglądają te lokale.


Przypomnijmy, że na początku stycznia należąca do tego państwowego banku spółka BGK Nieruchomości przedstawiła warunki najmu w czynszówce kupionej w Poznaniu dla TFI BGK, w ramach którego działa Fundusz Mieszkań na Wynajem. Na razie BGK Nieruchomości wystawił na rynek 49 ze 124 lokali znajdujących się w budynku.





Dużych nikt nie chciał

Dowiedzieliśmy się, że na pięć z nich nie ma do tej pory chętnych. Są to dwa mieszkania trzypokojowe o powierzchni ok. 71 m kw. oraz trzy 50-metrowe mieszkania z dwoma pokojami. Żeby je nająć, trzeba się liczyć z wydatkiem - w zależności od długości umowy wynajmu - od ok. 1,6 tys. do ok. 2 tys. zł plus 170 zł zaliczki na opłaty eksploatacyjne. Wyjaśnijmy, że im umowa jest dłuższa, tym czynsz jest niższy. Z kolei wynajem trzypokojowego mieszkania to w zależności od jego powierzchni i długości umowy wydatek rzędu 1,6-2,5 tys. zł plus opłaty.



Dla porównania, z danych serwisu Domiporta.pl wynika, że średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie w tym rejonie Poznania (przy ul. Saperskiej, na osiedlu Pod Platanami) przekracza 1,3 tys. zł, za trzy pokoje zaś sięga 1,7 tys. zł.



Na małe ponad 20 chętnych

Duże wzięcie miały zwłaszcza dwupokojowe mieszkania z aneksem kuchennym o powierzchni 35 m kw. Na każde zgłosiło się co najmniej 20 chętnych. Najemcą zostanie pierwszy w kolejności, który przeszedł procedurę weryfikacyjną.

Czynsz w zależności od długości umowy wynosi 960-1,2 tys. zł plus ok. 100 zł zaliczki na opłaty eksploatacyjne oraz opłaty licznikowe za zużycie mediów, czyli wody, ścieków i energii.

Agnieszka Horaczy-Modrzejewska z BGK Nieruchomości poinformowała nas, że dobiegły już końca prace wykończeniowe. - Od przyszłego tygodnia osoby posiadające rezerwacje będą mogły oglądać mieszkania. Jeśli się nie rozmyślą, podpiszemy z nimi umowę najmu - mówi Horaczy-Modrzejewska.

Dodajmy, że każde mieszkanie jest wyposażone m.in. w sprzęt AGD. Trzeba mieć jedynie własne meble, takie jak: sofa, łóżka, stół, krzesła, szafki itp. oraz sprzęt RTV.



W tym roku kilkaset mieszkań

Dowiedzieliśmy się, że w przyszłym miesiącu na rynek trafi pozostałych 75 lokali z drugiej klatki bloku przy ul. Saperskiej. W BGK Nieruchomości podtrzymują także swoją wcześniejszą zapowiedź o nabyciu kolejnych budynków zlokalizowanych w największych aglomeracjach: warszawskiej, trójmiejskiej, krakowskiej, wrocławskiej, łódzkiej, poznańskiej i śląskiej.



- Umowy, nad którymi pracujemy, dotyczą kupna budynków z terminem oddania do użytkowania w latach 2015-17. W tym roku, przede wszystkim w ciągu drugiego półrocza, zamierzamy udostępnić najemcom kilkaset mieszkań - informuje Agnieszka Horaczy-Modrzejewska.


czwartek, 26 lutego 2015

Jakich nieruchomości szukali Polacy w 2014 roku? Raport

jakich nieruchomosci szukali Polacy w 2014

Rok 2014 dla rynku nieruchomości był, jak zaznaczają pośrednicy w obrocie nieruchomościami, okresem stabilizacji cen nieruchomości. Dużo zmian zaszło również na rynku kredytów hipotecznych. Nowy program mieszkaniowy Mieszkanie dla Młodych przyniósł lekkie rozczarowania.
Średnie ceny mieszkań na rynku wtórnym
Największą różnicę w średniej cenie mieszkania w 2014 roku, biorąc pod uwagę czas od stycznia do grudnia, stwierdzono w województwie łódzkim (- 4,7 proc.). Z drugiej strony – w województwie lubuskim średnia cena mieszkania wzrosła w analogicznym okresie o 1,6 proc.
Największa średnia cena mieszkania jest nadal – wzorem lat ubiegłych – w województwie mazowieckim – ponad 542 tys. zł na koniec 2014 roku.
W 15. województwach obserwowano kontynuację spadków cen z roku poprzedniego. Największy odnotowano m.in. w województwach: podkarpackim – spadek o 3,6 proc., opolskim – spadek o 3,3 proc. czy w łódzkim – spadek o 3,1 proc. Jedyny zauważalny wzrost średniej ceny ofertowej m.kw. mieszkania w ujęciu wojewódzkim nastąpił w województwie lubuskim – 1,3 proc.
Jakich nieruchomości szukali Polacy
Użytkownicy serwisu dom.gratka.pl poszukiwali głównie mieszkań na sprzedaż (blisko 52 proc. wszystkich przeglądanych ofert w serwisie dom.gratka.pl). Kolejne najbardziej popularne kategorie to: domy na sprzedaż, mieszkania do wynajęcia i działki/grunty na sprzedaż.
Szukano nieruchomości mieszkalnych – typowych i łatwo zbywalnych. Większość transakcji zawieranych na rynku, to sprzedaż mieszkań w cenie do 300 tys. zł. Mieszkania były kupowane na własne potrzeby lub inwestycyjnie.
Kredyty hipoteczne
Zmiany z kredytach rozpoczęły się w styczniu 2014 r. wprowadzeniem rekomendacji narzucającej posiadanie minimum 5 proc. wkładu własnego. Ta informacja jeszcze w 2013 r. spowodowała, że z końcówką roku zarejestrowano zwiększoną ilość wniosków kredytowych osób, które chciały otrzymać kredyt hipoteczny w 100 proc. Pojawiły się obawy, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi znacznie spadnie.
Cały 2014 r. pokazał jednak, że takie posunięcie nie zaszkodziło w dużym stopniu kredytom, jedynie zmobilizowało zainteresowanych do szukania oszczędności i uświadomiło im, że fakt ich posiadania w dużym stopniu obniża koszty kredytu.
MdM
W 2014 roku zaczął obowiązywać oczekiwany program dopłat rządowych do kredytu „Mieszkanie dla młodych”. Klienci mogli uzyskać 10 proc. lub 15 proc., a po spełnieniu warunku urodzenia się trzeciego dziecka nawet 20 proc. dopłaty liczonej od wartości odtworzeniowej nabywanej nieruchomości na rynku pierwotnym.
- Oczekiwania dotyczące programu były spore i to zarówno po stronie klientów, jak i banków. Zainteresowanie programem faktycznie jest spore, ale odczuwalne jest również rozczarowanie jego skalą i warunkami. Od początku 2014 r. jedynie 8 banków wprowadziło kredyty z dopłatami (dla porównania w ramach obowiązującego do końca 2013 roku programie „Rodzina na swoim” instytucji tych było 20.). Do końca 2014 r. kredyty z dopłatą w BGK były dostępne w 13. bankach, 14. bank dołączył od 2015 roku. Co więcej, część z ofert funkcjonowała wyłącznie w teorii, gdyż banki przez okres I kwartału nie miały opracowanych procedur przyznawania takich kredytów – mówi Tomasz Majer, Dyrektor ds. Rozwoju i Sprzedaży Feniks Finanse Sp. z o.o.
Fundusz Mieszkań na Wynajem – co się zmieni na rynku najmu?
Na rynku wynajmu mieszkań prym wiedli dotychczas indywidualni właściciele lokali. Nieliczni posiadają więcej niż jedno mieszkanie do wynajmu. Jednak z roku na rok rośnie też grupa świadomych inwestorów, którzy sukcesywnie budują swój portfel inwestycyjny.
- Jeżeli spełnią się założenia stawiane przed Funduszem Mieszkań na Wynajem, już wkrótce wyrośnie on na silnego gracza rozdającego karty na lokalnych rynkach mieszkań na wynajem w największych miastach w Polsce – mówi Mariusz Kania, Prezes Zarządu Metrohouse S.A.
Więcej informacji znajdą Państwo w pełnej wersji raportu rocznego przygotowanego przez serwis dom.gratka.pl

sobota, 21 lutego 2015

Cele Funduszu Mieszkań na Wynajem są jasne

Na rynku wynajmu prym wiedli dotychczas indywidualni właściciele lokali. Nieliczni posiadają więcej niż jedno mieszkanie do wynajmu, choć z roku na rok rośnie też grupa świadomych inwestorów, którzy sukcesywnie budują swój portfel inwestycyjny. Jeżeli spełnią się założenia stawiane przed Funduszem Mieszkań na Wynajem, już wkrótce wyrośnie on na silnego gracza rozdającego karty na lokalnych rynkach mieszkań na wynajem w największych miastach w Polsce.
Fundusz mieszkań na wynajem
Cele Funduszu Mieszkań na Wynajem są jasne. Zbudowanie solidnego portfela inwestycyjnego mieszkań, który właściwie zarządzany przyniesie satysfakcjonującą stopę zwrotu (4 proc.).
Aby to osiągnąć Fundusz będzie nabywał od deweloperów całe budynki. Ewentualnie będzie podpisywał umowy na budowę własnych inwestycji. Plany Funduszu są dalekosiężne. Chce zainwestować na rynku mieszkaniowym największych miast 5 mld złotych i nabyć ok. 20 tysięcy mieszkań. Początkowo informacje medialne wskazywały, że oferowany najemcom czynsz będzie znacznie niższy od średnich rynkowych stawek.
Pierwsze zaproponowane w Poznaniu mieszkania pokazują, że oferta nie odstaje raczej od rynkowej. Poznaniacy oczekiwali z pewnością niższych stawek, choć jak podają przedstawiciele Funduszu zainteresowanie wynajmem jest duże.
Niewątpliwym atutem wynajmu od Funduszu jest możliwość wprowadzenia się do nowego, wykończonego mieszkania. Mając na względnie dość przeciętny rodzimy standard mieszkań na wynajem, może to być dość konkretna karta przetargowa. Taka oferta może wymusić na indywidualnych właścicielach lokali do wynajmu podwyższenie standardów swoich mieszkań. Interesujące jest również uwzględnienie w stawkach czynszu rabatu dla najemców zdecydowanych na podpisanie długoterminowych umów – w tym przypadku dłuższych niż 4 lata.
Być może wysokość tej zachęty nie jest zbyt duża, ale mobilizuje do dłuższego wynajmu. W polskich warunkach najczęściej wynajmujemy mieszkania na 12, a rzadziej 24 miesiące. Ciekawe, czy Fundusz będzie w stanie ukształtować nowy trend wynajmu długoterminowego, tak jak ma to miejsce w krajach Europy zachodniej.
Wpływ na lokalny rynek mieszkaniowy zależeć będzie nie tylko od polityki ustalania stawek czynszowych, ale co istotne, także na koncentracji inwestycji w substancji mieszkaniowej miasta. Dla równowagi rynku byłoby wskazane, by podaż mieszkań z Funduszu w ramach konkretnych aglomeracji była rozproszona. W przypadku koncentracji większej liczby mieszkań na obszarze jednego osiedla możliwy jest wpływ na lokalny rynek mieszkań w postaci wzrostu konkurencyjności oraz obniżki cen. Pośrednim skutkiem w takiej sytuacji mogłoby być osłabienie aktywności inwestorów indywidualnych, którzy nie zamierzają konkurować z Funduszem.
Mariusz Kania, Metrohouse S.A.Autor: 
Mariusz Kania,
Prezes Zarządu Metrohouse S.A.

środa, 4 lutego 2015

Ważne informacje o mieszkaniach na najem. od BLOGA do BLOKU (odciek 3).

Witam,
dziś chciałem przekazać wam moje najnowsze przemyślenia na temat Polskiej sytuacji, idą wybory już za jakiś czas  większość obietnic okaże się że jest nie do spełnienia. A ja  w moim blogu chce podzielić się z wami dlaczego uważam że ważnym aspektem jest budowanie mieszkań na wynajem oraz mieszkań czynszowych.
Od dawien dawna każdy fabrykant czy też król ale też i komunista wiedział że najważniejsze jest aby zapewnić ludziom podstawowe wymagania w naszym kraju nie da się żyć bez dachu nad głowa więc jak napiszę ze chleba domu i igrzysk to nie Was nie okłamię. Zawsze ludzie musieli wyjeżdżać z Polski za chlebem czy w poszukiwaniu lepszego życia. Nie zastanawiało was to czemu ? a ja chyba odkryłem na to odpowiedź Polska to kraj który jest źle zarządzany brakuje tu nie tyle pracy co mobilności ludzi. Większość ludzi umiera w mieście w którym się urodziła wychowała rzadko się przeprowadza. Dlaczego? Wiąże się to z wieloma problemami. Drogimi mieszkaniami mała ilością dostępnych mieszkań na wynajem czy tym że nie ma w nas odwagi aby zostawić swoje miejsce i pójść do innego za lepszym jutrem w kraju gdzie zarania się tyle co w Niemczech dostają młodzi kieszonkowego.
Chciałbym dotrzeć do odbiorców którym udało się albo planują przeprowadzkę tą bliższą i tą dalszą do innego kraju w UE albo i za ocean. Abyđ podzielił się ze mną swoim doświadczeniem i śmiesznymi historiami z przeprowadzki i życia tam a także pomogli mi stworzyć w przyszłości projekt Polskich prywatnych mieszkań na wynajem zarządzanych przez firmę albo fundację. Tańszych niż te dostępne obecnie nie na Polską kieszeń. Tak żeby rozruszać Polskę i Polaków dać im szansę podroży po kraju za pracą i za marzeniami. Pozwoli nam to na stworzenie potężnej gospodarki gdzie wykształconych młodych ludzi będzie stać aby przeprowadzali się za pracą a pracodawcy będą godnie im płacili wiedząc że w każdej chwili ich specjaliści będą mogli uciec za pracą do pracodawcy który im zaproponuje lepsze warunki (obecnie pracodawcy straszą tym że i tak tu nie ma pracy jak nie ty to ktoś inny. Każdy zna te teksty z autopsji ).
Sytuacja w Polsce jest na tyle beznadziejna pod względem mieszkań że na kawalerkę wynajęta młody człowiek musi oddać ponad 3/4 swojej pensji a gdzie reszta pieniędzy na życie na przyjemności na ciuchy??? W jakim innym rozwiniętym kraju bo za taki podają Polskę politycy jest taki drogi najem czy młody człowiek w  USA czy Niemczech czy UK wydaje aż tyle ze swojego wynagrodzenia aby móc się usamodzielnić. Przez taki patologiczny stan rzeczy większość młodych ludzi do 30 roku życia nie wyprowadza się z domu.
Młodzi mieszkają z rodzicami przez to że  w Polsce jest deficyt mieszkaniowy a deficyt jest przez to że deweloperzy trzymają wysokie marże na mieszkaniach kto chciał by spłacać swoje pierwsze mieszkanie przez 30 lat albo i dłużej biorąc pod uwagę to że w Polsce średnie wynagrodzenie jest tak wysokie jak w CHINACH. 
Państwo tworzy niby programy wspierające młodych na start takie jak MDM(mieszkania dla młodych) czy Fundusz mieszkań na wynajem ale to za mało gdyż obecny wygląd tych programów głownie sugeruje że to programy wspierania Deweloperów a nie Polaków. Fundusz mieszkań na wynajem wystartował w ubiegłym roku miał w krótkim czasie osiągnąć założony poziom 20 tyś mieszkań ale jakoś nie widać tych mieszkań. na rynku obecnie wynajmuje tylko w Poznaniu a nie podał też żadnych następnych lokalizacji. Dodatkowo Fundusz mieszkań na wynajem ukrywa ile zapłacił za pierwszą inwestycję kupioną od WECHTA  w Poznaniu. Dlaczego boi się pokazać ile zapłacił? czy może ceny mieszań przekraczają cenę mieszkań kupionych na wolnym rynku. na ile wystarczy 5 mld zł pożyczone od BGK i czy przykładzikiem nie okaże się to kolejną ukrytą formom wspierania deweloperów.


A teraz czekam na najważniejsze, czyli wasze komentarze i przemyślenia na ten temat.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Płacisz 100 zł, do potrzebujących trafia 40. Jak mądrze pomagać?

Jak pamagać najbardziej efektywnie?



Jak mądrze pomagać?  I jeszcze lepiej - wykonać darowiznę.
Dwie myśli rozwinę tutaj:
1) Fundacje potrzebują systematyczności - pomyślcie, czy poza "jednorazowymi strzałami finansowymi" nie ustawić też stałego przelewu, np. na 20 zł / m-c na konto wybranej fundacji. We wpisie na blogu polecałem Wam też kluby "Wiosna i Przyjaciele" i PAH.
2) Może zamiast wrzucać do puszki 100 zł przy okazji finału WOŚP (11 stycznia) po prostu przelejcie już teraz 122 zł na konto WOŚP. Te 22 zł do Was wróci, bo sobie odpiszecie darowiznę od podatku przy rozliczaniu PIT-a za 2014 rok. A to jednak duuużo więcej na koncie WOŚP. Oczywiście nie musi to być WOŚP! - wybierzcie kogo chcecie tutaj: http://bazy.ngo.pl/
Powtórzę też obrazowy przykład:
- WOŚP zebrała do puszek i w sztabach podczas ostatniego finału około 40 milionów złotych
- Gdyby kwota ta nie trafiła w gotówce, a przelewami i każdy odliczyłby sobie tę darowiznę od dochodu i podatku, to w naszych kieszeniach zostałoby co najmniej 18% tej kwoty! Czyli 7,2 mln zł!
A równie dobrze można byłoby przekazać o tyle więcej i wyszlibyśmy na to samo. A tak - trafiło do fiskusa. Może Wam nie robi różnicy, ale w Polsce jest gigantyczna liczba organizacji pozarządowych, które marzą o skromnej części tej kwoty, która trafiła do budżetu państwa. A skoro już pomagacie, to dlaczego nie robić tego jeszcze sprytniej?
Używajmy głowy przy darowiznach. Niech nasze pieniądze pracują jak najlepiej i w jak największej części.
Dziękuję za uwagę, za to, że jesteście i chcecie otwierać serca. Miłej reszty dnia


Koniec roku to dobry czas, aby pomóc różnym fundacjom lub organizacjom dobroczynnym. Warto jednak wiedzieć jak to robić, aby możliwie najwięcej z przekazanych przez nas pieniędzy trafiło do potrzebujących. O kilku ważnych zasadach mówił w TVN24 Michał Szafrański, autor bloga jakoszczędzaćpieniądze.pl.
Powszechnie wiadomo, że pomagać może na różne sposoby - wpłacając gotówkę, robiąc przelew, wysyłając sms-a itp. Okazuje się  jednak, że nie wszystkie sposoby pomocy są równie skuteczne.

- Jeśli przekazujemy pieniądze, to warto zatroszczyć się o to, żeby dać jak najwięcej - podkreślił Szafrański.
Podatek i to co zostaje

Ekspert zwracał uwagę, że od każdych ofiarowanych pieniędzy zapłaciliśmy już podatek dochodowy. W zależności od tego, w którym progu podatkowym jesteśmy, ta kwota jest różna.  - Jeżeli wyciągamy 100 zł z portfela i jesteśmy w I progu podatkowym (18 proc.), to kosztuje nas to 122 zł. Wcześniej zapłaciliśmy od tego podatek. Jeśli jesteśmy w II progu (32 proc. podatek), to kosztuje nas to dodatkowo już 47 zł. To jest kwestia tego, żeby w taki sposób wykonywać darowizny, np. przelewami na konto fundacji czy stowarzyszeń, aby móc odliczyć sobie je od podatku - podkreślił Szafrański.

Warto przy tym pamiętać, że ulga podatkowa z tytułu darowizn jest ograniczona do wysokości 6 proc. naszego dochodu rocznie.

Popularną metodą pomocy jest też wysłanie sms-a. Co dzieje się jednak z pieniędzmi w ten sposób przekazanymi? - Jeśli wyślemy sms-y za 100 zł, to 18,70 zł z tego skonsumuje VAT. Może też wystąpić podział środków pomiędzy operatora telekomunikacyjnego a fundację (czasami operatorzy zrzekają się tych opłat). Oznacza to, że ze 100 zł na konto fundacji trafia nieco ponad 40 zł - wyliczył ekspert.

Szafrański dodał, że "z punktu widzenia organizacji, którą wspomagamy najważniejsza jest systematyczność pomocy". - Jeśli więc mamy taki plan, aby przekazać rocznie np. 500 zł na konta organizacji dobroczynnych, to ustawmy sobie stałe zlecenie przelewu na mniejsze kwoty, ale regularne. To będzie bardziej korzystne niż jednorazowy strzał, który wykonamy - zaznaczył.

Popularnym sposobem pomocy jest też odliczenie tzw. 1 proc. w rocznym zeznaniu PIT.

niedziela, 18 stycznia 2015

Wynajmowanie mieszkań to wspaniały interes? Zyski rosną


Wynajmowanie mieszkań to wspaniały interes? Zyski rosną
Od kilku miesięcy obserwowany jest wzrost atrakcyjności inwestycji w mieszkanie na wynajem w największych miastach Polski. Nie są to nieznaczące wzrosty ułamkowe - od wakacji wskaźnik ten wzrósł z 3,87 proc. do 4,33 proc. Tak wysokiej rentowności najmu nie notowano od listopada 2012 r.
Z analizy danych o stawkach najmu pochodzących z serwisu Domiporta.pl i cenach transakcyjnych z Home Broker i Open Finance wynika, że w chwili obecnej największy potencjał ma zakup mieszkania na wynajem w Gdańsku, gdzie oczekiwana rentowność takiej operacji w ujęciu netto wynosi obecnie 4,82 proc. w skali roku. Warto pamiętać, że ujęcie netto oznacza uwzględnienie w obliczeniach nie tylko podatku i kosztów związanych z prowadzeniem tego rodzaju działalności, ale i ryzyko związane z poszukiwaniami najemców (zakładamy, że mieszkanie ma najemców przez 10,5 mies. w roku).



Nieźle wygląda także sytuacja we Wrocławiu (4,76 proc.), Łodzi (4,58 proc.) i Warszawie (4,55 proc.). Najmniej na chwilę obecną przyniesie zakup nieruchomości na wynajem w Krakowie (4 proc.), Gdyni (3,96 proc.) i Poznaniu (3,62 proc.). Przez ostatnich 12 miesięcy oczekiwana rentowność najmu najbardziej wzrosła we Wrocławiu (o 0,47 pkt proc.), a spadła w Poznaniu (o 0,27 pkt proc.). Przeciętna liczona dla siedmiu ważnych miast wzrosła w tym czasie o 0,13 pkt proc.

Zwrot z mieszkania po 21 lub 29 latach

Najdroższe mieszkania (zarówno jeśli chodzi o stawki najmu jak i ceny zakupu) są w Warszawie. Średnio za wynajem metra kwadratowego nieruchomości trzeba w stolicy zapłacić prawie 43 zł, a za jego zakup niemal 7,2 tys. zł. Po uwzględnieniu kosztów, podatku oraz przy 10,5-miesięcznym okresie najmu w roku oznacza, że zysk z zakupu mieszkania na wynajem w Warszawie wynosi przeciętnie 4,47 proc. w skali roku. Z obliczeń Home Brokera wynika, że przy niezmienionych warunkach najmu inwestycja taka zwróciłaby się po 22 latach i czterech miesiącach (w przypadku najsłabszego w zestawieniu Poznania jest to aktualnie prawie 29 lat). Na chwilę obecną najlepiej rokuje zakup mieszkania w Gdańsku, gdzie przeciętnie za metr zapłacić trzeba 5103 zł, a z jego najmu dostaniemy 31,84 zł, co przekłada się na rentowność netto na poziomie 4,82 proc. i zwrot z inwestycji po 20 latach i 9 miesiącach.



Zysk wyższy od lokaty i obligacji

4,33 proc. netto zysku w skali roku nie jest imponującym wynikiem, trzeba jednak zauważyć, że mówimy tu o przeciętnym wyniku, co oznacza, że na rynku nie brakuje inwestorów, którzy osiągają niższe stopy zwrotu, ale są i tacy, którzy zarabiają znacznie więcej. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że na rocznej lokacie w banku uzyskanie choćby 3 proc. w ujęciu netto jest dziś niemożliwe, a 10-letnie obligacje skarbowe dają w pierwszym roku 2,43 proc. netto. Porównując do bezpiecznych lokat i obligacji zyski z inwestycji w mieszkanie na wynajem prezentują się nieźle. Należy jednak pamiętać, że kosztem wyższych zysków jest potrzeba większego zaangażowania. Już sam zakup mieszkania wymaga zachodu, a to przecież nie koniec. Nieruchomość trzeba jeszcze przygotować do najmu, a przede wszystkim znaleźć na nie chętnych. Gdy poszukiwania nie przyniosą szybkiego efektu, rentowność z inwestycji zacznie spadać.

Zainteresowani rynkiem mieszkań na wynajem muszą brać pod uwagę zwierającą szyki konkurencję w postaci firmowanego przez skarb państwa Funduszu Mieszkań na Wynajem. Ma on kupować mieszkania w największych miastach (łącznie za 5 mld zł) i wynajmować je w cenach niższych niż rynkowe. Owszem, może to w tych miastach doprowadzić do lekkiej obniżki cen czynszów, ale z drugiej strony działanie funduszu powinno wprowadzić na rynek wyższe standardy działania i zwiększyć zainteresowanie nim. Na tle innych krajów Unii Europejskiej, w Polsce nadal bardzo mało osób mieszka w wynajmowanych mieszkaniach. W sumie korzyści będzie więc więcej niż strat.

Małe mieszkania bezpiecznym rozwiązaniem

– W dużych miastach rośnie zainteresowanie mieszkaniami do wynajęcia z powodu coraz większej liczby ludności napływowej oraz niepewnej sytuacji finansowej, utrudniającej zakup własnej nieruchomości – mówi Maciej Górka z Domiporta.pl. Według niego taki stan rzeczy zachęca inwestorów do lokowania kapitału na rynku nieruchomości. Największym zainteresowaniem inwestorów cieszą się mieszkania tanie i małe, ale w dobrej lokalizacji, bo to ona (obok ceny) gwarantuje popyt. Zainteresowanie w tym segmencie potwierdzają dane analityczne z serwisu Domiporta.pl, gdzie ruch użytkowników wzrósł o prawie 12 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Maciej Górka zauważa jeszcze jedno zjawisko. – Na rynku pojawiły się firmy, które w samej Warszawie posiadają do wynajęcia prawie 250 mieszkań jedno- i dwupokojowych, a w całej Polsce liczba lokali w portfelu sięga kilku tysięcy – wskazuje ekspert z Domiporta.pl. – Małe mieszkania są uważane za względnie bezpieczną inwestycję, gdyż kwota nabycia jest jedną z najniższych, a płynność jest wysoka, więc w razie kłopotu można najszybciej sprzedać – dodaje Górka. 

czwartek, 15 stycznia 2015

Malutki, w pełni funkcjonalny domek za 70 tysięcy zł

Kolejny artykuł z serii że małe też może być piękne ostatnio na portalu Joemonster spotkałem się z tymi zdjęciami z małego domku wakacyjna kempingowego można go przewieść na przyczepie jest produkowany w stanach zjednoczonych ale można go stworzyć wszędzie samemu na podstawie projektu który jest załączony jego konstrukcja to szkielet nie napisano nic o izolacji ale w środku znajduję się kominek jako ozdoba i jako źródło ciepła a jak wy zapatrujecie się na takie małe domki  idealne na weekendową rezydencje czy wakacyjną dacze.
A mi się wydaję że nawet nadawał by się na start na pierwsze dom dla kawalera biznesmena czy kobiety sukcesu. z chęcią bym zamieszkał tam w ramach eksperymentu jak sprawdza się taka przestrzeń przecież 28 metrów to nie jest mało niektórzy całe życie w bloku nie mają więcej a tu zawsze pozostaje mały ogródek. jestem pod wrażeniem rozplanowania przestrzeni. A poruszając temat Funduszu mieszkań na wynajem pozostały już w ofercie w poznaniu tylko mieszkania największe. Rekordowe zainteresowanie mieszkania to 63 zgłoszenia na jeden lokal co znaczy że dostać  to mieszkanie to jak trafić w Lotto :) a już nie długo nowe mieszkania na wynajem i może nowe oferty Funduszu w innych miastach jak sądzicie które miasto będzie następne Warszawa Wrocław Kraków czy może Łódź albo Trójmiasto . Zapraszam do artykułu :)

Kliknij i zobacz więcej!


Tak budynek prezentuje się z zewnątrz.

Kliknij i zobacz więcej!


Sufit i ściany na piętrze można łatwo złożyć. Po demontażu całość mieści się na 6-metrowej przyczepce.

Kliknij i zobacz więcej!


Plan parteru.

Kliknij i zobacz więcej!


Plan pierwszego piętra.

Kliknij i zobacz więcej!


Salon

Kliknij i zobacz więcej!


Schody na piętro

Kliknij i zobacz więcej!


Sypialnia - sufit jest na tyle wysoko, że mężczyzna o wzroście 180 centymetrów stanie wyprostowany.

Kliknij i zobacz więcej!


Kuchnia - AGD, telewizor, DVD w cenie domku.

Kliknij i zobacz więcej!


Kuchnia, widok "od kuchni"

Kliknij i zobacz więcej!


Łazienka

Kliknij i zobacz więcej!


Jacuzzi, wanna i prysznic.

Kliknij i zobacz więcej!